Czym jest pogaństwo? Monoteizm, a politeizm.

Lobo2007

Wyjadacz
Dołączył
25 Wrzesień 2007
Posty
10 249
Punkty reakcji
381
Wiek
41
Chciałem zaporonować, taki temat. Nie wiem czy ciekawy, ale sądze, że nie byle jaki, ponieważ w dyskusjach cały czas się przewija. Protestanci zarzucaja katolikom bałwochwalstwo, podobnie Świadkowie Jehowy, sami oczywiście twierdząc, że są od tego grzechu wolni. Katolicy się tego wypierają, jednocześnie zwalczając neopogaństwo w róznych aspektach współczesności. Ateiści próbują sprowadzić wszystkie religie do jednego mianownika zacierając różnice między bogiem np. Zeusem, a Bogiem, negując rozwój jaki religie odbyły poprzez wieki.
Wobec tego warto ustalić kiedy mamy do czynienia z balwochwalstwem. Czy modlenie sie wobec obrazu świętego nim jest, a pod krzyżem już nie, a czy modlenie się w pokoju z białymi ścianami musi być od bałwochwalstwa wolne.
Co prawda dyskusja o bałwochwalstwie była już na forum, dlatego prosiłbym jednak mimo wszystko jako główne pytanie tego tematu potraktować, czym się różni Bóg, od bożka, czy tylko idzie o ilość w panteonie? Czy kosmos monoteisty musi być sterylny, czy jest tam miejsce na inne postacie nadprzyrodzone?
Na razie się powstrzymam od pisania własnych przemyśleń. Jeżeli temat zbyt podobny do innych, to jeszcze go uściśle.
 

Lobo2007

Wyjadacz
Dołączył
25 Wrzesień 2007
Posty
10 249
Punkty reakcji
381
Wiek
41
Miłujący da Ci cytaty z Biblii o nie sporzazaniu figur. W sumie zdanie katolików też mnie ciekawi. Czy w XXI wieku, mamy bałwochwalstwo odbierać po starotestamentowemu, czy spogłądać głębiej? Przecież warunki się zmieniły. Pogaństwo jest dużym problemem. Kiedyś jeszcze ze sto lat temu, Kościół walczył z chionką i pisankami. Teraz w pełni to akceptuje. Nie ma w tym problemu, natomiast uczynienie z świąt festiwalu prezentów i zakupów, jest prawdziwym problemem.
Przyznam, że w Kościele katolickim, w pewnych bardziej ludowych, że tak powiem, formach pobożności jest pewne zatarcie granic i czasami wbrew nauce Kościoła kult ociera się, albo wprost jest bałwochwalczy. Kościół to akceptuje chwaląc przedwszystkim pobożność. To jedna strona medalu. Tu idziemy raczej ku dobremu. Obecnie raczej ten model naiwny przechodzi w bardziej świadomi. Młodzież (oczywiście ta co wierzy) świętych postrzega jako wzory osobowe i pośredników, a nie jako obiekty kultu.
Patologia polega na tworzeniu sobie bożków na co dzień. Telewizor, zakupy, internet i tym podobne.
Jeszcze innym aspektem jest podejście do Biblii, czy może ono być bałwochwalcze? Wydaje mi się, że w wyznaniach protestanckich, dochodzi do takch patologii. Traktowanie Bibli jako remedium na wszystko, i źródło wszelkiej wiedzy, aż do wyszukiwania tam ukrytych podtekstów, (nie mówiąc już o jawnie pogańskim wróżeniu z Biblii, czy odszyfrowywania, rzekomo zaszyfrowanych przepowiedni) czy to nie jest traktowanie jej jako magicznej księgi?
Niekatolickie wyznania czasami mają ten konfort, że zrzucą cąły grzech bałwochwalstwa na katolików, co automatycznie ich od niego uwalnia.
Druga rzecz to koncepcja Boga. Jeżeli pobożny rzymianin, cąłe życie czci tylko Herkulesa, a innych bogów nie uznaje, to czy jest on monoteistą? To mnie w sumie najbardziej ciekawi. Granica kiedy bóg jest już Bogiem.
 

przecajo

ja tetryk
Dołączył
22 Kwiecień 2009
Posty
3 329
Punkty reakcji
91
Wiek
61
Miasto
wielkamałopolska
Jak powiedziałeś "bardziej ludowa" gałąź Kościoła nie powinna nikomu przeszkadzać o ile nie jest sprzeczny z nauką tegoż.
Nie można wymagać od wszystkich rozważań filozoficznych na temat Boga i religii, już wystarczająco zarzucamy sobie (nawet na forumowisku) ciemnotę i braki w wykształceniu.
W wykorzenieniu wiary miał niedoceniony wkład okres wprowadzania komunizmu oraz eliminacja inteligencji zarówno przez zachodnich barbarzyńców jak i wschodnich.
Obecnie jak wspomniałeś mamy nowych bezkonkurencyjnych bożków poza telewizją i internetem bardziej osobowe gwiazdki popu, które błyszczą dzięki deptaniu tradycji i obyczajów.
Czy może być Biblia bałwanem? Zaskoczyłeś mnie, nigdy o tym w ten sposób nie myślałem. Nie chciałbym na nikogo wskakiwać ale wydaje się że Świadkowie mieszczą się w tym punkcie idealnie.
Jeżeli pobożny rzymianin, cąłe życie czci tylko Herkulesa, a innych bogów nie uznaje, to czy jest on monoteistą? To mnie w sumie najbardziej ciekawi. Granica kiedy bóg jest już Bogiem.
Tu mamy o tyle jasną sprawę że może ich nie uznawać ale wierzy w istnienie.
Tak jak to kiedyś Miłujący napisał że Oni mają swojego boga a inni mają swoich. Więc chcąc nie chcąc przyznał się do wiary w istnienie innych bogów.
Bóg zaczyna być Bogiem gdy traci cechy ludzkie, zwierzęce czy roślinne.
Kiedy zrozumiemy że On jest ponad.
 

vik123

Bywalec
Dołączył
11 Listopad 2011
Posty
1 186
Punkty reakcji
45
Miasto
Perth, WA
Dla mnie poganstwo to wlasnie jest KRK i wszystkie pochodne i podobne religie, ktore twierdza iz bog objawial sie tylko im a przedtem boga nie bylo. Ludzie w bozkow jakichs wierzyli co fikcja zupelna byli. A w ST stoi, ze bog chadzal z ludzmi po swiecie kiedy swiat byl mlody. Ale ta czesc widac niewygodna.

Judaizm jest juz uczciwszy bo mowi. ze bogow jest duzo ale tylko Yahweh sposrod innych wybral akurat sobie ich. Tak dokladnie to Yahweh byl Bogiem Szosu i Edomitow zanim Judajczycy sie podlaczyli.

pozdrawiam,
 

Miłujący prawdę

Nowicjusz
Dołączył
5 Listopad 2008
Posty
429
Punkty reakcji
0
Czy modlenie sie wobec obrazu świętego nim jest, a pod krzyżem już nie, a czy modlenie się w pokoju z białymi ścianami musi być od bałwochwalstwa wolne.
(Izajasza 40:25, 26) „Ale do kogoż mnie przyrównacie, żeby mnie z nim zrównać?” — mówi Święty. 26 „Podnieście oczy ku górze i popatrzcie. Kto stworzył te rzeczy? Ten, który ich zastęp wyprowadza według liczby, wszystkie je woła po imieniu. Dzięki obfitości dynamicznej energii — jako że jest również pełen werwy w swej mocy — ani jednej z nich nie brak."
Nie ma możliwości zobaczyć Boga, nie ma więc niczego takiego, co by było Mu równe.
Bałwochwalstwem jest więc oddawać cześć jako niby Bogu czemukolwiek, to uwielbienie, adoracja, cześć, jaką się otacza bałwana, czyli bożka.
Mianem bożka określa się wizerunek, wyobrażenie lub symbol będący przedmiotem takiego kultu, utożsamiany zwykle z jakąś realną lub domniemaną siłą wyższą — nieożywioną (jak siły i twory przyrody) lub obdarzoną życiem (człowiek, zwierzę czy organizacja). Bałwochwalstwu z reguły towarzyszą jakieś tradycje, rytuały i ceremonie.
czym się różni Bóg, od bożka, czy tylko idzie o ilość w panteonie? Czy kosmos monoteisty musi być sterylny, czy jest tam miejsce na inne postacie nadprzyrodzone?
Bóg prawdziwy jest, istnieje, żyje i działa. A bożka nie ma, to wytwór ludzkiej fantazji. W Biblii bożki nazywane sa gnojowymi bogami.
Czytasz o ich cechach:
(Psalm 115:3-8) "Ale nasz Bóg jest w niebiosach; uczynił wszystko, co mu się podobało uczynić.
Ich bożki to srebro i złoto, dzieło rąk ziemskiego człowieka.
Mają usta, lecz nie mówią; mają oczy, lecz nie widzą;
mają uszy, lecz nie słyszą. Mają nos, lecz nie czują zapachu.
Ręce mają, lecz nie dotykają. Stopy mają, lecz nie chodzą; gardłem swym nie wydają dźwięku.
Do nich staną się podobni ich twórcy — wszyscy, którzy im ufają."
Bałwochwalstwo i bożki to bardzo poważne zagrożenie dla ludzi.
Adam popadł w bałwochwalstwo, gdy pozwolił, by samolubne pragnienie wzięło górę nad miłością do Jehowy, i wypowiedział Mu posłuszeństwo
 

przecajo

ja tetryk
Dołączył
22 Kwiecień 2009
Posty
3 329
Punkty reakcji
91
Wiek
61
Miasto
wielkamałopolska
Dla mnie poganstwo to wlasnie jest KRK i wszystkie pochodne i podobne religie, ktore twierdza iz bog objawial sie tylko im a przedtem boga nie bylo.
Jak to wpasujesz w stwierdzenie że Bóg nie ma początku ani końca? Bóg objawił się wszystkim tyle że nie wszyscy chcą to zobaczyć.
Jeśli uściślisz czym w Twoich oczach jest pogaństwo to wtedy możemy rozpatrywać przynależność KK do tego zbioru
 

Einherjar

Wyjadacz
Dołączył
15 Grudzień 2011
Posty
3 409
Punkty reakcji
322
Chciałem zaporonować, taki temat. Nie wiem czy ciekawy, ale sądze, że nie byle jaki, ponieważ w dyskusjach cały czas się przewija. Protestanci zarzucaja katolikom bałwochwalstwo, podobnie Świadkowie Jehowy, sami oczywiście twierdząc, że są od tego grzechu wolni. Katolicy się tego wypierają, jednocześnie zwalczając neopogaństwo w róznych aspektach współczesności. Ateiści próbują sprowadzić wszystkie religie do jednego mianownika zacierając różnice między bogiem np. Zeusem, a Bogiem, negując rozwój jaki religie odbyły poprzez wieki.

I to mnie skłania do takiego myślenia, że wszystkie religie, nie zwracając uwagi na to, jaki pacyfizm zawierają w sobie, usilnie próbują wyszukać sobie wroga.

czym się różni Bóg, od bożka, czy tylko idzie o ilość w panteonie? Czy kosmos monoteisty musi być sterylny, czy jest tam miejsce na inne postacie nadprzyrodzone?

Z mojego punktu widzenia właśnie stwierdzenie, iż jest jeden bóg a nie kilkadziesiąt był niejako czymś nowoczesnym. Innym sposobem myślenia. Wcześniej raczej mało kto wychodził z założenia, że jest jedno bóstwo odpowiedzialne za wszystko. Za całe stworzenie i zajmujące się każdym aspektem życia. Wcześniej był podział. Może właśnie dlatego z czasem potępiono politeizm, jako obrazę Boga. Różnica jednak między Bogiem a bogiem została przedstawiona. Choć jak dla mnie ciekawym jest stwierdzenie, że Bóg był zawsze, od początku wszechrzeczy. A bogowie i boginie pogańskie powstały z Chaosu. Skoro Bóg był wcześniej niż zaczyna się przeszłość, a bóstwa się zrodziły z konkretnego wydarzenia...co brzmi bardziej patetycznie i skłania do refleksji? To pierwsze. I może dlatego tak wielu ludzi przyjęło religie monoteistyczne, a pogaństwo potępiono, bo jako jedyny rodzaj religii mówił wprost o co chodzi, a nie owijał w bawełnę i zmuszał do interpretacji, która z kolei poskutkowała wieloma wojnami w dziejach.


Czy w XXI wieku, mamy bałwochwalstwo odbierać po starotestamentowemu, czy spogłądać głębiej?

Wielu ludzi odrzuca Stary Testament w pewnych momentach. Jest zwyczajnie przepełniony nienawiścią i prymitywnymi (wg Kościoła) zachowaniami. Mógłbym podać parę cytatów. Dlatego też Kościół stara się o tym nie wspominać, a bierze pod uwagę jedynie Adama i Ewę, Sodomę i Gomorę, próbę Hioba (też niejako przeczącą doskonałości Boga), Abrahama, Mojżesza, Izaaka i parę innych wydarzeń oraz postaci. Ale o takim Izmaelu nikt nic nie wie. Nikt nie wspomina też o tym, że Abraham go wygnał razem z jego matką, bo okazało się, że Bóg dał mu syna, którego urodziła jego żona a nie niewolnica. Więc biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy nikt, kto zna Stary Testament w stopniu chociaż nieco większym niż podstawowy nie będzie brał go pod uwagę.

Przyznam, że w Kościele katolickim, w pewnych bardziej ludowych, że tak powiem, formach pobożności jest pewne zatarcie granic i czasami wbrew nauce Kościoła kult ociera się, albo wprost jest bałwochwalczy. Kościół to akceptuje chwaląc przedwszystkim pobożność.

Te "bardziej ludowe formy" powstały w wyniku tradycji słowiańskich przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Swoją drogą aż się dziwię, że po tak strasznie długim czasie jeszcze przetrwały, skoro mieliśmy czasy solidnego tępienia pogańskich zwyczajów. A dzisiaj mamy bajki o Babie Jadze, mamy Marzannę, mamy choinkę, mamy Noc Kupały pod nazwą wigilii św. Jana, mamy świętowanie Bożego Narodzenia w tym samym prawie momencie, gdy świętowano Szczodre Gody z okazji przesilenia zimowego, mimo iż Chrystus urodził się podobno jesienią. To takie w pewnym sensie połączenie religii pierwotnych z religią "najeźdźców", że się tak wyrażę. Berberowie, lud północnej Afryki, łączy też Koran z tradycyjnymi wierzeniami i nikt się do nich o to nie czepia. Z kolei gdyby odwiedzili Arabię Saudyjską, pewnie mieliby przewalone. Berberyjskie plemię Tuaregów, wbrew temu czym kierują się Arabowie, żyje w matriarchacie, chociaż jest plemieniem muzułmańskim.
Wszędzie takie rzeczy występują, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Druga rzecz to koncepcja Boga. Jeżeli pobożny rzymianin, cąłe życie czci tylko Herkulesa, a innych bogów nie uznaje, to czy jest on monoteistą? To mnie w sumie najbardziej ciekawi. Granica kiedy bóg jest już Bogiem.

To już zostało wyjaśnione, ale też coś powiem. Jeśli Rzymianin czcił Herkulesa, to jego sobie wybrał jako obiekt szczególnego kultu. Ich religia nie polegała na tym, że wszystkim oddawało się cześć, co często też mijało się z samym wyznaniem, zważywszy uwagę na fakt, iż bogowie często walczyli i konkurowali między sobą. Nie na tej samej zasadzie jednak co Bóg i Szatan, bo tutaj mamy metaforę walki dobra ze złem. W mitologii rzymskiej nie ma ani złych ani dobrych bogów. Są po prostu bogowie, mający swoje racje, swoje dziedziny życia. Jeśli ktoś był kupcem, logicznym się wydaje, że szczególną czcią otaczał Merkurego. Natomiast jeśli był artystą, modły zanosił do Apollina, by zesłał na niego jakąś wenę. Bo po co miał się modlić taki rzymski rzeźbiarz do Diany albo grecki do Artemidy o pomyślne łowy, skoro nie był myśliwym? To właśnie zasady ówczesnych wierzeń. Każdy bóg i każda bogini mieli swoje dziedziny, którymi się zajmowali. I jeśli ktoś podlegał tym dziedzinom najczęściej (aczkolwiek nie zawsze) wznosił modły do tego konkretnego bóstwa. Nie oznacza to jednak, że nie wierzyli w pozostałych bogów. Wręcz przeciwnie, pojawiłby się wówczas pewien konflikt, bo jednak bóstwa były ze sobą spokrewnione. Na przykład Eros i Afrodyta albo Hypnos i Tanatos, czy też Hades i Persefona. Więc ktoś czczący Hadesa, przeczyłby istnieniu Persefony, żony Hadesa, oraz wszelkim istotom przez niego stworzonym, jak erynie? Nie sądzę. Po prostu ani go ten bóg/bogini grzeje ani ziębi. Nikt ich też za to nie ścigał, czego nie można powiedzieć o monoteizmie - bo tutaj jest jednak jedno bóstwo, więc nikogo poza nim nie możemy pominąć w modłach. A jeśli to zrobimy, jesteśmy nagle bezbożnikami, szatanami, opętańcami, głupkami.

Dla mnie poganstwo to wlasnie jest KRK i wszystkie pochodne i podobne religie, ktore twierdza iz bog objawial sie tylko im a przedtem boga nie bylo. Ludzie w bozkow jakichs wierzyli co fikcja zupelna byli.

Warto też zauważyć, że nigdy nie zabijali się dlatego, iż ktoś wierzył w innych bogów. Nie narzucano nikomu swojej religii, jeśli nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia dla ich wiary i życia społecznego. Chrześcijanie również byli tolerowani, dopóki nie oskarżono ich o podpalenie Rzymu.

A w ST stoi, ze bog chadzal z ludzmi po swiecie kiedy swiat byl mlody. Ale ta czesc widac niewygodna.

W Nowym Testamencie też jest sporo niewygodnych kwestii. Ale głównie listy Pawła z Tarsu, w moim osobistym mniemaniu i pojmowaniu moralności.

EDIT: Do posta wyżej.
Bóg objawił się wszystkim? Ja go nie widziałem. Jeśli natomiast Ty go widziałeś, wówczas nawet ksiądz biskup doradzi Ci wizytę u psychiatry. Natomiast w Starym Testamencie, tak - Bóg rozmawiał z ludźmi bezpośrednio. Z Mojżeszem, z Adamem i Ewą, z Abrahamem (nawet mu anioła zesłał).
 

Einherjar

Wyjadacz
Dołączył
15 Grudzień 2011
Posty
3 409
Punkty reakcji
322
Wystarczy że się rozejrzysz wokół.

Rozglądam się. Widzę szklankę, widzę monitor, okna, rolety, ściany i tak dalej. Ale Boga nie widzę. Twierdzenie, że jest wszystkim, co mnie otacza, to już zabawa w poetę stosującego metafory, a to z kolei jest zaprzeczeniem realizmu - prozy.
 

Vesemirus

Christopheros
Dołączył
1 Marzec 2010
Posty
1 855
Punkty reakcji
38
Nie ma możliwości zobaczyć Boga, nie ma więc niczego takiego, co by było Mu równe.
Oczywiście, że była możliwość zobaczenia Boga - Jezus jest obrazem Boga, jego częścią (perychoreza) więc człowiek zobaczył Boga poprzez Jezusa, skoro go zobaczył mógł go przedstawić. Dodatkowo Bóg pokazywał ludziom znaki - płonący krzew, słup ognia - ze znaki przewijają się przez średniowiecze.
Należy też wspomnieć o symbolach - Krzyż, modlimy się często mając go przed sobą, ale jest on tylko symbolem tego co uczynił dla nas Jezus, więc modlimy się do Boga a nie do krzyża.
 

Einherjar

Wyjadacz
Dołączył
15 Grudzień 2011
Posty
3 409
Punkty reakcji
322
Trochę Ci się postów namnożyło, ale mniejsza o to.

Ja nie dostrzegam tej obecności, jak i zdecydowana większość ludzi. Te pięknie brzmiące teorie są o tyle dla mnie warte, co ładnie brzmią. Nie mają sobie żadnej istotnej wartości. Jak mogę dostrzec jego obecność w drukarce albo klamce od drzwi?
Proza i poezja jakoś ze sobą nie współgrają, tak nawiasem mówiąc. Dlatego podałem to jako przykład. Nie działają na mnie Twoje uwagi odnośnie Boga i jego wszechobecności, ale nie widzę sensu o tym tutaj dyskutować, skoro temat raczej nie dotyczy wymiany poglądów i przegadywania się na jakieś sentencje.

W każdym razie powiedziałem już: kiedyś sobie z Bogiem mogli przeprowadzić dialog, a dzisiaj nie. To chciałem zauważyć. Polecam powrót do tamtych postów i kolejną, mniej błędną analizę słów :]
 

Mizar

Nowicjusz
Dołączył
17 Luty 2012
Posty
64
Punkty reakcji
2
Wiek
30
Miasto
Północ-Południe
Co prawda dyskusja o bałwochwalstwie była już na forum, dlatego prosiłbym jednak mimo wszystko jako główne pytanie tego tematu potraktować, czym się różni Bóg, od bożka, czy tylko idzie o ilość w panteonie? Czy kosmos monoteisty musi być sterylny, czy jest tam miejsce na inne postacie nadprzyrodzone?
Wg mnie znacząca różnica między Bogiem a bożkami polega na ogromie. Ogromie władzy, znaczenia. Bóg czesto jest opsiywany za pomocą prefiksu wszech- , a bożkowie natomiast nie są wolni od ludzkich cech jak zazdrość, egoizm. Bóg natomiast zdaje się być kreowany na co prawda surowego, ale sprawiedliwego (czyli wolnego od osobistych dylematów).
 

Vesemirus

Christopheros
Dołączył
1 Marzec 2010
Posty
1 855
Punkty reakcji
38
Wg mnie znacząca różnica między Bogiem a bożkami polega na ogromie. Ogromie władzy, znaczenia. Bóg czesto jest opsiywany za pomocą prefiksu wszech- , a bożkowie natomiast nie są wolni od ludzkich cech jak zazdrość, egoizm. Bóg natomiast zdaje się być kreowany na co prawda surowego, ale sprawiedliwego (czyli wolnego od osobistych dylematów).
Racja, bożkowie to tacy ludzie z boskimi mocami, a Bóg to taka istota bez ludzkich słabości - może dlatego, że bożków my wymyśliliśmy, a Bóg nas wymyślił?
 

*Madzia*

Neurotyczna sadystka
Dołączył
17 Październik 2006
Posty
1 521
Punkty reakcji
25
Racja, bożkowie to tacy ludzie z boskimi mocami

Poważnie ? A gdzie to wyczytałeś ? :D

a Bóg to taka istota bez ludzkich słabości

Teoretycznie słabości nie posiada, ale można przypisać mu wiele "ludzkich" cech.

może dlatego, że bożków my wymyśliliśmy, a Bóg nas wymyślił?

Tak ... Wymyśliliśmy ,,, Zarówno bożków jak i boga - tu nie ma żadnej różnicy.
 

vik123

Bywalec
Dołączył
11 Listopad 2011
Posty
1 186
Punkty reakcji
45
Miasto
Perth, WA
"Warto też zauważyć, że nigdy nie zabijali się dlatego, iż ktoś wierzył w innych bogów. Nie narzucano nikomu swojej religii, jeśli nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia dla ich wiary i życia społecznego. Chrześcijanie również byli tolerowani, dopóki nie oskarżono ich o podpalenie Rzymu."





Dokladnie tak. Dla mnie poganami sa ci wierzacy, ktorzy innych uwazaja za pogan a sami siebie za jedynych prawowiernych co jedynego i prawdziwego boga znaja. Na dodatek w imie tego jedynego prawdziwego boga potrafia mordowac i mieczem/karabinem nawracac.





pozdrawiam,
 

Brave

Recenzent
Moderator
Dołączył
1 Marzec 2007
Posty
19 956
Punkty reakcji
358
Miasto
lsm
postaram się wrócić do tematu
poganin to etymologicznie wieśniak, tak określili chrześcijanie członków innych wyznań (za wyjątkiem Żydów = ten sam Bóg), później zawężono to określenie wyłączając wszystkie wyznania Abrahamistyczne, więc pojawili się poza katalogiem pogan np. muzułmanie, konsekwentnie więc pogaństwem winny być nazywane religie pozaabrahamistyczne,
monoteizm to znowu religia gdzie występować ma jeden Bóg (Żydzi maja tutaj zdanie o chrześcijanach niezbyt pochlebne uważając ich na poły za politeistów), znamy nieliczne przykłady religii monoteistycznych, nie związanych "genetycznie" z Lewantem, ale w dużym uproszczeniu, możemy stwierdzić, że wyznania monoteistyczne i niepogańskie prawie idealnie się zazębiają, politeizmem znowu jest to co nie jest monoteizmem (prawie, znowu upraszczam)
to sprawy były proste, mnie jednak dużo bardziej zajmuje to o czym wspomniał lobo w swym otwierającym poście, czyli bałwochwalstwo
w pierwszych dwóch wiekach chrześcijaństwa kultu obrazów, świętych etc nie było (oddawano cześć świętym mężom, kult nie istniał), dla Żydów czy Muzułmanów, bałwochwalstwem jest każde wyobrażenie o charakterze religijnym, przy czym w wielu odłamach muzułmańskich zakazano nawet innych wyobrażeń niż roślinne, w samym chrześcijaństwie brak było jednoznacznych konstytucji w tej materii, wiemy iż pierwsi chrześcijanie nie znali kultu wyobrażeń, ale wiemy też iż są np. wyobrażenia Jezusa z III wieku w katakumbach, koniec końców synod w Illiberis (prawdopodobnie w 306 roku) postanowił, w reakcji, nie na same wyobrażenia, ale w reakcji na kult świeżo przyjętych i ochrzczonych, którzy podjęli się kultu rzeźb i obrazów, zakazać tegoż, nic nie wiemy o tym, aby w tych pierwszych wiekach chrześcijaństwa istniał kult wyobrażeń, chociaż mamy nieliczne przykłady jego krytyki, przez kilka wieków, tu warto dodać, że coś co można nazwać wybuchem ikonoklazmu, było poprzedzone przez herezję Monofizytyzmu, która mogła obejmować nawet 1/3 chrześcijaństwa wschodniego (co na dobrą sprawę może "robić" za całe chrześcijaństwo, gdyż na wschodzie żyło jakieś 70-80% wszystkich chrześcijan), koniec końców cesarz Leon po umocnieniu władzy wydał pismo Eklogi, w którym potępił nie tyle sam kult co w ogóle sporządzanie obrazów i figur (był z pochodzenia Syryjczykiem, więc było to naturalne, gdyż taki pogląd był wówczas tam powszechny), od tego zaczęła się "wojna z obrazami", w między czasie pojawiali się cesarze i patriarchowie, bardziej i mniej przychylni tej sytuacji, papież Leon III wydał dokument potępiający niszczenie obrazów (nie zjajmował się kwestia kultu), .list ten nei odegrał jednak żadnej roli, gdyż raz że Rzym nie miał większego znaczenia w Cesarstwie, dwa Patriarcha Konstantynopola uważał go za parweniusza, ostatecznie cesarzowa Irena w 787 r zwołała sobór w pałacu Magnaura w Konstantynopolu, obradom przewodniczył tarazjusz, podpisano dokument (podpisali go również delegaci z zachodu) gdzie postanowiono, że niszczenie obrazów będzie obłożone ekskomuniką, sprawa "mieliła się" jeszcze wiele lat, lecz to od tego momentu zaczęła powoli wygasać
mnie intryguje coś innego
tak jak nie myślę aby sama kreacja obrazów, figur była sprzeczna z biblią, to mam poważne wątpliwości czy kult z nimi związany nie jest właśnie taką nie zamierzoną próbą powrotu do tego co pogańskie (vide to na co zwrócił uwagę synod w Illiberis)
 

Miłujący prawdę

Nowicjusz
Dołączył
5 Listopad 2008
Posty
429
Punkty reakcji
0
"Warto też zauważyć, że nigdy nie zabijali się dlatego, iż ktoś wierzył w innych bogów. Nie narzucano nikomu swojej religii, jeśli nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia dla ich wiary i życia społecznego. Chrześcijanie również byli tolerowani, dopóki nie oskarżono ich o podpalenie Rzymu."
Rola prawdziwych chrześcijan - Świadków Jehowy I wieku n.e. było głoszenie dobrej nowiny "Przybliżyło się Królestwo Boże!" To naśladowcy Jezusa. Mieli to robić tak:
(Dzieje 17:2-4) "Paweł więc zgodnie ze swym zwyczajem wszedł do nich i przez trzy sabaty prowadził z nimi rozważania na podstawie Pism, wyjaśniając i udowadniając cytatami, że było konieczne, aby Chrystus cierpiał i powstał z martwych, oraz mówiąc:
„To jest Chrystus — ten Jezus, którego ja wam ogłaszam”. "
Jaki był tego efekt?
"W rezultacie niektórzy z nich uwierzyli i przyłączyli się do Pawła i Sylasa, uczyniło tak również wielkie mnóstwo Greków oddających cześć Bogu, a także niemało przedniejszych niewiast."
A więc tylko w oparciu rozważania na podstawie Pism.
Dokladnie tak. Dla mnie poganami sa ci wierzacy, ktorzy innych uwazaja za pogan a sami siebie za jedynych prawowiernych co jedynego i prawdziwego boga znaja. Na dodatek w imie tego jedynego prawdziwego boga potrafia mordowac i mieczem/karabinem nawracac.
pozdrawiam,
Poganin to osoba która nie zna prawdziwego Boga.
Łacińskie słowo paganus, od niego wywodzi się polskie „poganin”. Początkowo paganus oznaczało po prostu człowieka ze wsi, ale ponieważ wieśniacy na ogół najpóźniej się nawracali, więc mieszkańcy miast zaczęli nazywać w ten sposób każdego, kto nie wyznawał tzw. wiary chrześcijańskiej.
Jednak poganami mogą być nazywający siebie chrześcijanami, a trzymający się wierzeń i dogmatów pogańskiego pochodzenia, a nie Biblii. Takim przykładem jest KrK.
 

ptak123a

Nowicjusz
Dołączył
22 Październik 2011
Posty
1 071
Punkty reakcji
8
"Warto też zauważyć, że nigdy nie zabijali się dlatego, iż ktoś wierzył w innych bogów. Nie narzucano nikomu swojej religii, jeśli nie stanowiła bezpośredniego zagrożenia dla ich wiary i życia społecznego. Chrześcijanie również byli tolerowani, dopóki nie oskarżono ich o podpalenie Rzymu."
Może to podobny mit (podpalenie )jak obrona Częstochowy ?
 
Do góry