Dziecko na wakacjach

oli_ch

New Member
Dołączył
19 Kwiecień 2017
Posty
4
Punkty reakcji
0
Wybieramy się na pierwsze wakacje z chodzącymi bliźniakami (5lat), do tej pory urlopowaliśmy przed ich urodzinami ewentualnie jak byli jeszcze na tyle niezgrabni w swoich ruchach, że nie mogli zbytnio się oddalić. Wybraliśmy fajny kurort na Majorce z możliwością zostawienia dziecka z animatorką, ale wiadomo, że nie będą z nią spędzały całego czasu. Plaża, rynek miejski, targowisko, czy jakiekolwiek miejsce z którego można wyjść będąc małym ruchliwym człowiekiem, dwoje dzieci i tylko 4 oczu rodziców - z góry brzmi na katastrofę. Zwłaszcza przy dzieciach, które zanim nauczyły się nie chwiać podczas chodzenia nauczyły sie... uciekać ;-) Macie jakieś sposoby na "oznaczenie" dziecka w terenie?
 

Kramer

Użytkownik
Dołączył
18 Styczeń 2017
Posty
40
Punkty reakcji
2
1. Czapeczki w "pooczodających" kolorach. W tłumie skuteczność lokalizacji maleje drastycznie ze wzrostem obiektu.
2. Balonik na nadgarstku jako tania wersja lokalizatora wizualnego - precyzyjna lokalizacja, skuteczna dopóki moduł balonika zachowuje wyjściowy kształt i nie ma zbyt wielu przeszkód terenowo-architektonicznych. Może jednak być problem z nabyciem.
3. Moduł GPS jako droga wersja lokalizatora elektronicznego - lokalizacja mniej dokładna od balonika, ale z większym zasięgiem, niezależnym od przeszkód terenowo-architektonicznych i wady wzroku rodziców. Jednak skutecznie pokazuje w którą mniej więcej stronę należy rzucić się w panicznych poszukiwaniach.
4. Sygnalizator dźwiękowy. W wersji automatycznej może szybko stać się powodem irytacji własnej lub otoczenia. W wersji manualnej (np piszczący słonik) wymaga współpracy z obiektem monitorowania. Czyli trzeba bąbla nauczyć, że jak nie ma mamy albo taty w zasięgu wzroku, to ma stanąć i piszczeć. Trudne w realizacji. Podatne na zakłócenia.
5. Można jeszcze (a nawet jest to wskazane) dokonać etykietowania dziecka w możliwie trwały sposób, licząc na kreatywność ewentualnego znalazcy, który zadzwoni na podany numer i poda lokalizację punktu odbioru zguby.

Aż mnie kusi, aby napisać punkt 6: związać je razem tasiemką...
 

oli_ch

New Member
Dołączył
19 Kwiecień 2017
Posty
4
Punkty reakcji
0
Kramer napisał:
1. Czapeczki w "pooczodających" kolorach. W tłumie skuteczność lokalizacji maleje drastycznie ze wzrostem obiektu.
2. Balonik na nadgarstku jako tania wersja lokalizatora wizualnego - precyzyjna lokalizacja, skuteczna dopóki moduł balonika zachowuje wyjściowy kształt i nie ma zbyt wielu przeszkód terenowo-architektonicznych. Może jednak być problem z nabyciem.
3. Moduł GPS jako droga wersja lokalizatora elektronicznego - lokalizacja mniej dokładna od balonika, ale z większym zasięgiem, niezależnym od przeszkód terenowo-architektonicznych i wady wzroku rodziców. Jednak skutecznie pokazuje w którą mniej więcej stronę należy rzucić się w panicznych poszukiwaniach.
4. Sygnalizator dźwiękowy. W wersji automatycznej może szybko stać się powodem irytacji własnej lub otoczenia. W wersji manualnej (np piszczący słonik) wymaga współpracy z obiektem monitorowania. Czyli trzeba bąbla nauczyć, że jak nie ma mamy albo taty w zasięgu wzroku, to ma stanąć i piszczeć. Trudne w realizacji. Podatne na zakłócenia.
5. Można jeszcze (a nawet jest to wskazane) dokonać etykietowania dziecka w możliwie trwały sposób, licząc na kreatywność ewentualnego znalazcy, który zadzwoni na podany numer i poda lokalizację punktu odbioru zguby.

Aż mnie kusi, aby napisać punkt 6: związać je razem tasiemką...
Omatko, aż nie wiadomo co wybrać! Już się mąż śmiał, że pooznaczać jak zwierzaki z nazwiskiem właściciela i telefonem kontaktowym i chyba tak trzeba będzie zrobić ostatecznie. Co do wzrostu obiektów to niestety giną nawet na placu zabaw takie to mikre stworzonka. Ale ten moduł GPS brzmi hmm interesująco! Co do tasiemki, ostatnio podczas oglądania jednej z bajek "świat wg Ludwiczka" była opcja smyczy dla dziecka.. i wydawała mi się dość przerażająca, aczkolwiek teraz patrząc z przerażaniem na perspektywę naszych przyszłych wakacji przestaję to uznawać za głupi pomysł
 

koralkowa

New Member
Dołączył
21 Kwiecień 2017
Posty
5
Punkty reakcji
0
oli_ch napisał:
1. Czapeczki w "pooczodających" kolorach. W tłumie skuteczność lokalizacji maleje drastycznie ze wzrostem obiektu.
2. Balonik na nadgarstku jako tania wersja lokalizatora wizualnego - precyzyjna lokalizacja, skuteczna dopóki moduł balonika zachowuje wyjściowy kształt i nie ma zbyt wielu przeszkód terenowo-architektonicznych. Może jednak być problem z nabyciem.
3. Moduł GPS jako droga wersja lokalizatora elektronicznego - lokalizacja mniej dokładna od balonika, ale z większym zasięgiem, niezależnym od przeszkód terenowo-architektonicznych i wady wzroku rodziców. Jednak skutecznie pokazuje w którą mniej więcej stronę należy rzucić się w panicznych poszukiwaniach.
4. Sygnalizator dźwiękowy. W wersji automatycznej może szybko stać się powodem irytacji własnej lub otoczenia. W wersji manualnej (np piszczący słonik) wymaga współpracy z obiektem monitorowania. Czyli trzeba bąbla nauczyć, że jak nie ma mamy albo taty w zasięgu wzroku, to ma stanąć i piszczeć. Trudne w realizacji. Podatne na zakłócenia.
5. Można jeszcze (a nawet jest to wskazane) dokonać etykietowania dziecka w możliwie trwały sposób, licząc na kreatywność ewentualnego znalazcy, który zadzwoni na podany numer i poda lokalizację punktu odbioru zguby.

Aż mnie kusi, aby napisać punkt 6: związać je razem tasiemką...
Omatko, aż nie wiadomo co wybrać! Już się mąż śmiał, że pooznaczać jak zwierzaki z nazwiskiem właściciela i telefonem kontaktowym i chyba tak trzeba będzie zrobić ostatecznie. Co do wzrostu obiektów to niestety giną nawet na placu zabaw takie to mikre stworzonka. Ale ten moduł GPS brzmi hmm interesująco! Co do tasiemki, ostatnio podczas oglądania jednej z bajek "świat wg Ludwiczka" była opcja smyczy dla dziecka.. i wydawała mi się dość przerażająca, aczkolwiek teraz patrząc z przerażaniem na perspektywę naszych przyszłych wakacji przestaję to uznawać za głupi pomysł
Kochana! mam ten sam problem z bałaganem z dziećmi ;-) Lokalizaotr dobry pomysł, tylko gdzie to przyczepić, żeby towarzystwo nie zdjęło?
 

oli_ch

New Member
Dołączył
19 Kwiecień 2017
Posty
4
Punkty reakcji
0
koralkowa napisał:
1. Czapeczki w "pooczodających" kolorach. W tłumie skuteczność lokalizacji maleje drastycznie ze wzrostem obiektu.
2. Balonik na nadgarstku jako tania wersja lokalizatora wizualnego - precyzyjna lokalizacja, skuteczna dopóki moduł balonika zachowuje wyjściowy kształt i nie ma zbyt wielu przeszkód terenowo-architektonicznych. Może jednak być problem z nabyciem.
3. Moduł GPS jako droga wersja lokalizatora elektronicznego - lokalizacja mniej dokładna od balonika, ale z większym zasięgiem, niezależnym od przeszkód terenowo-architektonicznych i wady wzroku rodziców. Jednak skutecznie pokazuje w którą mniej więcej stronę należy rzucić się w panicznych poszukiwaniach.
4. Sygnalizator dźwiękowy. W wersji automatycznej może szybko stać się powodem irytacji własnej lub otoczenia. W wersji manualnej (np piszczący słonik) wymaga współpracy z obiektem monitorowania. Czyli trzeba bąbla nauczyć, że jak nie ma mamy albo taty w zasięgu wzroku, to ma stanąć i piszczeć. Trudne w realizacji. Podatne na zakłócenia.
5. Można jeszcze (a nawet jest to wskazane) dokonać etykietowania dziecka w możliwie trwały sposób, licząc na kreatywność ewentualnego znalazcy, który zadzwoni na podany numer i poda lokalizację punktu odbioru zguby.

Aż mnie kusi, aby napisać punkt 6: związać je razem tasiemką...
Omatko, aż nie wiadomo co wybrać! Już się mąż śmiał, że pooznaczać jak zwierzaki z nazwiskiem właściciela i telefonem kontaktowym i chyba tak trzeba będzie zrobić ostatecznie. Co do wzrostu obiektów to niestety giną nawet na placu zabaw takie to mikre stworzonka. Ale ten moduł GPS brzmi hmm interesująco! Co do tasiemki, ostatnio podczas oglądania jednej z bajek "świat wg Ludwiczka" była opcja smyczy dla dziecka.. i wydawała mi się dość przerażająca, aczkolwiek teraz patrząc z przerażaniem na perspektywę naszych przyszłych wakacji przestaję to uznawać za głupi pomysł
Kochana! mam ten sam problem z bałaganem z dziećmi ;-) Lokalizaotr dobry pomysł, tylko gdzie to przyczepić, żeby towarzystwo nie zdjęło?



Jak zaczęłam czytać to znalazłam, że można to zamontować nawet w zegarku dla dziecka
 

koralkowa

New Member
Dołączył
21 Kwiecień 2017
Posty
5
Punkty reakcji
0
oli_ch napisał:
1. Czapeczki w "pooczodających" kolorach. W tłumie skuteczność lokalizacji maleje drastycznie ze wzrostem obiektu.
2. Balonik na nadgarstku jako tania wersja lokalizatora wizualnego - precyzyjna lokalizacja, skuteczna dopóki moduł balonika zachowuje wyjściowy kształt i nie ma zbyt wielu przeszkód terenowo-architektonicznych. Może jednak być problem z nabyciem.
3. Moduł GPS jako droga wersja lokalizatora elektronicznego - lokalizacja mniej dokładna od balonika, ale z większym zasięgiem, niezależnym od przeszkód terenowo-architektonicznych i wady wzroku rodziców. Jednak skutecznie pokazuje w którą mniej więcej stronę należy rzucić się w panicznych poszukiwaniach.
4. Sygnalizator dźwiękowy. W wersji automatycznej może szybko stać się powodem irytacji własnej lub otoczenia. W wersji manualnej (np piszczący słonik) wymaga współpracy z obiektem monitorowania. Czyli trzeba bąbla nauczyć, że jak nie ma mamy albo taty w zasięgu wzroku, to ma stanąć i piszczeć. Trudne w realizacji. Podatne na zakłócenia.
5. Można jeszcze (a nawet jest to wskazane) dokonać etykietowania dziecka w możliwie trwały sposób, licząc na kreatywność ewentualnego znalazcy, który zadzwoni na podany numer i poda lokalizację punktu odbioru zguby.

Aż mnie kusi, aby napisać punkt 6: związać je razem tasiemką...
Omatko, aż nie wiadomo co wybrać! Już się mąż śmiał, że pooznaczać jak zwierzaki z nazwiskiem właściciela i telefonem kontaktowym i chyba tak trzeba będzie zrobić ostatecznie. Co do wzrostu obiektów to niestety giną nawet na placu zabaw takie to mikre stworzonka. Ale ten moduł GPS brzmi hmm interesująco! Co do tasiemki, ostatnio podczas oglądania jednej z bajek "świat wg Ludwiczka" była opcja smyczy dla dziecka.. i wydawała mi się dość przerażająca, aczkolwiek teraz patrząc z przerażaniem na perspektywę naszych przyszłych wakacji przestaję to uznawać za głupi pomysł
Kochana! mam ten sam problem z bałaganem z dziećmi ;-) Lokalizaotr dobry pomysł, tylko gdzie to przyczepić, żeby towarzystwo nie zdjęło?



Jak zaczęłam czytać to znalazłam, że można to zamontować nawet w zegarku dla dziecka




No i proszę w interneicie to można wszystko znaleźć, a nawet wiecej niż się chce jest na przykład taka strona SpyShop i tam jest zakładka z blogiem i na blogu wyczytałam o modułach GPS wmontowanych w zegarek dla dziecka, nie jest to jakies bardzo drogie, na pewno tańsze niż nerwy jakie trzeba stracić w takich sytuacjach zamiast wypoczywać. nawet ma przycisk SOS w razie czego no i wyglada typowo dzieciowato, więc brzdące nie powinny mieć z tym problemów żeby założyć taki fajny bajer na rączkę ;)
 

Kramer

Użytkownik
Dołączył
18 Styczeń 2017
Posty
40
Punkty reakcji
2
To oczywiste, ale pamiętajmy jednak, że żadne zabezpieczenia są tylko na wszelki wypadek i nie zwalniają rodzica od posiadania oczu naokoło głowy, więc na zwiększenie komfortu wypoczynku nie ma co za bardzo liczyć.
 

oli_ch

New Member
Dołączył
19 Kwiecień 2017
Posty
4
Punkty reakcji
0
Kramer napisał:
To oczywiste, ale pamiętajmy jednak, że żadne zabezpieczenia są tylko na wszelki wypadek i nie zwalniają rodzica od posiadania oczu naokoło głowy, więc na zwiększenie komfortu wypoczynku nie ma co za bardzo liczyć.
Jasne, że tak, to urocza część urlopu pilnowanie smyczków, nikogo nie obejdzie... ale zawsze lepiej mieć jakieś wsparcie ze strony chociażby technologii jak tamte zegarki niż nie mieć żadnego.
 

koralkowa

New Member
Dołączył
21 Kwiecień 2017
Posty
5
Punkty reakcji
0
ten to już w ogole robi robotę, można się nawet z dzieciakiem skomunikować spyshop.pl/zegarek-gps-w4-dla-dziecka-z-dwustronna-komunikacja-glosowa-1220.html
 

Reila_

Użytkownik
Dołączył
18 Czerwiec 2009
Posty
615
Punkty reakcji
1
Wiek
29
Miasto
JG
Ta tasiemka to nie głupie, bo już nie raz widziałam dzieci chodzące w szelkach jak na smyczy. Ale co zrobisz jak dziecko ma fazę na uciekanie i nie da się go upilnować, bo nie masz oczu dookoła głowy a wystarczy pół sekundy i dziecka nie ma.
 

Kramer

Użytkownik
Dołączył
18 Styczeń 2017
Posty
40
Punkty reakcji
2
Nie, no z tą tasiemką to był żart. A wyprowadzanie dzieci na spacer na smyczy jakoś mi nie pasuje. Wiadomo, że są dzieci, które mają fazę na uciekanie i że jest to kłopotliwe i potencjalnie niebezpieczne, ale wszystko ma swoje granice. Po prostu nie spuszcza się dziecka oczu, nie ma że sklepy, że telefon albo że znajoma po drodze. Jak się nie da chodzić krok w krok, to za rękę albo na ręce albo do wózka.
W poście jest mowa o pięciolatkach - to już duże dzieciaki, a uciekają maluchy, które nauczyły się chodzić i ta nagle uzyskana wolność przemieszczania działa na nie jak narkotyk, któremu nie potrafią się oprzeć. Pięciolatki są zwyczajnie ruchliwe i mają tendencje do gubienia się, ale zazwyczaj nie dają w długą bo to fajna zabawa.
Wyobrażasz sobie pięciolatka na smyczy?
 

Roselyn

Użytkownik
Dołączył
25 Wrzesień 2015
Posty
182
Punkty reakcji
3
Ja uważam że najlepszym miejscem na wakacje dla dziecka, to wizyta w górach. Nic tak dobrze na człowieka nie działa, jak pobyt w górach i na świeżym powietrzu. Dziecko nie tylko będzie mogło skorzystać z ich pięknych uroków, co spędzić czas aktywnie i dobrze wspominać taki wyjazd. Gdzie wybrać się na wartościowe wakacje z dzieckiem, można przeczytać na stronie http://noy.pl/atrakcje-dla-rodzin-z-dziecmi-w-beskidach/. Idealny poradnik dla rodziców którzy chcieliby dla dziecka wszystkiego co najlepsze na wakacjach, ale nie wiedzą gdzie szukać.
 

gorskamagda69

New Member
Dołączył
6 Marzec 2018
Posty
12
Punkty reakcji
0
Ja byłam na wakacjach w górach w Bukowinie Tatrzańskiej i bardzo miło wspominam ten wyjazd....Uwielbiam góry i wiąże z nimi wspomnienia. Moja znajoma poleciła nam kwaterę prywatna "Litka" w samym centrum Bukowiny na Leśnej 12. Pokoje były super obsługa na najwyższym poziomie i tak pyszna kuchnia....mmm na samą myśl chciala bym spróbować tego chlebka na zakwasie pieczonym na miejscu...coś pysznego.
 
Do góry