Co warto zobaczyć w Warszawie i okolicy?

Stalowy

Nowicjusz
Dołączył
20 Maj 2021
Posty
223
Punkty reakcji
7
Wiek
38
Miasto
Tajemnicze miejsce...
Cóż, Warszawy nie lubię i już do tego miasta nie jeżdżę. Kiedyś się wybierałem do Warszawy i co jakiś czas bywałem w tym mieście, ale najczęściej tylko w samym Śródmieściu, bliżej centralnego. Mieszkam w okolicach Radomia więc z Radomia do Warszawy to 100 kl. w jedną stronę. Znałem dwie dziewczyny z Warszawy i do tego miasta jeździłem, by się spotkać z dziewczynami. No i też w innych celach tam bywałem.

Moim zdaniem nie ma co tam zwiedzać, bo dla mnie nie jest to miasto ładne ani interesujące.
Byłem na Nowym Świecie, to dla mnie jest to prosta ulica i nie ładna wcale. Ja pochodzę ze Szczecina i Szczecin dla mnie to miasto warte zwiedzenia, gdyż to miasto pruskie i po niemieckie. Ma bardzo dużo zabytków i jest urbanistyczne. Wrocław jest jeszcze ładniejszy i również to miasto po niemieckie.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
Muzeum Narodowe Galeria Faras (przedmioty pochodzące z odkrytej przez polskich archeologów katedry w północnym Sudanie).
Centrum Nauki Kopernik przy czym jest to ciekawe dla osób poniżej 30-tki zaś bilety lepiej kupić przez net.
Centrum pieniądza im Skrzypka,
Muzeum Polskiej Wódki gdzie usłyszałem że "stonsi" rzekomo zamiast kasy za koncert polską wódkę sobie zażyczyli a przez to nie pojechali
na koncert w Moskwie(koncert w stolicy był zamiast tego w Moskwie).
Pałac Prezydencki w którym niegdyś zamieszkiwał Panie kochanku znany z tego że do karety zamiast koni to niedźwiedzie zaprzęgał.
Naturalnie pałacu zwiedzić sie nie da.
Brał w nim też ślub Franz Kutschera 04.02.1944 r. a było to o tyle ciekawe że wtedy leżał w trumnie.
Przed pałacem jest kopia pomnika (oryginał Niemcy wysadzili jesienią 1944) gościa który zasłynął tym że jezdził nago po stolicy i utonął w mundurze francuskiego marszałka(tak twierdzić miał Wieniawa gdy mu zarzucano pijaństwo dodając że dotąd nie jest wiadomo za który z tych dwóch czynów pomnik mu wystawiono).
Stare Miasto kojarzy mi się z restauracją Bazyliszek czy też katedrą św Jana gdzie podczas uroczystości pogrzebowych gen Konarzewskiego Felicjanowi Składkowskiemu skradziono portfel który potem odzyskał dla niego "Tata Tasiemka" pierwowzór postaci Kuma Kaplicy z serialu Król.
 

pan k

Bywalec
Dołączył
7 Lipiec 2011
Posty
2 727
Punkty reakcji
73
Miasto
Dąbrowa Górnicza
Tylko Krakowskie Przedmieście
Za klimat starego Miasta a
Nowa część miasta to kult
Betonu i chaos przez nadmiar
Reklam i sklepów.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
Wróciłem do tematu aby sprawdzić czy nie strzeliłem gafy. Temat nie dotyczy zabytku lecz historii. Trzy lata temu w podwórku Nowy Świat 34 tłumaczyłem atrakcyjnej blondynce że w tym podwórku przed wojną działała firma AVA. Firma ta zajmowała się m.in. produkcją czegoś czym Polska nie powinna się interesować bądź nawet o tym wiedzieć. Jedna z takich rzeczy nazywała się...maszyną szyfrującą Enigma. Tę właśnie maszynę latem 1939 r. Angole od Polaków dostali( a personalnie chyba kmdr Deniston). To tę Enigmę Angole mieli rozgryźć jak twierdzi ich encyklopedia.
Skoro to zrobili w latach 40-ych to jak tłumaczyć to że jeden egzemplarz otrzymali od Polaków a Ci go stworzyli nie wiedząc na jakich zasadach on działa?
Adres Nowy Świat 34 podał Marek Grajek w jednym z programów telewizyjnych. Facet pomylił kolejność cyfr. Właściwy adres to Nowy Świat 43
o czym dowiedziałem się przed tygodniem. Niestety na podwórko posesji się nie wejdzie bo "broni" tego domofon. A może firma AVA w tajemnicy...wciąż istnieje?
 

Stalowy

Nowicjusz
Dołączył
20 Maj 2021
Posty
223
Punkty reakcji
7
Wiek
38
Miasto
Tajemnicze miejsce...
Ja kiedyś, co jakiś czas bywałem w Warszawie i znałem w tym mieście dziewczyny, ale potem już nie chciało mi się przyjeżdżać do tego miasta.
Nie jest to ładne miasto w Polsce, mimo że jest Stolicą. Porównałbym Warszawę do Radomia, jeżeli chodzi o ulice, budynki, bo miasta są podobne, choć różnią się powierzchnią i wielkością.

Mieszkam blisko Radomia i Radom znam.

Teraz, Warszawa mnie jakoś odpycha... To już bardziej podobałby mi się Poznań w Wielkopolsce niż Warszawa.

Ale to moje zdanie w temacie.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
Na budynku Krakowskie Przedmieście 2-6 jest tablica informująca że w tym miejscu stała kamienica w której w latach 1878-1879 zamieszkiwał bohater Lalki Stanisław Wokulski.
Według warszawskiego przewodnika bodaj Arkadiusza Żołnierczyka w istocie kamienica znajdowała się kilka metrów dalej przy ul Oboznej.
Moim zdaniem celowo umieszczono tablicę w miejscu dużo częściej uczęszczanym.
Po drugiej stronie ulicy znajduje sie kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża. To tutaj hrabina Krzeszowska jak dobrze pamiętam modliła się w intencji by mężowi skończyły się pieniądze i wrócił do domu.
Marzyła o tym że gdy on wróci każdy wieczór będą wspólnie spędzać w ich salonie gdzie hrabia będzie popijał swój ulubiony alkohol a ona mu będzie cerować jego "śmierdzące skarpetki".
Przy Krakowskim Przedmieściu 7 Prus w miejscu dzisiejszej księgarni umieścił sklep Wokulskiego zaś bramą wchodziło się do mieszkania Rzeckiego.
Ciekawy był natomiast sklep na prawo od tej bramy.
Należał od kupca herbacianego o którym mówiło się że nauczył warszawiaków pić herbaty czyli Wsiewołoda Istomina.
Rosyjscy kupcy zarabiali na handlu herbatą, zarabiał też i Istomin ale ten także budował kamienice.
Na wystawie u rosyjskiego kupca stał porcelanowy Chińczyk.
U Istomina drzwi klientom otwierał prawdziwy Chińczyk z włosami plecionymi w warkocz .
Ponad sto lat po śmierci nagrobek u Istomina ponoć jest wciąż najbardziej okazały na całym cmentarzu prawosławnym.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
Sobota 16.10.2021 Wilanów.
Raz w miesiącu z pewną baadowiczką zwiedzamy różne miejsca.
Wilanów zaliczyliśmy już w sierpniu. Niestety w tym przypadku był to jedynie park gdyż bilety do Pałacu wtedy się skończyły.
Na wszelki wypadek tym razem kupiłem je przez internet.
Zabawne że kupowałem ulgowe i okazywałem je jedynie automatom (przejścia przez kołowrotek) więc podstaw do ulgi nikt nie sprawdzał.
Sam pałac proponuję zwiedzać od piętra.
Mieszczą się tam tzw pokoje chińskie.
Nie pytałem skąd ta nazwa jednak dominują tam przedmioty bądź to sprowadzone z Dalekiego Wschodu bądź na wzór tamtejszych wykonane.
Pewnie więc stąd nazwa. Myślę że przeciętne ich zwiedzanie to ok 10-15 min.
Potem parter a to już trwa dłużej.
Chyba po około 10 min zwiedzania parteru dochodzi się do większej sali nie pamiętam jej nazwy.
Przy wejściu do niej są siedzenia czy też rzędy krzeseł.
Tu oprowadzający zatrzymuje się z wycieczkami.
Po przeciwnej stroni stoi fortepian a na ścianie ponad nim wisi ten obraz.
Uważa się go za najsłynniejszy z obrazów w pałacu. Ja natomiast sobie ubzdurałem że portret jest z ciemnym koniem więc potem aby go uwiecznić musiałem do sali wracać.
Ogólnie pałac wart jest odwiedzin ale zbyt wiele nie oczekujmy.,
Co robić po zwiedzaniu?
Szukając restauracji darowaliśmy sobie Kuźnię Wilanowską w której byliśmy w sierpniu.
Delikatnie mówiąc bym jej nie polecał.
Początkowo miała to być Tajemniczy Ogród ale okazało się że tam serwują piwo bezalkoholowe.
Poszliśmy więc do pizzerii Milanovo.
Ludzi zatrzęsienie więc stolik znaleźliśmy dopiero na piętrze.
Trzy piwa 0,5l i pizza (z napiwkiem) to koszt 100 zł.
Baadowiczka była zadowolona i na tym relację zakończę.
 

glowonog

feniks
VIP
Dołączył
14 Maj 2017
Posty
1 483
Punkty reakcji
101
Trzy piwa 0,5l i pizza (z napiwkiem) to koszt 100 zł.
Baadowiczka była zadowolona i na tym relację zakończę.
Spory napiwek, albo droga pizza.

Pamiętam jak jeszcze jako student poszedłem z dziewczyną na randkę we Wrocławiu, kupiłem pizzę w pizza hut (wtedy to była dobra pizzeria, pizza napolitańska nie była jeszcze rozpowszechniona w Polsce) i 2 piwa. 50 zł starczyło na zrealizowanie zamówienia plus jakiś napiwek.

Dziś za pizzę w dobrej pizzerii we Wrocku trzeba liczyć ok. 40-45 zł, piwo ok. 10 zł za 0,5 litra, ale może stolica to inne ceny (albo po prostu rację mieli w radiu gdy mówili, że wg jakichś badań Wrocław to najlepsze miejsce do życia w Polsce).

W ogóle co do napiwków, to osobiście specjalnie używam karty, by ich nie płacić, nie podoba mi się ten zwyczaj, lubię wiedzieć ile mam zapłacić za usługę, godzę się na ceny w karcie i chciałbym, aby miały one odzwierciedlenie w rzeczywistości. Dużo bardziej podoba mi się idea coperto (funkcjonuje we Włoszech, ale w Izraelu również się spotkałem z taką praktyką). Przynajmniej patrząc w kartę wiesz, ile musisz dopłacić.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
Spory napiwek, albo droga pizza.
Nie. Dwa Żywce 28 zł i Heineken to 15 czyli 43 zł piwo.
Dziś za pizzę w dobrej pizzerii we Wrocku trzeba liczyć ok. 40-45 zł
Kosztowała 47 zł.
Baadowiczka "rzuciła" napiwek.
Podobno pizza jej smakowała a lokal był na alibi bo mijane restauracje miały "wady".
W ogóle co do napiwków, to osobiście specjalnie używam karty
Dlatego płaciłem kartą. Ona sięgnęła do portfela.
Ale ...warto było.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
24.10.2021
Od Placu Grzybowskiego do Pałacu Lubomirskich.

Nazwa Plac Grzybowski pochodzi od określenia majątku Jana Grzybowskiego Grzybowem.
Teren wcielono do miasta pod koniec XVIII wieku.
Do niemal początku XX wieku część placu służyła jako targowisko.
Skończyło się to wraz z wybudowaniem kościoła Wszystkich Świętych który gromadził Żydów którzy przeszli na chrześcijaństwo.
Kościół ten jest czasem dziwnie nazywany "największym pomnikiem w Warszawie".
Dziwnie dla mnie z jednej strony bo być może wielkością wcale największy nie jest.
Dziwnie bo zwykle kolejność jest taka że pierwszy jest bohater (bądź jego czyn) a potem dopiero pojawia się pomnik.
Kościół powstał w 1895 roku zaś bohaterski czyn to uratowanie 2-3 tysięcy Żydów w okresie II wojny światowej.
Czyli tu jest dokładnie ...odwrotnie.
Ciekawostką jest to że proboszcz Marceli Godlewski przed wojną pałał wręcz nienawiścią do Żydów lecz gdy kościół znalazł się w tzw: małym geccie tych Żydów ratował zaopatrując m.in w fałszywe aryjskie dokumenty.
Przypomina to trochę płk Mullera którego coś "trzepło" i zaczął ratować Żydów w Asyżu przed swymi rodakami.
Wśród ciekawostek czasem wymienia się to że przed 1939 rokiem znaczna część okolicznych mieszkańców nie znała języka polskiego.
Posługiwali się jedynie jidisz.
A przecież z placu do Marszałkowskiej było jedynie pięćset metrów.
Porównuje się to do polskiej dzielnicy Chicago "Jackowo" gdzie też można całe życie spędzić i nie nauczyć się angielskiego.

Od placu odchodzi ulica Twarda.
Mieści się przy niej Synagoga Nożyków.
Skąd taka nazwa?
Otóż została ona ufundowana przez małżeństwo Zalmana i Rywki Nożyków Żydów którzy doszli do wniosku że swojego majątku do Nieba nie zabiorą.
Wybudowana została w 1902 roku.
Ciekawostką jest to że pojawiły się plany przebudowy synagogi na kilkupiętrową (obecnie ma jedno piętro) lecz ma to być budynek koszerny.
"Jak budynek może być koszerny skoro nie jest jadalny?" zapyta ktoś.
Otóż "koszerność" polega tu na czymś innym.
Żydom nie wolno w pewnym okresie wykonywać takich czynności jak np:
-zapalić oświetlenie
- odebrać telefon komórkowy
-zmienić pilotem kanał w telewizorze

O ile można sobie wyobrazić windę która będzie się zatrzymywać co piętro o tyle włączenie oświetlenia czy zmiana programu w telewizorze będzie zmuszała do zatrudnienia "goja" w tym celu albo narażenia się Jahwe.

cdn.
 
W

weteran

Guest
Mieszkałem w Warszawfffcee lat ponad 20 i powiem Wam szczerze, gorszego syfu nie ma i nie będzie. Miasto widmo i tyle w temacie i mam do tego prawo aby nazwać to syfem, wszak porównuję do choćby Amsterdamu, Moskwy, Berlina, Monachium a nawet i Mediolanu.
W Warszawie było, jest i zawsze będzie nic!
Miasto ustawione na karierę i robienie szmalu i oprócz dużego ZOO nie ma i nie było tu nigdy nic!
Szkoda mi byłoby nawet złotówki, aby zbędnie w tym mieście zostawić.
Tu nie ma jakichkolwiek atrakcji dla choćby turystyki i każdy obcy kto tu wpadnie na 2,3 dni to po drugim wieje. Szkoda kasy, burdel, drożyzna, naciągactwo i przede wszystkim arogancja z agresją na czele.
Przez wiele lat pisałem o moich pomysłach na obudzenie tego syfu do życia i nigdy w życiu jakakolwiek władza nie wzięła z tego przykładu.
Takie coś jak EnergyLandia powinno istnieć max. kilka KM od Wawy!
Powinny istnieć punkty widokowe (w postaci choćby sztucznie wybudowanych wież typu Eiffla), powinny istnieć wesołe miasteczka z minimum trzy sztuki, powinny istnieć aqua-parki przy każdym większym jeziorku a cała starówka powinna kwiczeć od butików/sklepików/straganików i być zamknięta w całości dla ruchu samochodowego. Powinn być deptakiem przez środek Wawy, miejscem wieczornych spotkań, knajp otwartych 24/24/7. W Wawie powinny pojawić się tory rajdowe z możliwością wypożyczenia Ferrari, Porsche, tory motocyklowe i masa masa innych - innych zajmujących ludność po nędznej pracce za nędzne grosze.
Tymczasem, metro budują już tyle lat i skończyć nie mogą, korki jak były tak są nadal a infrastruktury miejskiej i tak nie wykorzystuje się w 100%.
Tu oprócz knajp nie ma nic, no może muzea i inne ale ile setek razy w roku człowiek śmiga do muzeum?
W europejskich miastach ludzie po godzinach mają tyle rozrywek że... naprawdę szkoda mowy na temat zostawiania jakiejś kasy w stoliczce, popatrzecie jak wygląda taras widokowy na pałacu kultury, wpistuuu, komucha pełną parą, wstyd i hańba.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
Kościół i Synagoga.

różnice dostrzeżone w Synagodze Nożyków

Pierwsze co przychodzi do głowy to myśl że synagoga jest świątynią odpowiadającą chrześcijańskiemu kościołowi.
Dla laika to dość wygodne i zrozumiałe uproszczenie ale dla wyznawcy judaizmu synagoga to dość uniwersalny budynek.
W judaizmie jedyną świątynią była zburzona w 70 roku ne Świątynia Salomona w Jerozolimie.
Świątyni nie odbudowano a potem w tym miejscu stanęła Kopuła na Skale (zwana też Meczetem Omara).
Aby odbudować świątynię trzeba by było zburzyć meczet.
To by się wtedy na Bliskim Wschodzie zakotłowało.
Uniwersalność polega na tym że budynek służy nie tylko modłom.
W budynku odbywają się wystawy koncerty czy wernisaże.
Przypuszczam że w pewnym sensie jest to też muzeum.
Można je zwiedzić po wniesieniu stosownej opłaty(mój domysł).
Co jeszcze odróżnia ją od kościoła?
Kilka rzeczy ale zacznę od dwupoziomowości.
Synagoga składa się z parteru oraz antresoli czyli półpiętra.
Czemu służy antresola?
Otóż w judaizmie mężczyźni nie mogą się się modlić wraz z kobietami bo te by ich..."rozpraszały".
W związku z tym modlą się one na antresoli zwanej w synagodze babińcem(babiniec).
Z dołu ich obecności nie można dostrzec.
JEDNAK BĘDĄC WE WSPOMNIANEJ SYNAGODZE NIE WIDZIAŁEM SCHODÓW WIODĄCYCH Z PARTERU NA BABINIEC.
To prowadzi do wniosku że kobiety wchodzą do synagogi innym wejściem niż główne i to tam znajdują się schody prowadzące na babiniec.

Kolejną rzeczą odróżniającą od kościoła jest to że parter synagogi dzieli się na dwie części.
Pierwsza z nich to Sala Modlitwy i zajmuje ona ok 3/4 parteru.
Druga o wielkości ok 1/4 zwana Salą Nauki jest oddzielona od sali Sali Modlitwy drewnianą ścianką wysokości 1,8 metra.
Jednak wyglądem czy wystrojem obie sale od siebie się nie różnią.
Tak w jednej jak i drugiej nie ujrzymy ikon obrazów czy rzeźb o tematyce religijnej.
Ponoć judaizm zabrania oddawania czci takim rzeczom.
Nie ma tam także malowideł ściennych jak i ...konfesjonałów.
W judaizmie nie ma spowiedzi w chrześcijańskim tego słowa znaczeniu.
Zdaje się że spowiada się Bogu lub bliźniemu któremu krzywdę się wyrządziło.

To chyba wszystkie różnice które dostrzegłem i zapamiętałem.

Na koniec kilka ciekawostek.
Jak pewnie niektórym wiadomo w judaizmie nie można mieszać potraw mięsnych z mlecznymi.
Problem jest większy. Otóż po zjedzeniu potrawy mięsnej aby napić się kawy z mlekiem trzeba pewien czas odczekać.
Ten "pewien czas" osiąga jednak różne rozmiary.
Otóż w Izraelu według tamtejszego Rabina trzeba odczekać tylko ...24 godz.
Stąd wniosek że po napiciu się kawy z mlekiem trzeba 24 godz żywić się szczawiem czy lubaszkami bo mięsa jeść nie można.
Kto to wytrzyma?
Ale już w Holandii kawy z mlekiem można się napić już godzinę po mięsnym posiłku.
To znaczy tak tamtejszy Rabin twierdzi.

Spotkałem się też z anegdotą:
Podobno w Izraelu zabrania się hodowli trzody chlewnej.
Któregoś razu przyjeżdża tam dziennikarka z Europy i widzi biegające po zagrodzie "małe bekonki".
"Proszę Pana" zwraca się do mężczyzny który wydaje się być właścicielem zagrody "słyszałam że na ziemi izraelskiej nie wolno hodować trzody chlewnej"..."to prawda" przerywa jej właściciel. "Dlaczego więc hoduje się tutaj trzodę?"
"Nie rozumiem pytania" burczy właściciel.
"Powtarzam ponoć na Izraelskiej ziemi nie wolno hodować świnek (DWA razy napisałem "chodować" co za wstyd!) zaprzecza pan więc że jesteśmy w Izraelu?"
"Nie proszę pani ale nie jesteśmy na izraelskiej ziemi. Ziemia ta została specjalnie sprowadzona w tym celu z Niemiec i było jej pięć kontenerów"
spokojnie wyjaśnia właściciel.
Wątpię aby to zdarzenie miało miejsce dlatego nazwałem je anegdotą.
Zatem nie tylko Polak ...potrafi.
 

Balinka

Nowicjusz
Dołączył
26 Listopad 2021
Posty
16
Punkty reakcji
2
Miasto
Trójmiasto
Nie będę wypisywać epopei, Warszawa to piękne miasto. Szkoda tylko że oszpecili starówkę tym remontem.
 

Kibic Polski

Bywalec
Dołączył
18 Kwiecień 2018
Posty
688
Punkty reakcji
36
27.11.2021
Galeria Kordegarda
Krakowskie Przedmieście

Tym razem z baadowiczką udaliśmy się na wystawę poświęconą złamaniu Enigmy.
Opowiadał o tym mężczyzna w wieku 30-35 lat dość składnie bez jąkania dukania i częstego "eeee".
Jak zapewne wszystkim wiadomo Enigma służyła do utajniania korespondencji głównie wojskowej.
Jednak nie potrafił dość zrozumiale wyjaśnić jak to się działo że wystukanej na klawiaturze literze tekstu jawnego
nigdy nie odpowiadała ta sama litera tekstu tajnego.
Co prawda kurator wystawy mówił że Enigma posiadała tzw: reflektor zwany też bębnem odwracającym który uniemożliwiał
zastąpienie litery tekstu jawnego tą samą literą w tekście tajnym ale przyznał że jak dokładnie się to odbywało tego sam nie wie.
Byłem tego ciekaw gdyż ponoć niemożność zamiany litery tekstu jawnego na tę samą w tekście tajnym miała być jedną z przyczyn
złamania przez Polaków Enigmy.
Na wystawie znalazły się dwie oryginalne Enigmy.
  • niemiecka z 1931 roku
  • polska wykonana na terenie Francji w okresie 1940-1941 r.
Obie jedynie nieznacznie różniły się od siebie.
Był też plan Warszawy z wymienionymi miejscami związanymi z Enigmą i tak :
  • Nowy Świat 43 to siedziba firmy AVA która produkowała Enigmę na potrzeby polskich kryptologów
  • Las Kabacki miejsce gdzie przed wojną znajdował się ośrodek kryptologów w Pyrach dziś już na terenie Warszawy.
Kurator potwierdził to z czym się kiedyś spotkałem że Polacy przed wojną mieli w rękach przesłaną z Niemiec Enigmę
lecz była to Enigma cywilna o mniejszym stopniu skomplikowania.
Ponadto wyjaśnił iż samo posiadanie Enigmy jeszcze nie zapewniało możliwości czytania niemieckiej korespondencji
ponieważ w tym celu trzeba było znać ustawienia wirników maszyny.
Można to porównać do komputera bez systemu operacyjnego.

Następni "oświeceni" udaliśmy się do restauracji Bazyliszek na Rynku Starego Miasta
https://bazyliszek.waw.pl/menu/dla-spragnionych/piwo
na piwo Kozel i żeberka.
Po ilości klientów wciąż odnosi się wrażenie że nie ma żadnej epidemii a Polacy to bogaty naród który nie w domu a w restauracji się żywi.
Przy rachunku wciąż podają 50 gram winiaku gratis na osobę.


PS Tak się bawią normalni ludzie a nie tylko narzekają na rządy PiS.
 
Do góry