Jaką czytasz książkę?

Siennna

Bywalec
Dołączył
30 Styczeń 2023
Posty
1 283
Punkty reakcji
74
Wygrzebałam w koszyku z przeceną w Auchanie- ''Taśmy Billy'ego Boba''
Na razie przejrzałam po łebkach, ale zaskakująco dobrze się to czyta.
Szczególnie podoba mi się fragment o samozwańczych krytykach internetowych i zabijającej magię, modzie na cynizm.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
Nie pamiętam kiedy pierwszy raz przeczytałem książkę autorstwa historyka Sławomira Kopra.
Mieszanka faktów(choć niektórzy zarzucają mu błędy) z poczuciem humoru.
Może dziesięć a może więcej lat temu?
W każdym razie gdy trafiła się okazja sięgnąłem po

Aktualnie jestem gdzieś w połowie tej książki gdy ma już miejsce bitwa o Anglię.
Z jednej z jego poprzednich książek

dowiedziałem się że u Anglików niezbyt popularne było zbieranie grzybów po lasach.
Aż do przybycia Polaków sądzić miano że większość leśnych grzybów jest trująca.

Tutaj mają miejsce inne zabawne sceny.
Po opuszczeniu Polski po kampanii wrześniowej większość Polaków poprzez Rumunię usiłowała
się dostać do Francji.
Chociaż Niemcy domagali się od Rumunów internowania ich w praktyce przepuszczali ich przez swoje terytorium choć raczej nie ze współczucia a z chęci zarobku(łapówki).
Trzeba było mieć cywilne ubranie aby tak sobie „podróżować”. Kolejny raz okazało się że
„Polak potrafi”.
„Bycie internowanym” oznaczało pewien luz. Nie siedziało się ciągle w obozie lecz czasem wychodziło „na miasto” inni zaś kąpać się w pobliskiej rzece(w październiku!)
Otóż któregoś razu okazało się że kilkunastu Polaków którzy pod nadzorem wartownika
kąpali się rzece….utopiło się!
Tak sądził gdyż na brzegu pozostały po nich mundury. Nie przyszło mu do głowy że w pobliżu ukryli cywilne ubrania po czym zabierając je zniknęli.
W innym obozie pewnej nocy zniknęła 1/3 internowanych Polaków.
Ujawniono to na porannym apelu zaś dowódca Polaków zapewnił że to nie z ucieczką mamy tu do czynienia ale internowani udali się pomagać rolnikom na polach. Polak podpisał wszelkie oświadczenia że „zguby się odnajdą” po czym nazajutrz okazało się że znikła połowa wczorajszej liczby Polaków.
Tym razem wściekły oficer rumuński zapowiedział że konsekwencje tej ucieczki nazajutrz dotkną wszystkich pozostałych w obozie Polaków.
Efekt?
Nazajutrz w obozie nie było już żadnego Polaka.

Osobiście rozbawiła mnie inna opisana tam historia.
Ponieważ Rumuni co jakiś czas robili Polakom rewizję w obozie ci postanowili ukrywać
cywilki...w grobowcu na cmentarzu.
Nie wiem jak pilnowali grobowca za dnia jednak na noc wystawiali „wartę” w postaci Polaka
przebranego w prześcieradło udającego ducha.
Nie wiedzieć czemu pewnej nocy wystawili dwóch duchów no i z tego wyszła szopka ponieważ
jak można się domyślić „duchy spotkały się ze sobą”.
Problem w tym że „każdy z duchów” widząc drugiego pomyślał że ten drugi jest prawdziwym
duchem i rzucił się do ucieczki.
Jak się ta heca skończyła autor przemilczał.
Moim zdaniem „szału nie ma” ale da się przeczytać.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
Czasem lubię poczytać o czasach "słusznie minionych".
Wczoraj dorwałem się do "Mniej obcy" pióra Marcina Prokopa.
Jest to wywiad-rzeka z pomysłodawcą grupy Lady Pank
Janem Borysewiczem.
Lady Pank to chyba najsłynniejszy zespół lat 80-ych w PRL
i nie tylko dlatego że Borysewicz na koncercie we Wrocławiu "pokazał ptaka"
Czyta się lekko i szybko a ja właśnie dotarłem do chwili
kiedy bohater opuszcza Budkę Suflera.
Dla kogoś mającego "moje zboczenia" to lektura obowiązkowa!

 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
"Nie bądź w życiu ciągle poważny bo zrazisz do siebie wszystkie blondynki!"

Podobnie też nie należy czytać tylko poważnych książek.
(choć akurat tu nie chodzi o blondynki)
Sięgnąłem więc po Czas jest najprostszą rzeczą Clifforda Simaka.


To s-f ale przyjemnie się czyta.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
Sięgnąłem więc po Czas jest najprostszą rzeczą Clifforda Simaka.
W końcówce książki napięcie czy też ciekawość co będzie dalej spada.
Na pewno jeszcze sięgnę po tego autora ale wracam na razie do swoich klimatów.

Czyli Sławomir Koper i Marek Sierocki Przeboje PRL.


Kogo tu spotkamy?
Marylę Rodowicz i legendę jak to nago biegała po hotelu
Budkę Suflera i okoliczności powstania Jolka Jolka Pamiętasz
Dowiemy się jakie mogą być skutki tego że ktoś też się nazywa Leszek Moczulski
a także że Jerzy Połomski miał być...gejem.


Pozostając w kręgu muzyki
Michał Grzesiek Lady Pank biografia nieautoryzowana


Zabawne że znajomość z Lady Pank zacząłem od


Dlatego początkowo myślałem że wokalem jest tam Jan Borysewicz
a nie Jan Panasewicz.
Jan a nie Janusz Panasewicz?
Otóż okazuje się że ma on na imię Jan
lecz by go nie mylić z Borysewiczem "zmienił sobie imię".

Ciekawostka związana z Panasewiczem.

Pierwszy koncert z jego udziałem miał miejsce w Kaliszu.
Ponieważ nie znał jeszcze dobrze tekstów utworów
na scenie "dyskretnie" umieścił sobie kartki-ściągawki z tekstem.
Jednak kartki te znikły kiedy śpiewał więc z tą dyskrecją....
W każdym razie gdyby go dziś zapytać przyznałby się że pewnie
parę razy w tekście utworów się "myknął".
Co więcej deklaruje "trochę grosza" dla osoby która
dostarczy mu nagranie z tego koncertu.
 

tinderowiec

Bywalec
Dołączył
10 Sierpień 2023
Posty
229
Punkty reakcji
30
Stanisław Lem - pamiętnik znaleziony w wannie.

Dość abstrakcyjne nawet jak na Lema. Przynajmniej do 70 strony na której obecnie jestem.
 

marioKnZ

Nowicjusz
Dołączył
27 Lipiec 2009
Posty
201
Punkty reakcji
8
Wiek
37
Miasto
Milton Keynes, UK
Bella Mackie - HOW TO KILL YOUR FAMILY - całkiem fajny odwrócony kryminał. Zabawnie napisana z sarkazmem ostrym jak brzytwa. Dopiero 150 stron ale już mogę polecić jako coś lekkiego na urlopowe czytadło.
 

Gulden

Nowicjusz
Dołączył
24 Kwiecień 2023
Posty
200
Punkty reakcji
23
Tomasz Strzembosz "W stronę zachodzącego słońca".
Zbigniew Parafianowicz " Śniadanie pachnie trupem".
Elmer Bendiner " Czas aniołów"

Pierwsze to życiorys, opis życia.
Drugie to o wojnie na Ukrainie.
Trzecie to o Wersalu, i kulisach, ustaleniach, warunków pokoju po 1WŚ.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
"Przemęczyłem Lady Pank" gdzie im dalej tym mniej ciekawie.
Tak przy okazji:
idziesz na koncert Lady Pank
a tam w składzie gra "techniczny"
bo Borysewicz znowu zachlał!
Jak byś się poczuł?

By odpocząć od muzyki sięgnąłem po:


Dobrze że nie każda kobieta jest jak Kienzler
bo faceci by wpadli w kompleksy.
A książka to o mafii począwszy np od Czarnej Ręki
poprzez Five Points
do Charlesa Luciano czy Franka Sinatry.
O tym że jest dobrze napisana świadczy to że czyta się ją dość
szybko i trudno się oderwać.
Moim zdaniem...warto.
 
Ostatnia edycja:

PaulaKwiat

Nowicjusz
Dołączył
13 Czerwiec 2023
Posty
4
Punkty reakcji
0
Optyka geometryczna i fizyczna dla techników optyków, bo akurat z tego będę miała sprawdzian w Fаbеrzе:D
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
S.o.s. z głębin. Wspomnienia dowódcy okrętu podwodnego pióra Mikołaja Zatiejewa.
Jak poniżej tytułu na okładce widać Kursk nie był pierwszym.
O perypetiach okrętu pod dowództwem w/w autora można przeczytać
Dlatego nie będę się rozwodził a jedynie poinformuję że autora dotyczą zdarzenia z 1961 roku.

Autor wspominając swoją naukę w podstawówce jeszcze przed wojną wspomina że w czasach
terroru stalinowskiego po "zniknięciu" czy to marszałka Jegorowa czy Ludowego Komisarza Jeżowa
kazano uczniom w szkołach zaklejać zdjęcia wymienionych w podręczniku.
Jeśli tego nie zrobili nauczyciel wyrywał tę kartkę z podręcznika.
Innym razem kiedy był bodaj w szkole średniej w Leningradzie
spaliła się pobliska biblioteka.
Niby nic istotnego ale usłyszał że w istocie została ona podpalona.
Podpalona ponieważ zawierała zbyt dużo lektur podważających
radziecką rewolucję jak np książkę w której dowodzono
że Lenin do Rosji przyjechał za niemieckie pieniądze wywołać rewolucję.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
1000 lat wkurzania Francuzów Stephen Clarke.

Dotarłem do rozdziału gdzie niebawem z życiem żegna się Maria Stuart.
Autor dołożył wielu starań by uprzykrzyć historię Francji.
Począwszy od rozwalenia teorii jakoby Wilhelm zwany potem Zdobywcą
był Francuzem poprzez dowiedzenie że najbardziej do śmierci Joanny d'Arc
przyczynili się sami Francuzi po bitwę pod Crecy kiedy to autor żartobliwie stwierdza
iż najemnicy walczący dla Francji gdy stwierdzili że ci nie mają pojęcia
jak wygrać bitwę stwierdzili że walić tę robotę i zbiegli z pola bitwy.
Lecz prawdziwy majstersztyk Francuzów to przegranie bitwy pod Azincourt
gdzie Francuzi mieli jakąś pięciokrotną przewagę liczebną
i znów angielscy łucznicy przesądzili o wyniku bitwy
Książka cegła bo ponad 600 stron ale jak na razie czyta się dobrze.
Polecam.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
"Kopara opadła"

Uważam się za ...prawie oczytanego i nagle zdaje sobie sprawę że o Antonim Ferdynandzie Ossendowskim nigdy nawet nie słyszałem.


Bardziej zabawne jest to że gdyby autorem książki nie był Przemysław Słowiński nadal bym o gościu nie słyszał
(a ciekawe czy słyszeli Stalowy czy pan k).
Kim był Ossendowski?
W zasadzie łatwiej stwierdzić kim on nie był.
No więc nie był kobietą....Prezydentem USA....pewnie nie był duchownym
zresztą sami przeczytajcie.

Poniżej fragment moim zdaniem dość istotny

Ze względu na treść jego książki Lenin, fabularyzowanej biografii przywódcy rewolucji październikowej, niezwykle ostrej krytyki rewolucji i komunizmu, po zajęciu Polski przez Rosjan, grób Ossendowskiego był pilnie poszukiwany. Po jego znalezieniu ekshumowano zwłoki, gdyż NKWD chciało się upewnić, czy osobisty wróg Lenina na pewno nie żyje. Inna interpretacja tego faktu zakłada, że enkawudziści szukali przy zwłokach pisarza jakiejś informacji lub wskazówki co do miejsca ukrycia skarbu barona Ungerna.

Tak naprawdę to nie grób a Ossendowski był przez NKWD poszukiwany zaś dowodzący poszukiwaniami major NKWD omal się nie wściekł
gdy dowiedział się że ten nie żyje zaś na pytanie gdzie jest jego grób usłyszał od Polki:

"a co pan chciał mu znicz zapalić?"

Zwróćmy uwagę że jest styczeń 1945 roku a Lenin od 20 lat nie żyje.

Minąłem setną stronę i jak na razie jest ciekawie.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
Był rok 1982. Przez Stare Miasto w stolicy podążali muzycy Oddziału Zamkniętego czyli długowłosi
Jaryczewski, Łuczaj-Pogorzelski i Mścisławski zaś odrobinę za nimi podążał czwarty z nich
Szlagowski. Dwaj ostatni za rok odejdą do Lady Pank ale teraz nic jeszcze o tym nie wiedzą.
Ich wygląd wzbudził podejrzenie milicjanta dlatego zaczepił ich żądając okazania dokumentów.
Gapiostwo Szlagi spowodowało że będąc kilka metrów za nimi nie był w zainteresowaniu milicjanta i w tym czasie przyszedł mu do głowy szalony pomysł.
Dołączył do kolegów i nim ci się zdążyli odezwać zwrócił się do nich...po niemiecku.
Koledzy „inteligentni jak milicjant” czyli niemieckiego nie znali ze zdziwieniem zaczęli wpatrywać się w Szlagę(co ty byś zrobił gdyby w tej sytuacji nagle twój kumpel zaczął szprechać po niemiecku?).
Tymczasem Szlaga zwrócił się do milicjanta tłumacząc najpierw po niemiecku że są z wycieczki z enerdówka.
Milicjant jako że „inteligentny” zrozumiał dopiero gdy ten mu zaczął łamaną polszczyzną to tłumaczyć.
No i cóż milicjant miał zrobić?
Gościom z enerdówka wolno nosić takie włosy więc ich już nie zatrzymywał.
Muzycy więc czym prędzej ruszyli przed siebie aby za najbliższym rogiem pokładać się z milicjanta ze śmiechu.
Tę i wiele innych zabawnych historii znalazłem w pierwszych 70-ciu stronach książki



Zeus i Stalowy opiszcie i zarekomendujcie jakąś ciekawą książkę
zamiast ciągle bidolić w innych tematach.


PS
Ukazała sie druga część Ślepnąc od świateł Żulczyka.
Czytał ktoś czy to wołanie na pustyni bo inteligentni książek nie czytają tylko piszą o Pisie?
 
Ostatnia edycja:

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
Po dwustu stronach dochodzę do wniosku że to nie Lady Pank
było prawdziwym rockandrollowym zespołem a Oddział Zamknięty.

Co się robi kiedy dwumetrowy pracownik techniczny zespołu
nachla się w pokoju i zaśnie nagi podczas przebierania się?

Zdejmuje się z zawiasów drzwi jego pokoju i zamienia z drzwiami
sąsiadującej toalety damskiej.

 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
Telewizor, meble, mały fiat – oto marzeń szczyt, śpiewała niegdyś grupa Perfect



Lubię historyka Sławomira Kopra za jego umiejętność ciekawego opisywania minionych epok
więc kiedy trafiła się okazja to sięgnąłem po jego opis
czasów "słusznie minionych".

Dwie rzeczy z którymi na „dzień dobry” kojarzy się PRL?
Wieloletnie oczekiwanie na mieszkanie to raz oraz samochód Fiat 126p to dwa.

To pierwsze pokazał Bareja w serialu Alternatywy 4.
Przy okazji pokazał pewne tego czasu porządki.
Taki Cichocki czeka na mieszkanie bodaj 10 lat i znowu go nie dostał.
Dwie rodziny dostają przydział na to samo mieszkanie.
W zasobach mieszkań bloku znajduje się pustostan ale to nie kto inny jak mieszkańcy to odkrywają.
Można pomyśleć że Bareja z tym pustostanem przesadził.
Przeciwny temu jest autor książki twierdząc że podobny przypadek miał miejsce w stolicy przy placu Konstytucji zaś przydział jednego lokalu dwóm rodzinom zdarzał się na skutek biurokratycznego bałaganu.
W tym drugim przypadku reżyser ukrył to przed cenzurą
jakby winiąc za ten stan rzeczy podobną pisownię nazwisk rodzin.

O samochodzie Fiat 126p powstała cała książka dowcipów.
Niewydolność gospodarki powoduje powstanie szeregu talonów przedpłat czy losowań
które miały umożliwić zakup deficytowego towaru.
To m.in dlatego Winnicki wręcza prezesowi spółdzielni talon na samochód.
Pewnie też poprzez talon samochód otrzymali Karwowscy z Czterdziestolatka.
Ale działo się jeszcze coś ciekawego.
Tak zakupiony samochód po kilku latach sprzedawano na giełdzie i osiągał on
wyższą cenę od „nówki” otrzymanej właśnie na talon.

To tylko niektóre legendy tamtych czasów.
 
Ostatnia edycja:

wieslawa

Nowicjusz
Dołączył
18 Kwiecień 2010
Posty
86
Punkty reakcji
22
Ja czytam kolejny tom książek Lwa Tołstoja. Książek zakazanych od czasu pierwszego wydania (konfiskowane przez carat), aż po dzisiejsze czasy. Uważam je za najważniejsze, które miałam (mam) okazję przeczytać w ostatnich, co najmniej 20 latach.
Książek jest 5, podaję w kolejności przypadkowej.
  • "Początek końca. Dzieła wybrane"
  • Cóż mamy robić?
  • Ewangelia w skrócie.
  • W co wierzę.
  • Królestwo Boga w tobie.
Polecam.
 

Siennna

Bywalec
Dołączył
30 Styczeń 2023
Posty
1 283
Punkty reakcji
74
Czytałam synowi bajki Lwa Tołstoja. Niestety po polsku nie brzmią tak dobrze jak po rosyjsku, ale i tak chętnie słuchał.
Jestem też miłośniczką rosyjskich przysłów. Niestety wielu z nich również się nie da dobrze przełożyć na polski.
 

Kibic Polski

Stały bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
2 074
Punkty reakcji
191
Wciąż z wcześniej wspomnianej książki dwie historie a raczej "dwa mity".

Bójka Olbrychskiego z Jaroszewiczem

Daniel Olbrychski przez pewien czas spotykał się z Marylą Rodowicz.
Nie pamiętam czy któreś z nich było wtedy w związku gdyż artyści chyba także i teraz podchodzą do swoich związków trochę „luźno”.
Po „tym czasie” a było to chyba około dwóch lat Rodowicz poznała Andrzeja Jaroszewicza.
Był on starszym synem z poprzedniego związku jego ojca Piotra który w tym czasie był premierem.
Skutek tego był taki że Jaroszewicz „odbił” Rodowicz Olbrychskiemu.
Po jakimś czasie doszło między nimi do bójki.
Według jednej wersji powodem jej była obraźliwa wypowiedź Andrzeja Jaroszewicza
o niedawno wybranym papieżu Janie Pawle II.
Według innej pobili się przez Marylę.

W wyniku bójki pobity Jaroszewicz miał obiecać że papieska pielgrzymka do Polski w 1979 nie będzie miała miejsca.
Daniel Olbrychski na łamach książki Anioły wokół głowy mówi że nic takiego jak wspomniana bójka nie miało miejsca.
Co więcej opisuje przypadek kiedy na Krakowskim Przedmieściu w stolicy został zaczepiony przez dwie zakonnice które pocałowały go „w te ręce które Ojca Świętego obroniły”
Mniej więcej od tamtej pory Olbrychski na łamach książki twierdzi iż przestał tłumaczyć że opisywana bójka nie mała miejsce bo i tak nikt mu nie wierzył.

Czarna wołga

Historia zaczyna się w kwietniu 1965 roku w stolicy gdzie faktycznie osoby poruszały się czarną wołgą.
Do zdarzenia doszło gdy dwie kobiety przybyły do mieszkania przy Grochowskiej podając się za dalekie krewne jej męża. Wzbudziły takie zaufanie że matka pozostawiła je w domu wychodząc do pracy gdy te zapewniły ją że zaopiekują się jej córką.
Kiedy wróciła do domu nikogo w nim nie zastała więc o porwaniu zawiadomiła milicję.
Ustalono że widziano obie kobiety jak te wsiadały do taksówki którą była właśnie czarna wołga
a po jakimś czasie odnaleziono je wraz z dzieckiem w okolicach Łodzi.
Ten pierwszy nagłośniony w mediach przypadek porwania dziecka wywołał całą masę różnego rodzaju plotek. Przy okazji niemal każdego podobnego zdarzenia wyrokowano, że dziecko zapewne porwała czarna wołga. Wśród Polaków krążyły niestworzone historie – twierdzono, że samochodem podróżują dwie kobiety przebrane za zakonnice, które po porwaniu spuszczały z dziecka krew, aby sprzedawać ją chorym na białaczkę bogatym Niemcom z RFN-u lub zamożnym Żydom z Izraela
Tak powstała legenda czarnej wołgi która według niektórych trwa do dziś z tą różnicą że czarną wołgę zastąpiło czarne BMW zaś krwi już się nie spuszcza lecz pobiera organy do przeszczepów.
 
Ostatnia edycja:
Do góry