Tęknota/Nadzieja

Goblin

Nowicjusz
Dołączył
7 Lipiec 2023
Posty
30
Punkty reakcji
2
Czy tęsknicie za przyszłością? Ja od jakiegoś czasu nieustannie przeżywam na nowo wspomnienia wszystkich pięknych kobiet, nie wiedząc dokąd mnie te poszukiwania prowadzą. Marzę o stabilności i szczęśliwości, jednak nie wiem, jak to uzyskać. Wiem, że czeka mnie coś miłego, jednak trwanie, wcale a wcale, nie ustaje. Co robić? Dziewczyny?
 

Siennna

Bywalec
Dołączył
30 Styczeń 2023
Posty
1 443
Punkty reakcji
82
Nie. Żyję tu i teraz. Nie odkładam życia na później, a na wspominki będę miała czas w wieku emerytalnym.
Tobie radzę to samo. Życie jest wystarczająco nieprzewidywalne i bujając w obłokach może je zwyczajnie przespać. Masz na coś ciekawego widoki- działaj! Później może być za późno.
 

Goblin

Nowicjusz
Dołączył
7 Lipiec 2023
Posty
30
Punkty reakcji
2
Ech. Wspomnienia przynoszą miłe uczucia i spokój. Patrząc w przyszłość z kolei widzę nadzieję. :)
 

Siennna

Bywalec
Dołączył
30 Styczeń 2023
Posty
1 443
Punkty reakcji
82
Co Cię powstrzymuje?
Odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie. Chyba pytanie?
Każdy z mężczyzn, z którymi się spotykałam w przeszłości wniósł coś w moje życie. Każdy związek czegoś nauczył. Żaden nie pozostawił niesmaku czy poczucia krzywdy.
Nawet to co było najgorsze w moim życiu. Co mi zafundował zupełnie obcy człowiek, wycinając mi prawie 5 lat z życiorysu. Co spotkało mnie pod koniec liceum i trwało łącznie z dochodzeniem do siebie do 23 roku życia, finalnie wyszło mi na dobre, bo w pewnym momencie doszłam do ściany i przestałam się bać. Doszłam do wniosku, że skoro takie zło spotkało mnie na ''własnym podwórku'', gdzie ja tego w żaden sposób nie sprowokowałam. Moją całą ''winą'' a raczej pechem, że jakiś zaburzony, prymitywny człowiek, gdzieś się ze mną minął na osiedlu i ubzdurał sobie na mój temat, bez żadnego mojego udziału, nawet początkowo wiedzy, że należę do niego. Stopniowo coraz bardziej robiąc mi pieklo życia.
Kiedy się z tego uwolniłam doszłam do wniosku, że jeśli ma mi się coś złego stać, to stanie mi się nawet we własnym domu i nie ma co się bać, asekurować. Do tej pory jest to moje motto życiowe. Dzięki niemu zaczęłam żyć intensywnie, chodzić, jeździć w miejsca, do które wiele osób by nie pojechało, nie odważyło się. Dzięki temu przeżyłam wiele ciekawych rzeczy, poznałam ciekawych ludzi, dowiedziałam się sporo o świecie.
A jeśli chodzi o sentymenty, to miałam jeden taki związek, gdzie jeszcze długi czas po zakończeniu go się zastanawiałam czy dobrze zrobiłam. Związek z Holendrem, którego poznałam w pracy. Zakończyłam go, bo nie chciałam dla niego porzucać pracy i krakowskiego życia, które bardzo lubiłam i przeprowadzić się do niezbyt dużego miasta w Holandii, nie znając nawet języka. On tez nie zdecydował się zmienić swojej i tak się to ostatecznie rozmyło o odległość.
Potem poznałam mężczyznę mojego życia, a w efekcie pojawił się ten najważniejszy- syn!😍 i wszelka przeszłość przestała się liczyć. No może jakiś drobny sentyment do Holendrów i Holandii, gdzieś tam pozostał;)

Uff...ale się rozpisałam...Wybacz.
Nie wiem czy o to Ci chodziło. O takie wspominanie przeszłości?

Teraz napisz coś o sobie.
 
Do góry