Oświadczyny, wspólna przyszłość- pytanie do panów.

pralinka91

Nowicjusz
Dołączył
21 Grudzień 2011
Posty
260
Punkty reakcji
11
Pytanie głównie do panów:
Czy będąc w stałym związku z kobietą wolelibyście, aby cierpliwie czekała w milczeniu aż sami zbierzecie się do oświadczyn (i czy rzeczywiście byście się do nich wtedy zebrali :D) czy też chcielibyście, aby czasem coś zasugerowała, napomknęła, by czuć się pewnym jej odpowiedzi?

Inne spostrzeżenia dot. oświadczyn z męskiego punktu widzenia również są mile widziane.

I drugie pytanie: Jak rozmawiać z wami o wspólnej przyszłości?
 
0

03092010

Guest
Z perspektywy kobiety sie wypowiem, bo jednak nigdzie nie napisalas, ze nie mozemy tego robic :)



pralinka91 napisał:
Czy będąc w stałym związku z kobietą wolelibyście, aby cierpliwie czekała w milczeniu aż sami zbierzecie się do oświadczyn
Pytanie nie ma duzego sensu wg mnie, bo to chyba jednak sprawa indywidualna kazdego mezczyzny i kobiety. Nawet jesli pieciu mezczyzn odpowie Ci, ze wola zeby kobieta cos tam napomknela o zareczynach, to wciaz nie wiesz, co siedzi w glowie glownego zainteresowanego - czyli jak sie domyslam Twojego chlopaka (czy tez w czyim tam imieniu zalozylas watek).



pralinka91 napisał:
Jak rozmawiać z wami o wspólnej przyszłości?
To Ty powinnas wiedziec na jakim etapie jest Wasz zwiazek. Znasz (chyba?) swojego faceta i sama powinnas wiedziec w jaki sposob sie porozumiewacie. Do jednego nalezy robic podchody, a inny bedzie sobie zyczyl by mowic do niego prosto z mostu.
 
C

Czart

Guest
1. Na samym początku związku powinno rozmawiać się o oczekiwaniach, o tym jak wyobrażamy sobie przyszłość. Jeśli znacząco różnimy się poglądami, nie ma sensu tracić czasu na coś, co skazane jest na niepowodzenie. Jestem w stanie pójść na pewne ustępstwa. Zaręczyny? ok, symbolicznie, lecz hucznego wesela, kościelnego ślubu nie zaakceptuję. Poglądy ograniczają mnie do rozwódek i ateistek/agnostyczek.

2. Jak rozmawiać o przyszłości? Troszkę późno, tym bardziej że zapewne każde z was ma już swoje wyobrażenia na jej temat. Czy wasz związek jest aby na tyle dojrzały, by myśleć o zaręczynach?

3. Jeśli wasze oczekiwania są podobne, myślę że można wspomnieć partnerowi o zaręczynach. Być może uświadomisz mu tym, że myślisz poważnie o wspólnej przyszłości.
 

pralinka91

Nowicjusz
Dołączył
21 Grudzień 2011
Posty
260
Punkty reakcji
11
Celowo sformułowałam temat tak, aby nie można było wywnioskować czy to o mnie, czy o innej, konkretnej osobie :) Chodzi mi o ogólne podejście do tematu. I oczywiście zdaję sobie sprawę, że są różni mężczyźni, dlatego chciałam aby się wypowiedzieli z ich perspektywy :) Nie próbując wcielać się w czyjąś sytuację :)
 

Gressil

Administrator
Członek Załogi
Administrator
Moderator
VIP
Dołączył
17 Kwiecień 2009
Posty
5 728
Punkty reakcji
494
Planować przyszłość należy razem. Jak ? Konkretnie. Mówicie sobie jak ją sobie wyobrażacie a następnie staracie się znaleźć kompromis w kwestiach które postrzegacie inaczej, Tak by obydwie osoby były zadowolone z obranego kierunku i podjętych decyzji.

Jeżeli natomiast chodzi o oświadczyny to odniosę się do tego co napisałem przed chwilą. Jeżeli facet przez długi okres czasu nie wykazuje inicjatywy a kobieta chciałaby jakiegoś kroku do przodu z jego strony to idzie do niego i pyta kiedy chcieliby się pobrać. Oświadczyny nastąpić powinny odpowiednio wcześniej więc jeżeli mężczyzna z tym zwleka to można razem zaplanować taką "uroczystość" podczas której on uklęknie i wręczy jej pierścionek. Liczy się szczerość. Nie warto czekać i zastanawiać się nad tym, "czy on mi się oświadczy czy też nie ?"
 

Cebulakolandczyk

Nowicjusz
Dołączył
7 Grudzień 2012
Posty
357
Punkty reakcji
12
Ciezko znalezc bardziej glupi pomysl niz wymuszanie na facecie oswiadczyn. To nawet brzmi beznadziejnie.

Co do rozmowy o wspolna przeszlosc to pasuje np. "jak widzisz nas za...."; "pogadajmy o( cos z przyszlosci)" i milion innych opcji.
 

Gressil

Administrator
Członek Załogi
Administrator
Moderator
VIP
Dołączył
17 Kwiecień 2009
Posty
5 728
Punkty reakcji
494
Cebulakolandczyk napisał:
Ciezko znalezc bardziej glupi pomysl niz wymuszanie na facecie oswiadczyn. To nawet brzmi beznadziejnie.
No tak - lepiej bawić się w kotka i myszkę niż szczerze porozmawiać na ważny temat nie ?
 

pralinka91

Nowicjusz
Dołączył
21 Grudzień 2011
Posty
260
Punkty reakcji
11
Myślę, że dla Cebulakolandczyka "wymuszanie oświadczyn" to jednak co innego niż "szczera rozmowa na poważny temat". Słyszałam jednak, że są mężczyźni, na których nawet subtelne napomknięcie o ślubie, pytanie o wspólną przyszłość raczej od tej decyzji oddala niż przybliża.
 

Einherjar

Wyjadacz
Dołączył
15 Grudzień 2011
Posty
3 409
Punkty reakcji
322
pralinka91 napisał:
Słyszałam jednak, że są mężczyźni, na których nawet subtelne napomknięcie o ślubie, pytanie o wspólną przyszłość raczej od tej decyzji oddala niż przybliża.
Więc są niezdolnymi do życia w związku ludźmi. Rozmowę o ślubie można poruszyć nawet przed zaangażowaniem się w związek - chodzi mi o wymianę poglądów. Jeśli facet powie, że nie jest zainteresowany ślubem to oznacza, że sam z siebie raczej nieprędko się oświadczy i tutaj, gdy kobieta jednak chciałaby ślubu, powinna o tym chyba poinformować.
 

Gressil

Administrator
Członek Załogi
Administrator
Moderator
VIP
Dołączył
17 Kwiecień 2009
Posty
5 728
Punkty reakcji
494
Podobnie sprawa się ma jeżeli chodzi zaręczyny. Przecież kobieta nie musi od razu stawiać mu ultimatum: "oświadczasz się albo z nami koniec". Jeżeli partnerka chciałaby żeby jej wybranek się oświadczył może po prostu zapytać czy myślał o tym. Czy ma zamiar zrobić w tym kierunku. Jeżeli nie to dlaczego ? Życie to nie film. Kobieta nie będzie czekała z nadzieją, że kiedyś może jej wybrankowi wpadnie do głowy myśl: "hmm a może ja jej się jednak oświadczę ?" Pomyślcie logicznie.
 

pralinka91

Nowicjusz
Dołączył
21 Grudzień 2011
Posty
260
Punkty reakcji
11
Gressil- to wszystko co piszesz to oczywiście prawda. Psychika kobiety jest jednak zawiła i czasami bezwzględny romantyzm jest nie do przeskoczenia :D Są kobiety, które marzą o tym by ukochany uklęknął z pierścionkiem z nienacka i nie chcą nawet się domyślać kiedy to mogłoby mniej więcej nastąpić. Mają więc do wyboru: czekać w nieskończoność i być może się nie doczekać lub zrezygnować ze swojej wymarzonej wizji tej chwili i zacząć temat ;) :p
 

Cebulakolandczyk

Nowicjusz
Dołączył
7 Grudzień 2012
Posty
357
Punkty reakcji
12
Thyme... Co ma slub do "zycia w zwiazku"? Tylko slub czyni, ze dwoje ludzi jest w prawdziwym zwiazku? Slub to zwyczajna, wymuszona ceremonia podczas ktorej zaprasza sie gosci.

Czy lepiej bawic sie w kotka i myszke? Gdyby kobieta wymuszala na mnie zareczyny to bym je przeciagnal w czasie i tyle. Chociaz wolalbym zeby podeszla i powiedziala: "kocham Cie i mam juz dosc czekania na (cenzura) zareczyny", niz prowadzila rozmowe z delikatnym naprowadzaniem mnie na temat( chyba nie ma gorszych sposobow).
 

Gressil

Administrator
Członek Załogi
Administrator
Moderator
VIP
Dołączył
17 Kwiecień 2009
Posty
5 728
Punkty reakcji
494
To w jaki sposób kobieta przeprowadzi rozmowę jest już sprawą drugorzędną. Ważniejszy jest fakt, że do niej dojdzie.
 

Einherjar

Wyjadacz
Dołączył
15 Grudzień 2011
Posty
3 409
Punkty reakcji
322
Cebulakolandczyk napisał:
Thyme... Co ma slub do "zycia w zwiazku"? Tylko slub czyni, ze dwoje ludzi jest w prawdziwym zwiazku?
Dla jednych ludzi ma, dla innych nie. Osobiście nie chciałbym brać ślubu, bo jest dla mnie bezcelowy. Dla potencjalnej partnerki mógłby być jednak ważny. Jakaś tam nie wiem, symbolika może. Więc jeśli ślubu by chciała nie widziałbym problemu. Ale żeby wiedzieć, że ona i żeby ona wiedziała, że ja nie chcę potrzebny jest dialog. Poruszenie tego tematu w rozmowie. Inna sprawa jest taka, że są na tym świecie ludzie wierzący, dla których małżeństwo jest jednym z najistotniejszych "duchowych" doświadczeń, to też warto mieć na względzie.
Pytasz mnie, co ma ślub do "zycia w zwiazku" - otóż dla jednych coś ma, mimo iż nie ma dla mnie. Mam jednak świadomość istnienia ludzi pragnących ślubu.
 
Do góry