Skocz do zawartości

Witaj!

Zarejestruj się, aby dołączyć do jednej z największych polskich społeczności!

Zdjęcie
- - - - -

POŻEGNANIA

Steve Jobs apple śmierć aktualności

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
142 odpowiedzi w tym temacie

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#1 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 11 marzec 2009 - 11:05

Zakładam temat w którym możemy pożegnać tych którzy nas opuścili, osoby znane z mediów i naszego otoczenia.
Z szacunku dla osób których już nie ma wśród nas proszę o powstrzymanie się od OFFTOPU.

Miejmy szacunek dla tych co odeszli, a temat "Pożegnania" wykorzystajmy na wspomnienia o osobie której już nie ma z nami.





Dołączona grafika

Zmarł ks. prałat Jerzy Pawlik, były delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. emigrantów polskich i krajowy koordynator pieszych pielgrzymek. 9 marca ukończyłby 90 lat.

W czasach PRL ks. Pawlik (od 1972 r.) pełnił funkcję delegata Konferencji Episkopatu Polski dla krajów RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej). Nazywany był ?ordynariuszem RWPG? ze względu na swe liczne duszpasterskie działania na terenie byłych krajów obozu sowieckiego.

W ostatnich latach pełnił funkcję konsultora w Radzie ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek.

W 2007 r. ukazała się jego książka ?Ponad barierami. Troska duszpasterska w byłym bloku wschodnim 1972-1994?. Bp Jan Styrna napisał we wstępie: ?Książka ?Ponad barierami? jest jakby dopełnieniem prowadzonego tak owocnie duszpasterskiego dzieła. Nie tylko ocala od zapomnienia tę szczególną rzeczywistość, która przecież dla wielu, zwłaszcza młodszych, jest historią, ale może być również inspiracją i pomocą w podejmowaniu wyzwań, które rodzi nowa, tak bardzo nasilająca się migracja i emigracja Polaków, a także napływ obcokrajowców do naszej Ojczyzny?.

Ks. Pawlik odszedł do Pana 1 marca 2009 roku w 90. roku życia, w 67. roku kapłaństwa.

Liturgia pogrzebowa odbyła się w środę 4 marca 2009 r. w kościele św. Szczepana w Bogucicach. Msza święta pogrzebowa o godz. 15.00. Ks. Pawlik został pochowany na cmentarzu w Józefowie


******************************************************************

Prof. Zbigniew Religa nie żyje. Wybitny kardiochirurg, pierwszy, który w Polsce skutecznie przeszczepił serce, zmarł w niedzielę ok. 16-tej. Od lat zmagał się z rakiem płuc. Miał 70 lat.
Lekarz i polityk. W maju 2007 roku publicznie przyznał, że ma guza lewego płuca. Przeszedł w sumie 4 "Zostawił po sobie masę ogromnej wdzięczności "

Dołączona grafika

Kariera medyczna...

Zbigniew Religa urodził się 16 grudnia 1938 roku w Miedniewicach. W 1963 ukończył studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie. Później aż do roku 1980 pracował w Szpitalu Wolskim w Warszawie, uzyskując w tym czasie specjalizację I i II stopnia z chirurgii.

W latach 70-tych dwukrotnie szkolił się w USA z chirurgii naczyniowej i kardiochirurgii. W Polsce zdobywał kolejne tytuły naukowe: najpierw doktora nauk medycznych, a w 1981 doktora habilitowanego.


Od 1984 kierował Katedrą i Kliniką Kardiochirurgii w Zabrzu. W 1990 został profesorem Śląskiej Akademii Medycznej, w latach 1997-1999 - jej rektorem. W 2001 wrócił do Warszawy i objął stanowisko kierownika II Kliniki Kardiochirurgii i dyrektora Instytutu Kardiologii.

Zbigniew Religa kierował zespołem, który przeprowadził pierwszą w Polsce udaną transplantację przeszczepu serca w listopadzie 1985 r. Pacjent przeżył tylko 6 dni, ale operacja przetarła szlak dla transplantologii w Polsce. Dopiero po operacji Religi zaczęto przeszczepiać też inne organy. Religa był też inicjatorem akcji skonstruowania w pełni implantowalnej protezy serca (szerzej znanej jako polskie sztuczne serce).

...i polityczna

Zbigniew Religa był nie tylko wybitnym lekarzem, ale i politykiem. Zaczął w latach 80-tych, wstępując do marionetkowego Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego. Nie udało mu się wówczas dostać do Sejmu.

W latach 90-tych zaangażował się w tworzenie Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem. Dwukrotnie - w latach 1993-1997 i 2001-2005 pełnił funkcję senatora RP. W kwietniu 2004 Religa wraz z senatorem Krzysztofem Piesiewiczem założył nową partię polityczną - Centrum.

Partia Centrum miała być jego lokomotywą wyborczą w wyborach prezydenckich - początkowo sondaże wskazywały na niego jako na murowanego faworyta - jednak oba projekty nie wypaliły. Religa wycofał się i poparł Donalda Tuska. Ich polityczne ścieżki rozeszły się jednak po wyborach, gdy Religa przyjął propozycję objęcia teki ministra zdrowia w rządzie PiS.

W obecnej kadencji Sejmu był posłem z ramienia tej partii, jednak nigdy nie wstąpił do PiSu. Jako jedyny nie zakończył ślubowania poselskiego formułą "Tak mi dopomóż Bóg".

Zbigniew Religa był żonaty, miał dwoje dzieci. Był kawalerem Orderu Orła Białego, Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Odrodzenia Polski i Krzyżem Wielkim Odrodzenia Polski. Był doktorem honoris causa wielu uczelni wyższych. Przez dzieci został odznaczony Orderem Uśmiechu.

Jego śmierć to ogromna strata dla polskiej medycyny - podkreślają znajomi profesora
Wybitny polski kardiochirurg i były minister zdrowia prof. Zbigniew Religa zostanie pochowany w piątek na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się o godzinie 13.



Proszę moderatora o powstrzymywanie niepoprawnych userów przed zbędnymi komentarzami.

Użytkownik Szop Pracz edytował ten post 11 marzec 2009 - 12:30

  • 0

#2 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 19 marzec 2009 - 11:24

Natasha Richardson nie żyje

Dołączona grafika

W wieku 45 lat w Nowym Jorku zmarła brytyjska aktorka Natasha Richardson - poinformował w nocy ze środy na czwartek rzecznik rodziny.

Richardson przebywała w nowojorskim szpitalu od wtorku. Towarzyszył jej mąż Liam Neeson, dwaj synowie - 13-letni Michael oraz 12 letni Jack - i najbliżsi krewni.

- Liam Neeson, synowie i cała rodzina są wstrząśnięci i zdruzgotani tą tragiczną śmiercią ich ukochanej Natashy. Dziękują też za wsparcie - mówił rzecznik Alan Nierob.

45-letnia Richardson była w stanie śmierci mózgowej po wypadku na nartach, któremu uległa w poniedziałek w Kanadzie. Doznała poważnego urazu głowy w kurorcie narciarskim Mont Tremblant, ok. 120 km od Montrealu.

Pozornie niegroźny wypadek zdarzył się na stoku dla początkujących podczas lekcji z instruktorem. straciła równowagę i zsunęła się w dół stoku. Wydawało się, że nie odniosła żadnych obrażeń. Wstała ze śmiechem i nie chciała nawet widzieć lekarza. Dopiero godzinę po powrocie do pokoju zaczęła odczuwać silne bóle głowy.

Zmarła pochodziła z rodziny związanej z filmem i aktorstwem: jej matka Vanessa Redgrave to laureatka Oscara, a ojciec Tony Richardson był reżyserem, scenarzystą i producentem filmowym i teatralnym.

Urodzona w 1963 roku Richardson ukończyła prestiżową Centralną Szkołę Mowy i Dramatu w Londynie (CSSD). Szerszej publiczności była znana z ról odegranych w filmach "Nie wierzcie bliźniaczkom", czy "Pokojówka na Manhattanie". Jednak najbardziej ceniono ją za występy na deskach teatrów londyńskiego West Endu i nowojorskiego Broadwayu.

M.in. za występ w musicalu "Kabaret" wyróżniono ją w 1998 roku amerykańską nagrodą Tony, przyznawaną za wybitne osiągnięcia w sztuce teatralnej.

Polecam też :http://www.forumowisko.pl/index.php?showtopic=92910&st=80
  • 0

#3 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 07 kwiecień 2009 - 16:25

W poniedziałek wieczorem zmarł profesor Andrzej Stelmachowski.

Dołączona grafika

Doradca Solidarności, uczestnik obrad Okrągłego Stołu, marszałek Senatu I kadencji, minister edukacji. Przez blisko 20 ostatnich lat był zaangażowany w działalność na rzecz Polonii.
Andrzej Stelmachowski urodził się 28 stycznia 1925 roku w Poznaniu. W okresie okupacji był żołnierzem Armii Krajowej. Studia prawnicze rozpoczął w czasie wojny na Uniwersytecie Warszawskim, ukończył w 1947 roku na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. W tej uczelni uzyskał stopień doktora.

Od 1962 roku był profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego, a od 1969 roku - profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizował się w prawie cywilnym i prawie rolnym. Był autorem ponad 160 publikacji książkowych, rozpraw i artykułów.

Inicjator Okrągłego Stołu

Doktor honoris causa paryskiej Sorbony, Uniwersytetu w Ferrarze, Uniwersytetu w Białymstoku oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

W 1980 roku był doradcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej. W latach 1980-1981 był negocjatorem "Solidarność" Rolników Indywidualnych. W okresie stanu wojennego pełnił funkcję doradcy Tymczasowej Komisji Krajowej NZZ "Solidarność".

W latach 1982-1985 przewodniczył Komitetowi Organizacyjnemu Kościelnej Fundacji na rzecz Rolnictwa.

W latach 1987-1990 był również prezesem warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Był uczestnikiem obrad plenarnych „Okrągłego Stołu", współprzewodniczącym podzespołu ds. rolnictwa (II – IV 1989). Był członkiem Obywatelskiego Komitetu przy Lechu Wałęsie.

Pierwszy marszałek Senatu

W wyborach w 1989 roku uzyskał mandat senatora, a następnie został marszałkiem Senatu. - Druga izba - mówił wówczas w wywiadzie dla PAP - jest potrzebna jako swoisty stabilizator w procesie stanowienia praw. - Ustrój demokratyczny, który daje parlamentowi stosunkowo duży zakres władzy, wymaga bezpieczników. Takim właśnie bezpiecznikiem jest Senat - powiedział.

Wkrótce po wyborze Lecha Wałęsy na prezydenta w 1990 roku, Stelmachowski wyjechał do Londynu, by omówić warunki powrotu insygniów władzy do Warszawy. Zostały one przekazane przez prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego w grudniu 1990 roku na Zamku Królewskim w Warszawie. Oznaczało to zrzeczenie się przez Kaczorowskiego urzędu prezydenta.



W czasie, gdy w latach 1991-1992 Stelmachowski był ministrem edukacji narodowej w rządzie Jana Olszewskiego musiał radzić sobie ze strajkiem nauczycieli. Sam później żartował z sytuacji, gdy groził nauczycielom laską.

Jako minister podpisał też w porozumieniu z przedstawicielami 13 Kościołów i związków wyznaniowych rozporządzenie dotyczące nauki religii w szkole. Od roku szkolnego 1992/1993 miała się ona odbywać w wymiarze dwóch godzin tygodniowo, liczbę godzin etyki miał ustalać dyrektor szkoły. Jako ekspert Kościoła był w zespole, który stwierdził że nie ma przeszkód do ratyfikacji konkordatu między RP a Stolicą Apostolską.



Od roku 1990 do 2008 roku był prezesem stowarzyszenia "Wspólnota Polska", zajmującego się sprawami Polonii. Celem organizacji, której był założycielem, było umacnianie więzi z Polską i Polakami za granicą.

Później pełnił funkcję honorowego prezesa Wspólnoty. Był jednym z inicjatorów budowy domów polskich na Ukrainie oraz utworzenia uniwersytetu polskiego w Wilnie. Wspólnota przedkładała Senatowi zgłaszane przez Polaków za granicą, gównie ze wschodu, projekty remontów polskich szkół, zabytkowych kościołów, a także projektów wymiany młodzieży.

Od lutego 2007 roku prof. Stelmachowski pełnił też funkcję doradcy prezydenta RP. Zmarł 6 kwietnia 2009 roku w Warszawie.

TVN24
  • 0

#4 gelo287

gelo287

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 397 postów

Napisano 02 maj 2009 - 13:19

Będzie nam ich brakowało, szczególnie wielkiego profesora Relige.
  • 0

#5 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 28 maj 2009 - 20:50

W wieku 72 lat zmarł we wtorek w Warszawie aktor Marek Walczewski

Dołączona grafika


Jeden z najbardziej cenionych polskich aktorów. Przez prawie 30 lat był związany ze stołecznym Teatrem Dramatycznym. Sympatię publiczności zyskał też dzięki kreacjom filmowym, m.in. u Andrzeja Wajdy i Jerzego Kawalerowicza.

Marek Walczewski urodził się 9 kwietnia 1937 roku w Krakowie. W 1960 roku ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie.

W tym samym roku rozpoczął karierę aktorską - rolą w "Sławnej historii o Troilusie i Kresydzie" Szekspira, na deskach krakowskiego Teatru im. Słowackiego. Z teatrem tym związany był do 1964 roku. Następnie wszedł w skład zespołu Starego Teatru im. Modrzejewskiej w Krakowie.

Rok 1972 był przełomowy w życiu Walczewskiego. Aktor przeniósł się z Krakowa do Warszawy. Początkowo związał się z Teatrem Współczesnym. Po roku zamienił go na Teatr Ateneum im. Jaracza - występował tam w latach 1973-1976. Przez 10 lat występował w Teatrze Studio (1982-1992). Najsilniej Walczewski związany był z Teatrem Dramatycznym, gdzie grał - z przerwami - przez prawie 30 lat, od 1976 do 2004 roku.

Na scenie Teatru Dramatycznego zagrał m.in. głośne role w spektaklach: "Król Lear" Szekspira w reżyserii Jerzego Jarockiego (1977) - gdzie wystąpił razem z Gustawem Holoubkiem, Zbigniewem Zapasiewiczem i Piotrem Fronczewskim; "Nocy listopadowej" Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Macieja Prusa (1978); "Hamlecie" Szekspira w realizacji Gustawa Holoubka (1979); "Szaleństwie Jerzego III" Alana Bennetta w reżyserii Filipa Bajona (1994) oraz "Ansloschung - Wymazywanie" Thomasa Bernharda w realizacji Krystiana Lupy (2001).

Krytycy teatralni podkreślali, że Walczewski tworzy postaci, zagłębiając się mocno w tajniki umysłu i psychiki swoich bohaterów, i że niekiedy zdaje się, że staje dzięki temu na granicy szaleństwa.

Jako aktor filmowy Walczewski debiutował w 1963 roku, rolą w filmie "Pasażerka" Andrzeja Munka.

W 1969 roku zagrał w "Ruchomych piaskach" Władysława Ślesickiego - wspólnie z Małgorzatą Braunek, Jerzym Zelnikiem i Leonem Niemczykiem. Razem z Braunek - a także Leszkiem Teleszyńskim i Janem Nowickim - wystąpił później w "Trzeciej części nocy" Andrzeja Żuławskiego (1971).

Popularność Walczewski zyskał też dzięki filmowym kreacjom w "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy (1975), "Śmierci prezydenta" Jerzego Kawalerowicza (1977) - gdzie zagrał człowieka, który zamordował Gabriela Narutowicza), "Dolinie Issy" Tadeusza Konwickiego (1982) i "Cudzoziemce" Ryszarda Bera (1986).

W ostatnich latach wystąpił m.in. w filmach: "Złoto dezerterów" Janusza Majewskiego (1998), "Wiedźmin" Marka Brodzkiego (2001), "Ubu Król" Piotra Szulkina (2004) i "Ono" Małgorzaty Szumowskiej (2004). Za rolę w tym ostatnim otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego na festiwalu filmowym w Gdyni.
  • 0

#6 Lusjus

Lusjus

    Klawiatury Muszkieter :)

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1229 postów

Napisano 25 czerwiec 2009 - 23:42

:(

Różne źródła, niezależnie od siebie, informują że król muzyki pop Michael Jackson zmarł dziś w szpitalu.
O 23.46 naszego czasu portal TMZ.com, najważniejsze medium świata plotek w USA, poinformował że król muzyki pop zmarł. Nie powołując się na źródła, portal informuje że piosenkarz nie żył już w momencie przybycia do jego posiadłości karetki. Wiadomo było wcześniej, że Jackson miał zatrzymanie akcji serca i niewyczuwalny puls, którego - według TMZ.com - nie udało się przywrócić.

Początkowo inne media nie potwierdzały tej informacji, jednak o 00.15 naszego czasu także "Los Angeles Times" podało, powołując się na lekarzy, że Michael Jackson zapadł w śpiączkę z której się nie wybudził i zmarł.

źródło: gazeta.pl

link tutaj


Myślę, że ejst to ważna informacja dla świata muzyki. Prawdopodobnie odszedł od nas król popu. Osobiście nie za bardzo podoba mi się jego muzyka, ale miał kilka wielkich hitów.

:( (((

Użytkownik Lusjus edytował ten post 26 czerwiec 2009 - 00:08

  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#7 Greeg

Greeg

    Wredny ch* ;)

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 3520 postów

Napisano 26 czerwiec 2009 - 09:39

No coz powiedziec - wychowalem sie na jego muzyce, choc wielkim fanem nigdy nie bylem. Dla mnie to jest Elvis lat 80'tych. Jego kawalki zawsze beda wywolywaly we mnie dreszczyk emocji. Zreszta, co tu wiecej pisac - dla mnie to absolutna legenda, krol popu. Jego muzyka bedzie zyla jeszcze przez dziesieciolecia i nigdy sie nie zestarzaje podobnie jak chicazby Queen - We are the champions.

Ehh, kiepski dzis dzien. Mogl jeszcze spokojnie kilka lat pozyc... Owszem, byl dziwakiem, ostatnie lata to pasmo niepowodzen, ale nie zapominajmy o czasach jego swietnosci. Dzisiejsza mlodziez moze juz tego nie pamietac, ale tak naprawde odeszla postac absolutnie gigantyczna. To na nim wzorowaly sie wiele gwiazd popu, R&B - Usher, Justin Timberlake, Britney itd. Ponad 100 mln sprzedanych egzemplarzy albumu Thriller naprawde budzi szacunek.

W sumie sprzedal 750 mln egzemplarzy płyt na świecie !!!!!!! To jest skala, ktorej boje sie, ze nie osiagnie juz nikt bo i czasy juz zupelnie inne...
  • 0

#8 ReDi

ReDi

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 71 postów

Napisano 26 czerwiec 2009 - 09:55

Michael Jackson nie żyje (WIDEO)

Zmarł w szpitalu w Los Angeles.

O 23.46 naszego czasu portal
TMZ.com doniósł o śmierci króla muzyki. To już pewne: Jackson zmarł w szpitalu.

Zgodnie z doniesieniami nie oddychał już, gdy do jego domu przyjechała karetka. Wszystko wskazuje na to, że miał atak serca.

Sanitariusze na miejscu wykonali reanimację i zabrali go do szpitala - informują amerykańskie media.

50-letni Jackson miał 13 lipca rozpocząć swój wielki powrót. Trasa koncertowa miała trwać do - co najmniej - marca 2010 roku

JS


Tutaj jest strona na której znalazłem tę informacje >>KLIK<<. Szkoda, że zmarł, prawdziwa gwiazda popu.
  • 0

#9 Rasmatis

Rasmatis

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 453 postów

Napisano 26 czerwiec 2009 - 10:36

Człowiekiem był marnym jednak wielkim artystom. Jego muzyka naprawdę była i jest świetna.

Tak bardzo chciałbyć białym ponieważ wtamtych czasach trudno było czarnym coś osiągnąć. Gdyby wiedział wtedy jednak jaki ma talent i że ten talent bedzie większy niż podziały rasowe to pewnie by tego nie zmianił.
  • 0

#10 oGrYzEkKk

oGrYzEkKk

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 244 postów

Napisano 26 czerwiec 2009 - 10:44

:( Sekcja zwłok Michaela Jacksona rozpocznie się dzisiaj po południu i być może odpowie na pytanie dlaczego zmarł król muzyki pop. Jackson zmarł wczoraj o godz. 23.26 polskiego czasu. Wcześniej ktoś z jego otoczenia wezwał karetkę do wynajętej rezydencji w Los Angeles. Reanimacja piosenkarza trwała godzinę. :(
[*]
  • 0

#11 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 26 czerwiec 2009 - 11:57

Król popu nie żyje

Dołączona grafika

MICHAEL JACKSON ZMARŁ W WIEKU 50 LAT


O 21.21 polskiego czasu pod alarmowy numer 911 do posiadłości Michaela Jacksona w Los Angeles wezwano karetkę. Kilka minut później zjawili się sanitariusze. Król popu był nieprzytomny. Nie oddychał. Mimo próby reanimacji i natychmiastowego przewiezienia do szpitala, lekarze byli bezradni. Jackson zmarł o 23:26. Wstrzymana akcja serca to najprawdopodobniej bezpośrednia przyczyna zgonu.

23.25 (14:25 czas lokalny LA) - portal TMZ.com podaje sensacyjną informacją: Michael Jackson w ciężkim stanie przewieziony do szpitala. Wiadomo było, że nie oddycha - jego ojciec przez telefon powiedział, że "syn jest w ciężkim stanie". Lekarze stwierdzili u niego "zatrzymanie akcji serca". Po przewiezieniu go do oddalonego od jego domu o 6 minut szpitala Centrum Medycznym Ronalda Reagana w Los Angeles w Kalifornii, ratownicy przez kilkadziesiąt minut przeprowadzali akcję reanimacyjną. A jak podała stacja CNN Jakcson zapadł tam w śpiączkę.

Sytuacja zmieniała się z minuty na minutę, portale internetowe podawały różne, niespójne informacje.

00.15 "Los Angeles Times", powołując się na źródła szpitalne, zaczęło mówić o śmierci króla popu. W tym samym czasie wokół szpitala, z minuty na minutę przybywały tłumy fanów i dziennikarzy, by dowiedzieć się o stan zdrowia piosenkarza. Na miejscu widziano także siostrę piosenkarza Latoyę, a jego ojciec Joseph Jackson jest w drodze do Los Angeles.

Informacja obiegła już praktycznie wszystkie światowe stacje telewizyjne oraz portale, w tym tvn24.pl. Jednak to TMZ.com jako pierwszy, poinformował o śmierci piosenkarza, nie powołując się na żadne źródło. Za portalem informację tę podały pozostałe media, zaznaczając przy tym, że jest to informacja niepotwierdzona.
Kilka minut po północy informację tę podało także internetowe wydanie dziennika "Los Angeles Times", powołując się na źródła szpitalne, nawet CNN przestało informować o śpiączce króla 1958-2009 historia króla


Przed szpitalem gromadzą się tłumy osób. Na miejscu jest policja. Część ulicy jest wyłączona z ruchu.

00.26 - agencja prasowa Associated Press potwierdza wcześniejsze doniesienia: król popu zmarł. Od tego momentu wszystkie media na świecie już bez wątpliwości podawały informację o tej


01.30 - CNN potwierdza w rozmowie z koronerem miasta Los Angeles. Porucznik Fred Corral powiedział, że Jackson zmarł dokładnie o godzinie 23.26 polskiego czasu. - Mogę powiedzieć, że w tym momencie zostaliśmy powiadomieni przez policję Los Angeles, że Jackson został przewieziony do szpitala, że jego ciało nie reaguje na bodźce i o 23.26 stwierdzono zgon - powiedział koroner w rozmowie z CNN. Dodał, że prawdopodobnie jutro dojdzie do autopsji, w celu ustalenia przyczyny zgonu. - Wszystko wciąż jest w toku. Będziemy domagali się szybkiego przeniesienia ciała ze szpitala do naszego ośrodka, gdzie zbadamy zwłoki

4.14 Brat artysty - Jermaine - wygłosił na terenie szpitala krótkie oświadczenie, w którym poinformował, iż Jackson zmarł o 14.26 czasu lokalnego, 23.26 polskiego. Jermaine dodał, że próbę reanimacji jego brata podjęto już w domu, a zespół medyków kontynuował reanimację przez ponad godzinę już po przewiezieniu gwiazdy do szpitala. Niestety, ich wysiłki okazały się bezskuteczne.

Niekwestionowany król popu

Dołączona grafika

Michael Jackson miał 50 lat. Urodził się 29 sierpnia 1958 roku w Gary w stanie Indiana w USA. Karierę muzyczną rozpoczął w wieku siedmiu lat, jako członek rodzinnego zespołu The Jackson 5. Był laureatem 13 nagród Grammy. Sprzedał ponad 750 mln płyt. Jego główne hity to m.in.: "Bad", "Black or White", "Billie Jean".

Tego lata 50-letni Michael Jackson chciał wrócić na scenę, by dać kilkadziesiąt koncertów. Bilety na 50 londyńskich występów wyprzedano.


Dlaczego król odszedł?

BEZPOŚREDNIM POWODEM ZGONU MOGŁO BYĆ PRZEDAWKOWANIE LEKU

Fani opłakują śmierć Michaela Jacksona, a media zadają pytanie - dlaczego król umarł? Oficjalnym powodem jest atak serca. Jednak jak do niego doszło? Zdaniem "The Sun" przyczyną mogło być przedawkowanie leku przeciwbólowego.


Czwartek. Godzina 21.21 czasu polskiego. Zapis zgłoszenia na pogotowiu głosił tylko: "50 letni mężczyzna, w ogóle nie oddycha". Do domu Michaela Jacksona wysłano karetkę pogotowia. Gdy lekarze przybyli na miejsce, Jackson nie oddychał i wykazywał objawy ataku serca. Niezwłocznie przewieziono go do szpitala.

W placówce medycznej Uniwersytetu Kalifornijskiego (UCLA Medical Center) nie zdołano go już wybudzić ze śpiączki. Zgon stwierdzono o godz. 23.26.




Źródła z izby pogotowia szpitala UCLA podają, że lekarz Jacksona powiedział ratownikom, iż Jackson upadł po wstrzyknięciu silnej dawki demerolu (lek przeciwbólowy), podobnego do morfiny
"The Sun"
Według oficjalnych informacji Michael Jackson zmarł z powodu nagłego zatrzymania krążenia. Portal "Fox News" podkreśla, że jest to jedna z najczęstszych przyczyn śmierci w Ameryce. Jednak dlaczego doszło do zatrzymania krążenia?

Zdaniem dziennikarzy internetowego wydania "The Sun", przyczyną było przedawkowanie środka przeciwbólowego.


Podobną informację podała inna osoba związana z samym królem. - Krótko po zastrzyku z demerolu [Jackson - przyp.] zaczął odczuwać powolny płytki oddech. Potem oddychał coraz wolniej i wolniej, aż zupełnie przestał oddychać.

Michael stracił przytomność. Prywatny personel Jacksona rozpoczął próbę reanimacji. Wezwano także pogotowie. - Nigdy nie odzyskał już przytomności - powiedziała cytowana przez "The Sun" osoba.

Problemy Michaela

"The Sun" przypomina także inne zdrowotne problemu króla. Ostatnie obawy o jego stan pojawiły się niedługo po ogłoszeniu najnowszej serii koncertów w Londynie. Koncerty przesunięto jednak o miesiąc, oficjalnie aby dać królowi i ekipie tancerzy więcej czasu na przygotowanie.

Gazeta podała jednak wtedy informacje, że Jackson cierpi na raka skóry.


"Fox News" uważa również, że król mógł cierpieć na toczeń, autoimmunologiczną chorobę powiązaną z zaburzona odpornością organizmu.
- Organizm chorego nie będąc w stanie rozpoznawać zagrożeń, wytwarza antyciała prowadzące do stanów zapalnych tkanek i narządów - mówi "Fox News" dr Cynara Coomer z Mount Sinai Medical Center.

Mimo wcześniejszych pogłosek o problemach Jacksona, m.in. z sercem, jego przyjaciel, Uri Geller uważa, że Jacko cieszył się dobrym zdrowiem. - Był zdrowy. Występował, tańczył, ćwiczył do koncertów w Anglii, jestem w szoku, tylko tyle mogę powiedzieć.


1958-2009 historia króla

MICHAEL JOSEPH JACKSON - POSTAĆ KONTROWERSYJNA

- Wszystko co robię jest inspirowane przez dzieci. Lubię ich niewinność, ich czystość. Widzę Boga w ich spojrzeniu - mówił 16 maja 2005 roku w CNN Michael Jackson. Król popu to niekwestionowany geniusz muzyki, ale w jego biografii pojawiają się też i czarne plamy.



Michael Jackson, a dokładniej Michael Joseph Jackson urodził się 29 sierpnia 1958 roku w Gary w stanie Indiana. Był siódmym z dziewięciorga dzieci Katherine i Joego Jacksonów.



Na scenie zadebiutował już w wieku siedmiu lat. W 1964 roku wraz ze starszymi braćmi Jackie, Tito, Jermaine i Marlon założył zespół The Jackson 5, który wygrywał liczne konkursy dla młodych talentów.

Pierwszy duży sukces Jaksonów to singiel "I Want You Back" (1969), który dotarł na pierwsze miejsce listy Billboardu. Dzięki temu Michael stał się najmłodszym artystą w historii, którego utwór znalazł się na szczycie tej uznawanej za najważniejszą w USA liście przebojów.


Dołączona grafika


Solową karierę król popu rozpoczął jednak dopiero w 1971 roku, gdy firma fonograficzna Motown wydała jego pierwszy singiel "Got To Be There". To właśnie w Motown Jackson nagrał swoje pierwsze albumy studyjne, m.in. "Got To Be There" (1972), "Ben" (1972) i Pamiętam, że któregoś dnia zostałem sam w pokoju, włączyłem kamerę i zacząłem tańczyć. Wykonałem jakieś ruchy, potem odtworzyłem je z taśmy i pomyślałem: Nawet nie wiedziałem, że wykonałem coś tak fajnego!.
MJ o słynnym tanecznym "Moonwalk"
"Forever Michael" (1975). Pamiętam, że któregoś dnia zostałem sam w pokoju, włączyłem kamerę i zacząłem tańczyć. Wykonałem jakieś ruchy, potem odtworzyłem je z taśmy i pomyślałem: Nawet nie wiedziałem, że wykonałem coś tak fajnego!.
MJ o słynnym tanecznym "Moonwalk"

W 1978 roku Michael zadebiutował jako aktor w filmie muzycznym "The Wiz". Rok później wytwórnia Epic wydała pierwszy solowy album dorosłego już Michaela - "Off The Wall". Dzięki tej płycie Michael stał się pierwszym w historii muzyki artystą, który umieścił aż cztery single z jednego albumu w pierwszej dziesiątce Billboardu.

Sukcesem okazała się również kolejna płyta Jacksona "Thriller" (1982), która rozeszła się w rekordowej liczbie 51 milionów egzemplarzy na całym świecie. To właśnie dzięki temu albumowi świat poznał unikatowy taneczny krok piosenkarza, tzw. moonwalk. Podobno otrzymał za niego gratulacje od Freda

Trzy lata później Jackson wraz z Lionelem Ritchiem i Quincym Jonesem przygotowali słynną piosenkę "We Are The World". Utwór był sygnowany nazwą „USA For Africa”, a dochód z jego sprzedaży przeznaczony został na pomoc głodującym mieszkańcom Afryki.

Każda kolejna płyta króla popu okazała się ogromnym sukcesem i została sprzedana w dziesiątkach milionów egzemplarzy.



We wrześniu 1987 Jackson ruszył w pierwszą solową trasę koncertową, Bad World Tour. Trwała szesnaście miesięcy, podczas których wykonał 123 koncerty, przed 4,4 mln fanów na całym świecie. Jackson nalegał na prywatny autobus, samolot i helikopter, dostępne dla niego w tym samym czasie.



W 1995 roku artysta wydał kolejną płytę "HIStory". W ramach jej promocji Jackson m.in. odwiedził Polskę (1996). Jego warszawski koncert obejrzało 120 tys. widzów. W 1997 roku Jackson zadeklarował chęć budowy parku rozrywki w Warszawie, ponieważ Polska, jak powiedział, jest jednym z najbardziej inspirujących krajów, jakie w życiu odwiedził.



Jacksonowi od początku kariery towarzyszyło duże zainteresowanie. Permanentne wybielanie skóry przez piosenkarza, w konsekwencji doprowadziło go do poważnych chorób, które stały się częstym powodem kpin opinii publicznej.

Jackson, który był Afroamerykaninem, przeszedł serię operacji plastycznych i zabiegów, w wyniku których jego skóra stopniowo bielała, a rysy twarzy zmieniały się.

Idol ożenił się z córką Elvisa Presley'a, Lisą Marie Presley, ale małżeństwo trwało tylko 16 miesięcy. Wzbudziło to podejrzenia, że było tylko kamuflażem. Z drugiego małżeństwa, z pielęgniarką, Jackson miał dwoje dzieci.

Największą czarną plamą na życiorysie gwiazdy są jednak zarzuty pedofilli. W 1995 roku piosenkarz został oskarżony o seksualne molestowanie 13-letniego Jordana Chandlera. Strony doszły do porozumienia rok później, kiedy Jackson zapłacił chłopcu żądane 20 milionów dolarów.

Dołączona grafika


http://www.google.co...&...-8&oe=utf-8
  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#12 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 26 czerwiec 2009 - 12:04

Farrah Fawcett nie żyje

Dołączona grafika

W wieku 62 lat zmarła aktorka Farrah Fawcett. Gwiazda "Aniołków Charliego" przegrała dramatyczną walkę z nowotworem. Trzy dni temu została pilnie przewieziona do szpitala w Kalifornii, jednak lekarzom nie dało się jej uratować.




- Nasza ukochana Farrah odeszła po długiej i pełnej odwagi walce z rakiem - powiedział w oficjalnym oświadczeniu w czwartek, 25 czerwca, Ryan O'Neal, wieloletni partner aktorki. - Choć to dla nas bardzo trudna i bolesna chwila, ukojenie znajdujemy we wspomnieniach o wszystkich pięknych chwilach, które dzieliliśmy przez tyle lat. Jej życie przyniosło mnóstwo radości ludziom na całym świecie - dodał.

W 2006 roku wykryto u Farrah Fawcett nowotwór jelita grubego. Kilka miesięcy po diagnozie gwiazda poddała się specjalnej terapii i ogłosiła zwycięstwo z chorobą. W 2007 roku nowotwór ponownie zaatakował. Aktorka kilka razy jeździła na leczenie do Niemiec. Ostatnio w walce pomagali jej lekarze z USA.

Od momentu wykrycia choroby, filmowała swoją walkę z nią. Efektem tej decyzji jest film "Farrah's Story", który został wyemitowany w telewizji 15 maja. Ryan O'Neal ujawnił niedawno, że to nie koniec opowieści o zmaganiach Fawcett. Kamery ciągle jej towarzyszyły. Para miała wziąć ślub. Kilka dni temu doszło do oświadczyn.

Fawcett zapisała się w historii telewizji rolą Jill Munroe, długowłosej blond piękności o szerokim uśmiechu i awanturniczym usposobieniu. Aktorka była najbardziej znanym z trzech "aniołków" Charliego.

Dołączona grafika

Była symbolem seksu lat 70. Już w szkole średniej Farrah otrzymała tytuł "najpiękniejszej kobiety".

Studiowała sztuki piękne na University of Texsas w Austin. Szybko zorientowała się, że pozowanie do obrazów jest znacznie bardziej lukratywnym zajęciem od malowania i została modelką. Wkrótce zaczęła otrzymywać propozycje występów przed kamerami. Grała w filmach i serialach telewizyjnych. W 1970 roku zadebiutowała na dużym ekranie we frywolnej komedii "Myra Breckinridge" Michaela Sarne z Mae West, Raquel Welch i Johnem Hustonem. Cztery lata później pojawiła się w serialu kryminalnym "Harry O".
Farrah Fawcett - galeria wspomnienie



Przełom w jej karierze nastąpił w 1976 roku, gdy producent Aaron Spelling zaangażował Fawcett oraz Kate Jackson i Jaclyn Smith do serialu "Aniołki Charliego". Farrah zaczęła pojawiać się na plakatach i okładkach gazet. Z powodów osobistych opuściła serial przed wygaśnięciem umowy, którą podpisała z firmą Spelling-Goldberg Productions.

Aktorka wystąpiła w komedii kryminalnej "Sunburn" (1979) Richarda C. Sarafiana. Za rolę Alex w thrillerze science fiction "Saturn 3" (1980) Stanleya Donena, została nominowana do Złotej Maliny. Kolejną nominację do tej mało zaszczytnej nagrody otrzymała za kreację Pameli Glover w komedii sensacyjnej "The Cannonball Run" (1981) Hala Needhama. Znacznie bardziej interesująco wypadła w filmie telewizyjnym "The Burning Bed" (1984) Roberta Greenwala, w którym zagrała mężobójczynię. W 1986 roku wcielił się w ofiarę gwałtu w filmowej wersji dramatu Williama Mastrosimone "Extremilties" w reż. Robert N. Young. Tym razem otrzymała nominację do Złotego Globa.

Dołączona grafika

Zagrała byłą żonę psychologa Larry’ego Livingstone (Jeff Bridges), modelkę Jo w komedii romantycznej "See You in the Morning" (1989) Alana J. Pakuli. W biograficznym filmie telewizyjnym "Margaret Bourke-White" (1989) stworzyła ciekawą kreację tytułowej bohaterki – słynnej fotografki. Wcieliła się w matkę pomysłowego nastolatka, w której zakochuje się Jack Sturgess (Chevy Chase) w komedii "Man of the House" (1995) Jamesa Orra. Pojawiła się w drugoplanowej roli w "Apostole" (1997) Roberta Duvalla. Zagrała również w komedii Roberta Altmana "Dr T. i kobiety" (2000) oraz "The Cookout" (2004) Lance’a Rivery.


Dołączona grafika


W 1995 bardzo głośno było o jej sesji dla "Playboya". Przyczyniła się do rekordowego wyniku sprzedaży pisma.
W życiu prywatnym w 1973 roku poślubiła aktora Lee Majorsa, z którym spotykała się od 1968. Prowadzili własną firmę producencką Fawcett-Majors Productions. Rozwiedli się w 1982 r. Przez następne lata, z przerwami, Fawcett była partnerką aktora Ryana O’Neala, z którym doczekała się syna Redmonda O’Neala (ur. 1985). W 1998 roku aktorka zakochała się ze wzajemnością w reżyserze i scenarzyście Jamesie Orr, ale odrzuciła propozycję małżeństwa. W ostatnich miesiącach towarzyszył jej O'Neal.




Bardzo proszę o powstrzymanie się od zbędnych komentarzy w tym temacie. Ma on formę nekrologu, a Wasze posty wyglądają jak nabazgrane flamastrem dopiski na nich

Użytkownik Szop Pracz edytował ten post 26 czerwiec 2009 - 12:07

  • 0

#13 musi_ca

musi_ca

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 227 postów

Napisano 26 czerwiec 2009 - 21:07

Odszedł - nie wróci lecz nadal w naszych sercach!
[*] Michael Jackson [*]

ktoś napisał, że wielu ludzi odchodzi codziennie i nikt nie wzbudza większej sensacji z tego powodu.
A ja widzę potrzebę pożegnania tego wielkiego artysty.. Bo pomijając skandale które o nim krążyły to jest on WIELKIM ARTYSTOM! Można powiedzieć, że zapoczątkował nową ere muzyki POP, zgromadził wokół siebie miliony fanów choć dopiero teraz - po jego śmierci widać ilu ich naprawdę jest. Ja osobiście zawsze lubiłam posłuchać jego utworów lecz wielką fanką nie byłam. Dopiero teraz czuje jak bardzo będzie mi go brakować choć znam go tylko z mediów. Był to wielki człowiek.

Bóg dał mu talent a On wykorzystał go w 100 %. Wykonał swoją "misję" i odszedł.. [*]

Osobiście chce go pożegnać jego utworem "Earth song" [*]
Dziękuję Ci Michael za całą Twoją twórczość! [*]

WE WILL NEVER FORGET YOU! FOREVER IN OUR HEARTS !
[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]

Użytkownik Wloocibor edytował ten post 26 czerwiec 2009 - 21:20
Na drugi raz uważaj z tymi świeczkami, bo to nieco przegięcie.

  • 0

#14 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 12 lipiec 2009 - 19:57

Kamil Wereszczyński, nie żyje

Dołączona grafika (Fot. Sławomir Żabicki)

Kamil Wereszczyński, 19-letni piłkarz Górnika Zabrze zmarł w nocy z soboty na niedzielę w szpitalu. Utalentowany pomocnik odniósł poważne obrażenia w wypadku samochodowym w piątkowy wieczór.

Jeszcze tego samego dnia zawodnik zagrał w Dzierżoniowie w sparingowym meczu Górnika z czeskim FC Hradec Kralove. - To dla nas wielki szok. Zginął młody chłopak, więc tragedia jest ogromna. Gdyby nadal się tak rozwijał, mógł coś w piłce osiągnąć - mówi Marek Kostrzewa, drugi trener Górnika. Zawodnika do kadry pierwszego zespołu włączył trener Henryk Kasperczak, a nowy szkoleniowiec drużyny Ryszard Komornicki zabrał go na ostatnie zgrupowanie do Dzierżoniowa.

Wereszczyński urodził się 17 stycznia 1990 roku w Słupsku. Jako junior reprezentował barwy Stali Jezierzyce, Remy 1000 i Gryfa 95 Słupsk.

Później przygodę z piłką kontynuował w MSPN Górnik Zabrze, a jego talentem zainteresowało się swego czasu włoskie SS Lazio. Przebywał tam na testach w styczniu 2007 roku. Latem 2008 roku został piłkarzem Młodego Górnika Zabrze, ale za kadencji trenera Henryka Kasperczaka włączono go do kadry pierwszego zespołu.

W ostatnim czasie przebywał z Górnikiem na obozie w Dzierżoniowie, gdzie w piątek rozegrał pełne 90 minut w meczu przeciwko FC Hradec Králové.

- Chcę grać jak Steven Gerrard. Kapitan Liverpoolu jest moim wzorem - powiedział, gdy udzielał wywiadu "Głosowi Pomorza". Niestety, już nie zdoła tego uczynić. Zmarł w wyniku obrażeń jakich doznał po wypadku w piątkowy wieczór. Samochód z czwórką młodych zawodników Górnika uderzył w metalowy płot.
  • 0

#15 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 12 lipiec 2009 - 21:46

Zmarł tancerz i choreograf Witold Gruca

Dołączona grafika

12.07. Warszawy (PAP) - Wybitny tancerz i choreograf Witold Gruca zmarł w sobotę w Skolimowie - poinformował w niedzielę portal filmpolski.pl.
Miał 82 lata.

Gruca rozpoczął karierę tancerza w 1948 r. w Operze we Wrocławiu. Od 1952 do 1956 r. był solistą Opery Warszawskiej, do której wrócił w 1961 r. W latach 1956-1961 występował w kraju i za granicą w duecie z Barbarą Bittnerówną. Był też solistą Teatru Wielkiego w Warszawie, gdzie w sezonie 1967/1968 pełnił również funkcję kierownika baletu.

Ważniejsze role baletowe Grucy to: Paw ("Paw i dziewczyna"), Arlekin ("Karnawał"), Szatan ("Noc Walpurgi"), Dyl Sowizdrzał (rola tytułowa), Błazen ("Jezioro łabędzie"), Apollo ("Apollo i dziewczyna"), Cagliostro ("Cagliostro w Warszawie"), Sancho Pansa ("Don Kichot"), Wdowa Simone ("Córka źle strzeżona").

Był twórcą choreografii m.in. do "Etiud", "Warsa i Sawy", "Zaczarowanej oberży", "Sonetów miłosnych", "Oczekiwania", "Voci", "Karnawału", "Maskarady". Opracował muzykę do ok. 20 filmów, m.in. "Salta", "Trędowatej", "Hallo Szpicbródka", "Arii dla atlety". W filmie "Jeszcze nie wieczór", zagrał samego siebie, mieszkańca domu Aktora Weterana w Skolimowie.

Gruca był laureatem I nagrody na Międzynarodowym Konkursie Tańca w Vercelli we Włoszech (1956), nagrody Ministra Kultury i Sztuki I stopnia (1977). W 1983 r. otrzymał Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. W 1997 r.obchodził 70-lecie urodzin i 50-lecie pracy artystycznej. (PAP)

js/ mag/

Źródło: PAP
  • 0

#16 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 14 lipiec 2009 - 21:48

Zbigniew Zapasiewicz nie żyje
MIAŁ 75 LAT

Dołączona grafika
Fot. Forum


Nie żyje Zbigniew Zapasiewicz, wielki polski aktor i reżyser. Artysta zmarł we dziś wieczorem w Warszawie. Miał 75 lat.
Zbigniew Zapasiewicz urodził się 13 września 1934 r. w Warszawie. Był siostrzeńcem aktora Jana Kreczmara i reżysera teatralnego Jerzego Kreczmara. Najpierw, w latach 1951-1952, kształcił się na wydziale chemii Politechniki Warszawskiej.

Później ukończył warszawską PWST w 1956 r. Tego samego roku debiutował na deskach Teatru Młodej Warszawy rolą Ewarysta Galois w "Ostatniej nocy" Zdzisława Skowrońskiego, w reżyserii Stanisława Bugajskiego.

Występował w wielu teatrach, w tym Klasycznym, Współczesnym, Dramatycznym, Powszechnym, Polskim. Przez długi czas współpracował z krakowskim teatrem STU.

W latach 80. był dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Dramatycznego. Ostatnio związany był z Teatrem Powszechnym w Warszawie.

Zapasiewicz był nie tylko artystą, ale też pedagogiem. Od lat pięćdziesiątych wykładał na warszawskiej PWST. W latach 80-tych zawiadywał Wydziałem Reżyserii tej szkoły, najpierw jako dziekan, później jako prodziekan.

Wielkie role

Tego wybitnego aktora zapamiętamy między innymi z wielu wspaniałych ról filmowych. Karierę filmową rozpoczął w 1963 r. rolą księdza w "Wianie" Jana Łomnickiego. Rok później wystąpił w "Spotkaniu ze szpiegiem" Jana Batorego - razem z Beatą Tyszkiewicz i Stanisławem Mikulskim. Później stworzył niezapomniane kreacje w takich obrazach jak "Matka królów", "Panny z wilka", "Barwy ochronne", "Ziemia Obiecana", "Dekalog", "Bez znieczulenia", "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową" czy "Persona non grata".

Na swoim koncie ma także wiele wspaniałych ról teatralnych.

W Dramatycznym wcielił się w rolę Czackiego w "Mądremu biada" Aleksandra Gribojedowa oraz Pijaka w "Ślubie" Witolda Gombrowicza. Praca w Teatrze Współczesnym przyniosła m.in. role Zechedryńskiego w "Miłości na Krymie" i Stomila w "Tangu" Sławomira Mrożka. W Powszechnym grał m.in. Baala w "Baalu" Bertolda Brechta.

Wiele nagród

Zapasiewicz był dwukrotnie laureatem nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza. To wyróżnienie przyznawane przez redakcję miesięcznika "Teatr". W połowie lat 80-tych otrzymał ją za rolę tytułową w „Baalu” Bertolda Brechta w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Dekadę później "Teatr" odznaczył go za kreację Stomila w „Tangu” Sławomira Mrożka w Teatrze Współczesnym w Warszawie.

Dwa razy przyznawano mu również nagrodę "Feliks Warszawski". W 2001 roku aplauz wzbudziła kreacja Zapasiewicza w "Królu Learze" w Teatrze Powszechnym. W 2006 r. na "Feliksa" zasłużył za rolę Leona w "Kosmosie" w Teatrze Narodowym.

Aktor sporo grał również w Teatrze Telewizji. Jego ostatnie przedstawienia to m.in. "Kordian", "Burza", "Amadeusz", "Dziady", "Tango", "Piękna pani Seidenman" oraz w "Umarli ze Spoon River".

Zapasiewicz - reżyser

Zbigniew Zapasiewicz to także reżyser spektakli dla Teatru Telewizji. Zafascynowany twórczością Zbigniewa Herberta, zrealizował spektakle "Pan Cogito" i "Powrót Pana Cogito".

kj/iga/tr
  • 0

#17 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 18 lipiec 2009 - 05:03

Zmarł Leszek Kołakowski

Dołączona grafika

Miał 82 lata

Leszek Kołakowski urodził się 23 października 1927 w Radomiu, zmarł 17 lipca 2009 w Oksfordzie. Był filozefem, zajmował się też historią filozofii.

Leszek Kołakowski - jeden z najwybitniejszych polskich filozofów, publicysta, prozaik, autor satyr i bajek filozoficznych. Nazwisko Leszka Kołakowskiego znajduje się we wszystkich ważniejszych w świecie leksykonach i encyklopediach.

- Duchowy mistrz liberalnej inteligencji - powiedział o nim ks. Józef Tischner. - Filozof i pisarz, którego stawiamy od dawna już wśród największych mistrzów w dziejach polskiej humanistyki - napisał Adam Michnik z okazji 80. urodzin Leszka Kołakowskiego.

Czesław Miłosz zastanawiał się: "w jaki sposób Leszek Kołakowski, filozof pozytywista, materialista i marksista stał się Kołakowskim-mędrcem, zwracającym się w swoich rozmyślaniach przeciwko wszelkim -izmom?".

Na to pytanie odpowiedział abp Józef Życiński. "Starczyło mu intelektualnej odwagi, aby podjąć samotniczą wędrówkę, w której marksizm, pełniący ongiś funkcje opium dla Prometeuszów, jawił się ostatecznie, jako namiastka myślenia dla członków partyjnego dworu" - mówił o filozofie.

Po wojnie studiował filozofię na Uniwersytecie Łódzkim i Uniwersytecie Warszawskim. Wśród jego profesorów byli m.in. Kazimierz Ajdukiewicz, Maria Ossowska, Tadeusz Kotarbiński. na emigracji został członkiem Komitetu Obrony Robotników.

Współpracował z paryską "Kulturą". Wykładał na wielu zagranicznych uniwersytetach m.in. na Yale University, Berkeley University, University of Chicago. Na stałe związany był z Oxfordem.

O swoim rodzinnym mieście mawiał: To mój środek świata. Radom, czyli Kielecczyzna, na co radomiacy trochę się boczą. Ziemia uboga i bogata. Kartofliska, na których żyły polska kultura, polski język. Ziemia Jana Kochanowskiego i Stefana Żeromskiego - wspomina w rozmowach z Mentzlem. W tych samych rozmowach Kołakowski wspomina, że jego pierwszą książką, którą otrzymał w dzieciństwie był "Koziołek Matołek" Kornela Makuszyńskiego.

- Ten epos Makuszyńskiego nie jest może porównywalny z "Eneidą" czy "Odyseją" - dziełami, których, przyznaję, nie czytałem w wieku lat pięciu czy sześciu, ale ma wielkie zalety. Jak w wielu bajkach, nie ma tam nic niemożliwego" - pisał Kołakowski.

W czasie okupacji hitlerowskiej ukończył tajne liceum, zaś po wojnie uzyskał świadectwo dojrzałości, jako ekstern. W latach 1945-1951 studiował filozofię na Uniwersytecie Łódzkim i Warszawskim, uczęszczając na zajęcia prowadzone m.in. przez Tadeusza Kotarbińskiego, Kazimierza Ajdukiewicza, Marię Ossowską. Praca magisterska traktowała o prawie natury, natomiast doktorat, obroniony w 1953 roku na Uniwersytecie Warszawskim, podjął tematykę związaną z filozofią wolności Spinozy.

Na pytanie, dlaczego zajął się filozofią, Kołakowski odpowiadał krótko: "żeby mieć fach w ręku!".

Pod koniec 1945 roku wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej, następnie w latach 1947-1966 był członkiem PZPR. Był pracownikiem Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. Do 1966 profesor, kierownik katedry marksizmu-leninizmu na Uniwersytecie Warszawskim.

W latach 50. Kołakowski zaczął stopniowo odchodzić od doktrynalnej wersji filozofii Marksa.

Oto jak wspomina ten okres Bronisław Geremek, który był jednym ze słuchaczy wykładów Kołakowskiego: "W 1956 roku, bodaj czy nie 1 maja, Kołakowski w sali kominowej na uniwersytecie mówił, czym jest socjalizm. Przyszło mnóstwo ludzi. Najpierw słuchali długiej wyliczanki, czym socjalizm nie jest: +państwem, gdzie jest więcej szpiegów niż pielęgniarek i więcej miejsc w więzieniach niż w szpitalach; państwem, gdzie jest się zmuszanym do kłamstwa; państwem, gdzie jest się zmuszanym do kradzieży; państwem, gdzie jest się zmuszanym do zbrodni; państwem, gdzie filozofowie i literaci mówią zawsze to samo co generałowie i ministrowie, ale zawsze po nich; państwem istniejącym aktualnie" itd. "To była część pierwsza. A teraz - słuchajcie uważnie! - przemawiał Kołakowski - powiem wam, czym jest socjalizm". Wtedy w Sali Kominowej zapadło milczenie, a Kołakowski nad głowami słuchających: "Socjalizm jest to ustrój, który... eh!, co tu dużo mówić! Socjalizm jest to naprawdę dobra rzecz".

W 1965 r., wraz z Marią Ossowską i Tadeuszem Kotarbińskim, sporządził opinię w sprawie pojęcia wiadomości, która została wykorzystana przez obronę w procesie Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, oskarżonych o "rozpowszechnianie (...) fałszywych wiadomości" w Liście otwartym do Partii.

W 1966 r. odebrano mu katedrę i usunięto z PZPR za zbyt radykalną krytykę władz i odchodzenie w nauczaniu studentów od oficjalnego kanonu marksizmu. Publicznie, jako wroga socjalistycznego państwa osobiście piętnuje go pierwszy sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka. Kołakowski został oskarżony o "kształtowanie umysłów młodzieży w kierunku rażąco sprzecznym z dominującą tendencją rozwoju kraju i narodu". W 1968 r., za udział w Wydarzeniach Marcowych, odebrano mu prawo wykładania i publikowania, co zmusiło go do emigracji.

Za granicą pracował najpierw na McGill University w Kanadzie (1968), a następnie wykładał na University of California w Berkeley (1969), zaś od 1970 r. do emerytury rozwijał działalność naukową i nauczycielską w oxfordzkim All Souls College. Ponadto był zapraszany na wykłady do wielu uniwersytetów i innych instytucji naukowych, jak np. na Uniwersytet w Yale, czy też do Instytutu Myśli Społecznej na Uniwersytecie w Chicago.

Na emigracji jego poglądy zaczęły stopniowo w kierunku ogólnie rozumianej myśli chrześcijańskiej. Jednak o sobie samym zawsze pisał w duchu sceptycyzmu.

"Jeżeli wnioskujecie, że bardzo często w swych analizach pokazuję różne strony omawianej kwestii, bez ostatecznych rozstrzygnięć, zgoda. Jednak to jest moja prywatna skłonność. Nie mogę przecież udawać, że jestem matematykiem, który szuka i w końcu znajduje ostateczne rozwiązanie. Nie, nie mam takich uzdolnień. A nawet myślę, że jest niebezpiecznie wierzyć, iż się takie uzdolnienia posiada" - mówił w wywiadzie udzielonym "Tygodnikowi Powszechnemu" w 2002 r.

Jak powiedział filozof Bronisław Baczko, Kołakowski zwraca uwagę także charakterystycznym stylem uprawiania i mówienia o filozofii. "On ma swój własny, bardzo osobisty, autoironiczny i żartobliwy sposób filozofowania, tak jakby był całkowicie uodporniony na groźną i zaraźliwą chorobę profesorów i filozofów: traktują oni samych siebie z niebywałą powagą i śmiertelnie zanudzają innych" - mówił.

Prof. Leszek Kołakowski opublikował ponad 400 prac, w tym ok. 30 książek wydanych w językach polskim, angielskim, niemieckim, hiszpańskim, francuskim, włoskim, holenderskim, hebrajskim, w językach słowiańskich i skandynawskich oraz innych.

Jego najbardziej znaną pracą jest trzytomowa krytyczna analiza marksizmu pt. "Główne nurty marksizmu. Powstanie, rozwój, rozkład", którą napisał w latach 1968-1976. W pracy tej Kołakowski opisał rozwój marksizmu, obalając wiele mitów i półprawd obecnych w dyskusjach na ten temat wśród zachodnich intelektualistów.

"Marksizm w leninowsko-stalinowskiej formie okazał się doktryną, której materia w konfrontacji ze światem zewnętrznym rozpadała się jak zmumifikowane zwłoki wystawione nagle na świeże powietrze. Ale także marksizm Marksa zanikał, rozpływał się w wielości idei i stawało się jasne, że nie może dostarczyć odpowiedzi na nowe zasadnicze kwestie, które wyłaniały z czasem filozofia i nauki społeczne" - pisał Kołakowski.

Inna bardzo ważną książką Kołakowskiego była "Obecność mitu" wydaną w 1972 r. w Instytucie Literackim w Paryżu. O znaczeniu tej książki dla polskich intelektualistów mówił redaktor "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki: "Opowiadał mi nieodżałowany Józef Czapski, że i dla niego lektura "Obecności mitu" była wydarzeniem ważnym. Gdy w Maisons-Laffitte zjawił się autor, Józio dopadł go gdzieś i przejęty zapytał: "Panie profesorze, przeczytałem tę książkę i teraz mam tylko jeszcze jedno pytanie, czy Pan Bóg jest, czy Pana Boga nie ma?". Kołakowski - opowiadał Czapski - popatrzył na niego uważnie, położył palec na ustach: "Jest, ale tsss, nie trzeba o tym mówić".

Inne jego prace to m.in.: "Kultura i fetysze", "Husserl i poszukiwanie pewności". Wśród ostatnich prac, które cieszą się dużą popularnością są: "Mini wykłady o maxi sprawach", "O co nas pytają wielcy filozofowie" oraz "Ułamki filozofii".

Kołakowski napisał także teksty o charakterze literackim, m.in. "13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych", "Rozmowy z Diabłem", "Cztery bajki o identyczności". Autor analizuje w nich zagadnienia i paradoksy filozoficzne lub przedstawia dyskusje pomiędzy różnymi szkołami i doktrynami.

Leszek Kołakowski zaliczony został przez międzynarodową społeczność filozoficzną do klasyków współczesnej filozofii. W ślad za osiągnięciami naukowymi postępowały liczne odznaczenia, wyróżnienia i powołania. Kołakowski został m.in. pierwszym laureatem wartej milion dolarów nagrody Johna Klugego za osiągnięcia w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych. To, przyznawane przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych wyróżnienie, ma być odpowiednikiem Nagród Nobla w dziedzinie nauk humanistycznych.

- Leszek Kołakowski to wielka postać w umysłowym życiu naszej epoki - powiedział o nim filozof Bronisław Baczko i dodał, że "nade wszystko Kołakowski jest moralistą, ale szczególnego pokroju, a mianowicie moralistą realistycznym".

"Z naciskiem podkreśla, że zgodzić się na swą człowieczą kondycję znaczy również uznać i przyswoić sobie pewien moralny wzorzec bycia człowiekiem, którego nie jesteśmy twórcami, z czego wynika, że nie wolno nam przyzwalać na nic, co jest nieludzkie" - pisał Baczko. Był członkiem Polskiej Akademii Nauk, Fundacji im. Stefana Batorego i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wydał m.in. książki: "Światopogląd i życie codzienne" (1957), "Jednostka i nieskończoność" (o Spinozie, 1958), "13 bajek z królestwa Lailonii" (1963), "Klucz niebieski albo opowieści budujące z historii świętej zebrane" (1964), "Rozmowy z diabłem" (1965), "Świadomość religijna i więź kościelna" (1965), "Kultura i fetysze" (1967), "Obecność mitu" (1972), "Główne nurty marksizmu" (1976-78), "Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań" (1982), "Jeśli Boga nie ma..." (1987), "Pochwała niekonsekwencji. Pisma rozproszone z lat 1955-1968" (1989), "Bóg nam nic nie jest dłużny" (1994), "Bergson" (1997), "Moje słuszne poglądy na wszystko" (2000), "Miniwykłady o maksisprawach" (2003), "O co nas pytają wielcy filozofowie" (2004), "Wśród znajomych. O różnych ludziach mądrych, zacnych, interesujących..."

Minutą ciszy śmierć Kołakowskiego uczcił Sejm. - Chciałbym prosić o chwilę refleksji, modlitwy za Leszka Kołakowskiego - powiedział marszałek Sejmu Bronisław Komorowski przed rozpoczęciem piątkowego bloku głosowań.

/onet.pl/
****************************************************************

Zmarł Bruno Miecugow

Dołączona grafika

Miał 81 lat

W piątek w krakowskim szpitalu zmarł Bruno Miecugow. Przez 50 lat pisał felietony i reportaże do gazet, najdłużej do "Dziennika Polskiego". Przygotowywał też teksty dla kabaretu.
Bruno Miecugow, urodził się 29 lipca 1927 roku. Oprócz pracy dziennikarskiej był także współautorem scenariusza do filmu "Złe dobrego początki" (1983). Pisał również książki. Spod jego pióra wyszło "Morderstwo w Arce Noego" (1962), "Boyowym szlakiem (czyli a to ci kabaret)" oraz "Grzeszne życie Brunona Miecugowa" (2008).

Przez 30 lat pisał dla kabaretu Jama Michalika. Był autorem piosenek m.in. dla Tropicale Thaiti Granda Banda. W redakcji "Dziennika Polskiego" młodsi dziennikarze mówili o nim "Mistrz". W latach 80. został usunięty z redakcji za "demoralizowanie młodzieży". Chodziło o to, że dyktował im teksty "z głowy".

Cenił sobie spokój, ale jak opowiadał "Uwadze TVN" Grzegorz Miecugow - ojciec był znanym uczestnikiem nocnego życia Krakowa. W jednym z lokali, kiedy się tam pojawiał, orkiestra grała specjalny utwór dla niego – Bruno Miecugow, cza, cza, cza.
ojciec Grzegorza Miecugowa
Za dwa tygodnie skończyłby 82 lata.

/TVN24/
  • 0

#18 SzklanaDama

SzklanaDama

    Wymiatacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 2715 postów

Napisano 23 lipiec 2009 - 11:48

19 lipca 2009 zmarł Francis McCourt


Dołączona grafika


Francis "Frank" McCourt (ur. 19 sierpnia 1930 w Nowym Jorku zm. 19 lipca 2009 tamże[1]) – pisarz amerykański pochodzenia irlandzkiego, laureat Nagrody Pulitzera. Światową sławę przyniosła mu autobiograficzna powieść Prochy Angeli.

McCourt urodził się w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn w rodzinie irlandzkich emigrantów. Dorastał w irlandzkim mieście Limerick, do którego rodzice McCourta wrócili po czterech latach pobytu w USA. Ze względu na alkoholizm ojca rodzina żyła w skrajnej biedzie, a McCourt bardzo wcześnie zmuszony był podjąć pracę zarobkową. W roku 1949 wrócił do Stanów Zjednoczonych. Tam ukończył studia i podjął pracę w szkolnictwie. Uczył angielskiego i technik kreatywnego pisania, a po przejściu na emeryturę sam zajął się pisarstwem. W 1996 roku ukazała się jego debiutancka powieść Prochy Angeli, w której opisał swą młodość oraz klerykalną społeczność rodzinnego miasta. Wyróżniona Nagrodą Politzera książka stała się światowym bestsellerem i osiągnęła nakład ponad 6 milionów egzemplarzy. W roku 1999 została zekranizowana przez Alana Parkera.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

19 lipca 2009 zmarł Henry Surtees

Dołączona grafika

Henry Surtees (ur. 18 lutego 1991 r. Lingfield, zm. 19 lipca 2009 r. w Londynie) - brytyjski kierowca wyścigowy, syn byłego mistrza świata Formuły 1 i Motocyklowych Mistrzostw Świata Johna Surteesa.

Zmarł 19 lipca 2009 r. w wyniku obrażeń odniesionych podczas wyścigu Formuły 2. Kierowca został uderzony przez koło innego pojazdu, który wypadł z toru. Jeszcze na torze został poddany pierwszym zabiegom medycznym, a później został zabrany helikopterem do Royal London Hospital.[1]

Dzień wcześniej podczas wyścigu otwierającego weekend F2 pierwszy raz w swojej karierze stanął na podium. Zajął trzecie miejsce na torze Brands Hatch w Wielkiej Brytanii.
  • 0

#19 SzklanaDama

SzklanaDama

    Wymiatacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPip
  • 2715 postów

Napisano 26 lipiec 2009 - 23:29

24 lipca zmarł José Carlos da Costa Araújo


(ur. 7 lutego 1962 w Rio de Janeiro, zm. 24 lipca 2009 tamże) - brazylijski piłkarz grający na pozycji bramkarza. Występował pod przydomkiem Zé Carlos.

W reprezentacji Brazylii zagrał 2 razy. Był w kadrze na MŚ 1990. Grał w takich klubach jak: Americano de Campos, Flamengo, Rio Branco, Cruzeiro, Vitória, XV de Piracicaba, América i Tubar&atilde;o, a także w portugalskich SC Farense, Vitória SC oraz FC Felgueiras.

Użytkownik samotnawsieci93 edytował ten post 26 lipiec 2009 - 23:30

  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#20 Szop Pracz

Szop Pracz

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 841 postów

Napisano 28 lipiec 2009 - 06:15

Zmarł aktor Igor Przegrodzki

Dołączona grafika

Wybitny aktor teatralny i filmowy Igor Przegrodzki nie żyje - poinformował stołeczny Teatr Narodowy. Zmarł po długiej chorobie w poniedziałek w Warszawie. Miał 83 lata.

Podczas długiej kariery zawodowej Przegrodzki wcielił się w ponad 200 ról teatralnych.

Zagrał także w kilkudziesięciu filmach i serialach, m.in. w "Pętli" (1957), "Rękopisie znalezionym w Saragossie" (1964), "Lalce" (1968) Wojciecha Jerzego Hasa oraz "Marcowych migdałach" (1989) Radosława Piwowarskiego. Jednym z najgłośniejszych seriali z jego udziałem jest "Stawka większa niż życie".

Ostatnio zagrał w popularnym serialu telewizyjnym "Plebania".

Zaczynał w Wilnie na Pohulance

Ostatnio związany był z Teatrem Narodowym w Warszawie. Karierę aktorską rozpoczął rolą Freda w "Pigmalionie" George'a Bernarda Shawa na deskach wileńskiego Teatru na Pohulance. Po zakończeniu II wojny światowej grał m.in. na scenach Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie, Teatru Ziemi Pomorskiej w Toruniu oraz w Teatrze Polskim w Poznaniu. W latach 1949-1999 był związany z Teatrem Polskim we Wrocławiu. Od 2000 r. grał w Teatrze Narodowym w Warszawie.

W 1958 r. m.in. zagrał Hamleta w przedstawieniu Jakuba Rotbauma, a w 1967 r. aktora można było zobaczyć w roli Robesspierre'a w spektaklu "Sprawa Dantona" Stanisławy Przybyszewskiej w reż. Jerzego Krasowskiego. Wcielał się również w postaci z dramatów Fredry, Słowackiego i Gombrowicza.

Przegrodzki był wielokrotnie nagradzany i odznaczany za działalność aktorską. M.in. w 2004 r. został odznaczony Kawalerskim Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2006 r. Złotym Medalem Gloria Artis 2006.

aga//kdj
  • 0





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Steve, Jobs, apple, śmierć, aktualności

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0