Potop - wnioski na temat mentalnosci sarmatów

buudii

Nowicjusz
Dołączył
23 Marzec 2014
Posty
1
Punkty reakcji
0
witam mam problem z praca która została mi zadana niemam pojecia jak to napisac bardzo prosze o pomoc podaje temat pracy (-pierwsze tygodnie pobytu Andrzeja Kmicica w majatku Billewiczów na podstawie tego fragmentu wyciagnij wnioski na temat mentalnosci sarmatów) bardzo prosze o pomoc w tym temacie z góry dziekuje pozdrawiam
 

Herbatniczek

dziadek dynamit (wnuk mnie tak nazwał)
Dołączył
5 Sierpień 2011
Posty
10 511
Punkty reakcji
171
temat jest ciekawy, choć znajomość tematu potrzebna, na pewno zwróć uwagę na :

- sposób wyboru małżonków. Kmicic przejeżdża aby ożenić się z Oleńką. Małżeństwo jest zaaranżowane przez rodzinę, o ile pamiętam to dziadunio wszystko pilotował ale mu się zmarło. Układ był taki, że Oleńka idzie za mąż za Kmicica albo do zakonu. Wolność wyboru męża ? Trochę niewielka, tym bardziej że Oleńka to zaakceptowała i nawet przez myśl jej nie przeszło że może być inaczej


- sposób życia Oleńki i jej opiekunów. Kobieta sobie siedzi z innymi pannami i godzinami śpiewa nabożne piosenki, robiąc jakieś robótki domowe, zero wypadów na miasto itp


- przybycie Kmicica, odważny zalotny, panna oczywiście wstydliwa ale honorowa "będzie ślub to pogadamy, na razie waść zmilcz bo wstyd"


- sposób zachowania Kmicica, niby kultura ale jego kumple spokojni jak kibole Legii na herbatce u kiboli Jagiellonii. Zauważ zachowanie tych kumpli - wynajęli salkę w gospodzie i zdrowo popili a później postrzelali i na koniec poszukali panien w czeladnej. Zauważ ogromną różnicę w zachowaniach miejscowych a przejezdnych


- rozróba w gospodzie i odpowiedź Kmicica. Zachował się jak rasowy przedstawiciel swego gatunku z XVII wieku. "Zrobili tobie krzywdę zrób komuś jeszcze większą" Mocno sprowokowana acz niepotrzebna bójka w gospodzie zamienia się w masakrę kumpli Kmicica. Tu też trochę wychodzi na wierzch prawdziwe oblicze miejscowych "spokojnych, bogobojnych zaściankowej szlachty". Niby tacy spokojni ale jak przejezdni zechcieli potańczyć z miejscowymi pannami to skończyli w trumnach. Coś jakby dziś pojawić się na prowincjonalnej dyskotece i wyrwać laskę jakiemuś miejscowemu - nie tylko sztachetą można dostać. Reakcja Kmicica też przesadzona - stracił kilku kumpli to w nagrodę podpalił wieś. Nakręcanie spirali nienawiści


- historia z porwaniem Oleńki. Kmicic uprowadza pannę i umieszcza w obronnym zajeździe. Miejscowi prowadzeni przez Wołodyjowskiego otaczają ich. Wołodyjowski wyzywa Kmicica. Miejscowi najpierw protestują. Nie rozumieją rycerskiego obyczaju rodem ze średniowiecza że można jednym pojedynkiem rozegrać całą sprawę. Oni wolą ludową "napierd..". Wynik pojedynku i co się dzieje. Na rannego chcą się rzucić miejscowi i zrobić z niego delikatnie mówiąc "pohańbione zwłoki". Wołodyjowski wrzeszczy na nich, że zachowali się honorowo i pamiętali że ranny należy do zwycięzcy. Trudno nauczyć miejscową szlachtę kultury rycerskiej. Spora skaza na widoku tej podobno "prawdziwej pod względem poczciwości i uczciwości" żmudzkiej szlachty.


- ciekawe spostrzeżenie. Kmicica, który właśnie się leczy i broni przed zalewem spraw sądowych ordynowanych przez Bilewiczów dostaje listy hetmańskie. I nagle w jednej chwili jest znów porządny i nie widać żadnych zarzutów. Czyli jak się schronił pod skrzydła Radziwiłła i cisza. Wniosek jest nieciekawy: jak nie masz możnego opiekuna to go sobie poszukaj"



To tylko fragment rozważań ale daje pewien fragment oceny szlachty zaściankowej w dobie sarmatyzmu
 
Do góry