W jakim wieku waszym zdaniem najlepiej jest dorosnąć?

straciala

New Member
Dołączył
30 Październik 2015
Posty
12
Punkty reakcji
1
Nie dorastać! To jest pułapka! ale niestety czas płynie nieubłagalnie, stajemy się dorośli formalnie (18+) więc i obowiązki mamy razem z tym. Zawsze trzeba mieć sobie coś z tego dzieciaka, ale trzeba też pamiętać, że jesteśmy za wiele rzeczy odpowiedzialni :) ja będę się broniła przed dorosłością ile będę mogła ;)
 

Lorellai

Member
Dołączył
8 Wrzesień 2015
Posty
184
Punkty reakcji
3
Wiek
25
Miasto
Katowice
Myślę że dorosłość to bardzo indywidualna sprawa. Może nie dorosłość ale dojrzałość.
 

Leonardo7

Member
Dołączył
14 Październik 2015
Posty
84
Punkty reakcji
1
Wiek
29
Miasto
Płock
Dokładnie, tak jak napisał kolega wyżej - nie mylmy dojrzałości z dorosłością :) Wewnątrz nigdy nie powinniśmy dorosnąć, ponieważ wyzbędziemy się wtedy marzeń, dążeń do celu... Trzeba mieć fantazję mimo upływu lat, zarażać pozytywnością innych :)
 

makfil

Active Member
Dołączył
15 Listopad 2009
Posty
579
Punkty reakcji
39
Miasto
Ziemia, planeta ludzi
Leonardo7 napisał:
Wewnątrz nigdy nie powinniśmy dorosnąć, ponieważ wyzbędziemy się wtedy marzeń, dążeń do celu... Trzeba mieć fantazję mimo upływu lat, zarażać pozytywnością innych :)
Po raz pierwszy słyszę, że dorosłość oznacza wyzbycie się marzeń i chęci realizacji postawionych celów. Dotychczas wydawało mi się wprost przeciwnie.
Pewna doza fantazji z pewnością może nam w tym pomóc, ale jej nadmiar może przynieść całkiem niezamierzone skutki. :D
 

milatam

Well-Known Member
Dołączył
22 Listopad 2017
Posty
1 456
Punkty reakcji
172
A tak naprawdę nigdy się nie dorasta...
 

milatam

Well-Known Member
Dołączył
22 Listopad 2017
Posty
1 456
Punkty reakcji
172
Tyle co nic. Moim zdaniem dorosły -- to znaczy bardziej dorosły -- to taki z większym stażem i doświadczeniem. I tylko tyle. Problem w tym ino taki że ... mając 20 lat myślisz że jesteś dorosły.
Gdy skończysz trzydziechę to wmawiasz sobie że jednak dopiero teraz jesteś dorosły a tamto wcześniejsze to była błazenada. Gdy kończysz czterdziestkę uznajesz że trzydziestolatek to dzieciak i dopiero teraz
masz już jako/taką dorosłość na pokładzie. Ponoc po pięćdziesiątce zmienia się zdanie raz jeszcze. Mój dziadek mający 80 z hakiem powiada mi: oj dzieciaku, co Ty wiesz, co ty widziałeś, co ty żyłeś...
więc uznałem że frazy typu "nigdy nie jesteśmy dorośli" są naprawdę na miejscu.

A jak ja widzę tę dorosłość po 40 stce?
Nazwał bym to znudzeniem. Doskonałe słowo na odpowiedź czym jest dorosłość. Nie jesteś juz aż tak podatny na kit. Nie ruszają Cię srajfony, tablety, nowinki, bajery, gadżety na pokaz i podobne.
Masz juz trochę stażu życiowego więc inaczej podchodzisz do interesów, do inwestycji, wiesz doskonale gdzie chcą wbić Cię na mine a gdzie faktycznie coś "zarobisz" i tak dalej, dalej...
Różnic między młodymi dziś a młodymi kiedyś jest dość sporo ale jedno jest wspólne. Wszyscy popełniają / połenili ten sam błąd. Uznali że 18-20lat to dorosłość i że można wszystko.
I w tym też czasie popełnili masę życiowych błędów których wyniki niestety potrafią ciągnąć się przez całe życie.
Mało ludzi wie że życie naprawdę jest bardzo krótkie. Ja akurat przechodzę tzw. pierwszy okres przekwitania. Nie potrafię sie pogodzić z tym że to już. Naprawdę. Nawet gorzej przez to się czuję bo dopiero teraz zdałem sobie sprawę że za okres "żywota mojej córki" będę dziadziusiem. To tylko okres życia jednej z moich córek i będę dziadziuniem. Problem tylko w tym iż ja już doskonale zdaję sobie sprawę z tego że ten okres zleci w mgnieniu oka.
16 lat to tyle co nic. Naprawdę. Czy czegoś żałuję? Tak... Jednego. Gdy tata z mama ładowali na michę i miałem okazję uczyć się 24/24 nie martwiąc o lodówkę i opłaty to to olewałem.
To najgorszy i największy błąd w moim życiu. Gdybym mógł cofnąć czas o 30 lat do tyłu to zaczynał bym i konczył szkoły z najlpeszym wynikiem jaki był by mozliwy. Szwargolił bym w minimum trzech językach.
To jest kolejny obraz dorosłości - widzenie i rozumienie własnych błędów.
 
Do góry