Zagubiłam się w swoich uczuciach

LoraO

New Member
Dołączył
30 Październik 2013
Posty
3
Punkty reakcji
1
Jestem Lidia.
W związku jestem od 3 lat. Zauroczenie, młodzieńcza miłość, później związek.
Duszę się. Nie wiem co robić.
Proszę o chwilę uwagi.

Na przestrzeni, choćby ostatniego roku, wiele razy miałam wątpliwości czy to ten, lecz przez ostatni miesiąc nie było dnia, żebym nie popadła w głęboką refleksję i tym samym głębokie przygnębienie.
Czuję, że powinnam rozpocząć coś nowego. Odkąd stałam się dorosłą i dojrzałą kobietą, nigdy nie byłam sama. Nie znam siebie, tak jak znać bym chciała.

Szarpię się, bo nie jestem w stanie zaakceptować rzeczy, którymi on się zajmuję i jego trybem życia, co może silnie oddziaływać na naszą przyszłość razem. Ma lekki pociąg do hazardu, choć nazywa to hobby, pociąg do używek, nie zna granic w alkoholu. Pewnie można to tłumaczyć wiekiem, który swoje prawa ma, ale mnie to stresuje wszystko.

Jest jeszcze wiele innych kwestii.


Ciągle jestem smutna. Miotam się. Nie wiem czy go kocham, nie wiem czy mu ufam. Jestem do niego przyzwyczajona, tak, wiem. Powiecie, rozstań się z nim póki nie jest za późno. Ale ja nie wiem czy tego chcę. Dlatego pisze tutaj. Chcialabym w końcu być czegoś pewna. Boję się ryzykować. Boję się, że gdy się z nim rozstanę, dojdę do wniosku, że porzuciłam fajnego faceta przez swoje wymyślanie itd. Niczego nie jestem pewna, czy chcę z nim być, czy nie chcę.

Patrząc na niego, ciągle się nad tym zastanawiam. Tracę energię.

Potrzebuje pomocy...

Mówiłam mu trochę o moich odczuciach. Że będąc moim pierwszym facetem, skazuje mnie tym samym tylko na jednego człowieka w życiu. Że już niczego nie poznam. On to zrozumiał. I w sumie tyle... A ja chyba chciałabym jeszcze czegoś spróbować w życiu. Ale też nie chcę go tracić. Czuję, że traktuję go jak plan B. Jestem świadoma, ze to podłe.

Jestem coraz bardziej zmęczona. Boli mnie brzuch, nic nie mogę jeść, nie mogę się skupić na niczym. Wygasam.

On pewnie nie domyśla się niczego, bo potrafię świetnie udawać. A mi już nie chce się udawać wesołej.

Boję się samotności.

proszę o szczere odpowiedzi..
 

Einherjar

Well-Known Member
Dołączył
15 Grudzień 2011
Posty
3 409
Punkty reakcji
322
No my Ci tu raczej nie powiemy, czy go kochasz czy nie i nie powiemy Ci, jaka jest Twoja przyszłość.
 

NormaJeane

Member
Dołączył
27 Październik 2013
Posty
45
Punkty reakcji
5
LoraO napisał:
Ma lekki pociąg do hazardu, choć nazywa to hobby, pociąg do używek, nie zna granic w alkoholu. Pewnie można to tłumaczyć wiekiem, który swoje prawa ma, ale mnie to stresuje wszystko.

LoraO napisał:
Ciągle jestem smutna. Miotam się. Nie wiem czy go kocham, nie wiem czy mu ufam. Jestem do niego przyzwyczajona, tak, wiem. Powiecie, rozstań się z nim póki nie jest za późno. Ale ja nie wiem czy tego chcę.
Rozumiem Cię doskonale, bo kiedyś byłam w podobnym związku, w którym tkwiłam przez "zasiedzenie" i po prostu bałam się zmian. Mój partner akurat miał inne wady (o ile jeszcze można nazywać wadami pociąg do hazardu i nadmierny pociąg do używek) ale również byłam w stanie to przeboleć bojąc się samotności, która czekałaby mnie po rozstaniu z nim, jakikolwiek by nie był.



LoraO napisał:
Mówiłam mu trochę o moich odczuciach. Że będąc moim pierwszym facetem, skazuje mnie tym samym tylko na jednego człowieka w życiu. Że już niczego nie poznam. On to zrozumiał. I w sumie tyle...
Zrozumiał i...? Czy jakoś się określił w sprawie własnego stanowiska? Zaproponował jakieś rozwiązanie?



LoraO napisał:
Jestem coraz bardziej zmęczona. Boli mnie brzuch, nic nie mogę jeść, nie mogę się skupić na niczym. Wygasam.
LoraO napisał:
Boję się samotności.
Widzę, że masz dokładnie takie same "bolączki" (pozwól, że tak to nazwę) jak ja w tamtym czasie. Nie powiem Ci, żebyś się pozbierała, bo i tak pewnie tego nie zrobisz i jest to dla mnie zrozumiałe.

Pozwól, że powiem Ci jak było w moim przypadku. To on w końcu zdecydował. Ja miesiącami bałam się zmian i gniłam. Jemu w końcu zerwać ze mną kazał ojciec grożąc, że w innym wypadku nie dostanie od niego żadnych pieniędzy (co chyba dostatecznie wyjaśnia jakim facetem był mój były skoro polecenie wykonał w przeciągu kilku dni).

Potem zrobiłam rzecz, za którą dziękuję sobie każdego dnia mojego życia. Weszłam do Internetu i zaczęłam mailować z facetem, którego maila znalazłam na jednym z portali. Dodał żartobliwy "anons" sugerujący, że jest samotny, a ja postanowiłam, że nic nie ryzykuję i odpisałam. Jesteśmy ze sobą od niecałych 6 lat.

Jak widzisz czasem zmiany prowadzą do czegoś nieoczekiwanie pozytywnego. Nie bój się żyć.
 

skeett

Member
Dołączył
7 Maj 2013
Posty
194
Punkty reakcji
23
Wiek
28
Młodzieńcza miłość ahhh....Ty jesteś następnym przykładem że każdy musi przeżyć zawód miłosny, taka kolei rzeczy, jesteśmy po to aby się rozwijać, korzystać, doświadczać nowych rzeczy, po prostu żyć. Twój facet przygasł, ma swój światek, uważa że Ciebie ma na wyłączność, ot tak już stała rzecz.
To że napisałaś na forum, oraz to że ciągle myślisz nad swoim związkiem oznacza początek końca, może i brzmi to strasznie, ale uwolnisz się, trzeba Ci tego. Trzeba Ci świeżości, odpocząć od związków, zacząć żyć chwilą, dla siebie. Twojemu facetowi też z czasem to zaprocentuję, pomyśli dlaczego, zacznie się ogarniać itd. Same plusy ; D
Nie myśl o tym dużo, tylko zakończ to. Na początku będzie ciężko, pewnie będzie latać chłop za Tobą, nie uginaj się, jak już zadecydujesz to kropka. Uwierz że odżyjesz bo wg. mnie tego Ci trzeba :)
NormaJeane w skrócie wszystko ujęła " nie bój się żyć".

Powodzenia.
 

Wilk_LancaSter

wiek jest zmienną niezależną, od której wiele zale
Dołączył
18 Luty 2012
Posty
3 319
Punkty reakcji
40
Jest taki dziwny sposób przekonania się o własnych chęciach, ale tylko dla ludzi zdecydowanych.
Postanawiasz:
Rzucę kostkę do gry, Jeśli wypadnie liczba parzysta, to z nim zostanę jeszcze X. Jeśli wypadnie liczba nieparzysta, to zrywam znajomość.
Powiedzmy, że wypadła liczba nieparzysta...
A Ty mówisz: rzucę jeszcze raz, bo za daleko ta kostka poleciała i zaczepiła o coś. Oznacza to, że nie chcesz się rozstać.
 

ForeverYoung

Well-Known Member
Dołączył
4 Grudzień 2012
Posty
1 694
Punkty reakcji
139
Wiek
25
LoraO napisał:
choćby ostatniego roku, wiele razy miałam wątpliwości czy to ten,
LoraO napisał:
nie jestem w stanie zaakceptować rzeczy, którymi on się zajmuję
LoraO napisał:
Boję się ryzykować. Boję się, że gdy się z nim rozstanę, dojdę do wniosku, że porzuciłam fajnego faceta przez swoje wymyślanie itd. Niczego nie jestem pewna, czy chcę z nim być, czy nie chcę.
LoraO napisał:
pociąg do hazardu, choć nazywa to hobby, pociąg do używek, nie zna granic w alkoholu.
LoraO napisał:
Ciągle jestem smutna. Miotam się. Nie wiem czy go kocham, nie wiem czy mu ufam.
Już od roku , nie chcesz z nim być . Popatrz ile czasu zmarnowałaś i sobie i jemu . Chcesz się tak zastanawiać jeszcze rok ?
Daj sobie szansę na szczęście , może on też pozna kogoś i będzie równie szczęśliwy.



LoraO napisał:
Że będąc moim pierwszym facetem, skazuje mnie tym samym tylko na jednego człowieka w życiu
To jest dla mnie niezrozumiałe. "Skazuje Cię" ?
Myślałam ,że to dobrze , jak facet jest pierwszym i ostatnim.




LoraO napisał:
Czuję, że traktuję go jak plan B. Jestem świadoma, ze to podłe.
To raczej żenujące , facet z tego co tutaj wypisałaś niczym nie "błyszczy" - chyba ,że negatywnie. Więc nie wiem co się go tak uczepiłaś. Chyba ten staż 3 lat - przyzwyczajenie.




LoraO napisał:
Boję się samotności.
Nie wiem czego się tu bać . Toż to można doskonale wykorzystać.




LoraO napisał:
Potrzebuje pomocy...
Ależ , to Ty wiesz co dla Ciebie najlepsze.
Nie kochasz go , to jest pewne. Nie udawaj.
Rozstań się z nim odetchnij , zadbaj o siebie.
Rozwijaj swoje zainteresowania.
Radosna kobieta , to piękna kobieta - klucz do tego ,by poznać kogoś wartościowego i przy kim sama będziesz się tak czuć.
 

LoraO

New Member
Dołączył
30 Październik 2013
Posty
3
Punkty reakcji
1
Rzeczywiście, przedstawiłam go w bardzo negatywnym świetle. Obok wad, ma również szereg zalet, z czego najbardziej cenię opiekuńczość, troskliwość, dystans do siebie, humor.

Dziś nie miałam już siły udawać, że wszystko jest ok i powiedziałam, że coś jest nie tak, że coś się we mnie wypala, ale nie potrafię niczego sprecyzować. Pytał czy jestem z nim nieszczęsliwa, czego od niego oczekuję, czego mi brak.

Stara się bardzo, tego zaprzeczyć nie mogę.

Wtedy pomyślałam, ze zależy mi, że chcę z nim być nadal. Spędziliśmy wieczór razem i znów co jakiś czas dopadały mnie te okropne i paraliżujące myśli czy aby na pewno dobrze robię, przecież sama nie wiem czego chcę! W jednej minucie zanikam w jego ramionach w poczuciu błogiego bezpieczeństwa, żeby w kolejnej szarpać się sama ze sobą.

Powiecie: daj sobie czas. Ale czas w moim przypadku niczego nie załatwia. Strasznie to trudne. Nie potrafię się opowiedzieć ani po jednej ani po drugiej stronie. Nie wiem jak z nim rozmawiać, jak go traktować w tej całej sytuacji i co mu w ostateczności powiedzieć.

Pozdrawiam
 

ForeverYoung

Well-Known Member
Dołączył
4 Grudzień 2012
Posty
1 694
Punkty reakcji
139
Wiek
25
Więcej ma zalet , czy wad ?

Spróbuj sobie wyobrazić ,że umiera , czy żałowałabyś że z nim zerwałaś , czy chciałabyś być z nim do ostatniej chwili itd.

W ogóle wyobrażałaś sobie z nim przyszłość ? dzieci itd.

To co robisz jest najgorsze, i dla niego i dla Ciebie.

Weź się w garść , musisz to przemyśleć , dajcie sobie trochę czasu.
Jeżeli za nim zatęsknisz , wróć do niego . ( zakładając ,że on będzie czekał na Ciebie ( bo naprawdę mu na Tobie zależy) , aczkolwiek jeżeli znajdzie sobie kogoś innego będziesz wiedziała ,że to nie był ten).

Odpocznij , przemyśl wszystkie za i przeciw.
Pamiętaj ,że nic nie musisz .
I podejmij jakąś decyzję , żebyś tylko nie żałowała.
Stanie w miejscu jest bez sensu.
 

skeett

Member
Dołączył
7 Maj 2013
Posty
194
Punkty reakcji
23
Wiek
28
W takim razie my Ci nie pomożemy...z tego co piszesz, musisz zdać się na własny instynkt.
Skoro jesteś z nim, jest fajnie,super...ale jednak coś Ci po głowie chodzi, zaburza, nad tym się zastanów co to do cholery jest ?!
Jednak jeśli chodzi Ci coś po głowie przez tak dłuższy czas, dla mnie jest to jednoznaczne że czegoś Ci brakuje i z tym Panem tego nie zaznasz :]
Jest bezpiecznie, jest humor, jest fajnie, a jednak czegoś brak. Zastanów się.
Siądź na dupce, pomyśl czego oczekujesz, czego pragniesz, po czym porozmawiaj na poważnie o swoich oczekiwaniach, czy jest Ci w stanie do dać ? (zapewne od razu powie że tak, bo będzie się bał że Cię straci, ale to tylko gdybanie) .
Nie bierz tego forum i naszych odp. zbyt poważnie i do siebie, my tylko gdybamy. Każdy jest inny i nie ma schematów, zrób co czujesz, jeśli jest źle to zrób aby było dobrze, ale tylko Ty wiesz jak to zrobić (zakończyć lub walczyć/męczyć się/próbować).
Wg. mnie szkoda własnej energii, którą można wykorzystać w przyszłości w nowy związek.
 

llli

Member
Dołączył
24 Marzec 2013
Posty
105
Punkty reakcji
6
Wiek
30
Miasto
Wrocław
A czy istnieje pociąg do jego osoby? Taki, że patrzysz na niego jak na kogoś wyjątkowego? Czy wszystko Ci jedno? Moim zdaniem, jeśli trafiasz na Tą właściwą osobę, to nie potrafisz skupić swoich myśli na nikim innym i przede wszystkim... nie masz wątpliwości. Jeśli chociaż raz dopadła Cię taka myśl, to znaczy, że czegoś w tym związku Ci brakuje...
 

LoraO

New Member
Dołączył
30 Październik 2013
Posty
3
Punkty reakcji
1
Wczoraj spotkaliśmy się i powiedziałam mu, że to koniec. Oliwy do ognia dodało małe kłamstwo o którym dowiedziałam się pare godzin wcześniej.

Nie tak wyobrażałam sobie tę rozmowę. Była krótka. Na ulicy. Żeby nie poryczeć się do reszty musiałam uciec.

Nie wiedziałam co mam z sobą zrobić. Czułam się okropnie. Myślałam, ze poczuję choćby gram ulgi. Ale tęskniłam już nieprzebranie i tęsknie do teraz równie mocno..

Wracając pociągiem napisał mi smsa. Jeszcze nigdy nie powiedział mi takich słów, jakie wczoraj przeczytałam. Pomyślałam, że jeśli tego nie zrobię to mogę tego żałować do końca życia. Więc odpisałam, że jeśli naprawdę mu na mnie zależy to czekam na niego, ale tylko dzisiaj. Przyjechał. 100 km w środku nocy. Rozmowa była trudna.

Zapewnił mnie o swoichh uczuciach. Wierzę w nie. Powiedział, że da mi czas, tyle ile będę potrzebować, że będzie na mnie czekać. Nie chce, abyśmy godzili się w przypływie emocji i tęsknoty. Chce, żebyśmy oboje ochłonęli i przemyśleli sobie wspólną przyszłość.

Przytulaliśmy się.

Pojechał.

A ja... jeszcze nigdy się tak nie czułam. Miałam ochotę gryźć sobie ręcę z tęsknoty i bólu.

Zależy mi. Ale się boję. Wierzę, że gdy minie pierwszy ból w końcu będę w stanie powiedzieć sobie czego tak naprawdę chcę.

Czuję się nieco lepiej, wiedząc, że on na mnie tam gdzieś czeka. Ale boję się, że ten czas nic nie zmieni, że nadal będę rozbita i nie będę w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji i będę zmuszona ponownie powiedzieć mu, że nic się nie zmieniło i już nie wrócimy do siebie.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale że tak będzie boleć...
 
Do góry