Użytkownik trent dnia 5.04.2008, 11:23 napisał
Spoko, z czasem dotrwasz do końca. Z tych, które wymieniłeś, zgodzę się z 2 ostanimi. Blade Runner to jeden z niewielu filmów s-f, który można zaliczyć do ogólnej klasyki kina. W ogóle przydałoby się więcej adaptacji Dicka w kinematografii, ale z drugiej strony, niełatwo sfilmować taki np. "Valis". A ten drugi, cóż, tyle tylko powiem, że wciąż niestety nie znalazłem czasu, by przeczytać "Jądro ciemności", na podst. którego powstał.
Użytkownik omickal dnia 5.04.2008, 18:23 napisał
Przykład ambitnej produkcji. (Reklamówka, ale to nie jest istotne):
http://pl.youtube.co...h?v=I8v9vgk-bT0
Matrix ambitny? To jest czyste kino rozrywkowe.
Jeden problem? A takie filmy jak "Exils", "Dive Bar Blues" (oryg. tytuł "Away with words" - jeden z najlepszych, dwuznacznych tytułów jakie znam, w ogóle świetny film"), "Europa" von Triera, "Truposz" Jarmuscha i wiele innych - na pewno nie dotykają pojedynczego problemu.
Użytkownik jenndor dnia 6.04.2008, 13:09 napisał
Zmierzam do tego, że "ambitność" kina/filmu nie zawsze idzie w parze z wybitnością. "Biała sukienka" to przykład - ładny morał, przesłanie, ale realizacja dużo poniżej przeciętnej. A tak się składa, że ja od filmu oczekuję nie tylko mądrych myśli, ale przede wszystkim wrażeń artystycznych, płynących z aktorskiej gry, nieprzeciętnych dialogów, ukrytej symboliki i ciekawej kreacji świata. I nie chodzi mi wcale o to, że film ma byc widowiskowy czy coś w tym stylu - nie. Dobry film łączy w sobie wiele elementów - moralizatorstwo nie zajmuje wg mnie pozycji naczelnej czy uprzywilejowanej. Nietrudno umieścić w filmie piękne, szlachetne przesłanie - liczy się jeszcze metoda, sposób, w jaki się temat zaprezentuje.
Mądre słowa. Ogólnie zgadzam się, ale proponuję jednak utożsamić terminy "wielkie kino", film "dobry", ''ambitny", "wybitny", bo pogubimy się w definicjach. Z zastrzeżeniem, że film może wyć wybitny w nie wszystkich wymiarach (przykład "Białej sukienki").
Użytkownik jenndor dnia 6.04.2008, 17:58 napisał
Dlatego proszę, kontynuujmy. O konkretnych filmach i konkretnych po nich wrażeniach.
Dokładnie, po to jest forum, żeby dyskutować.
Użytkownik omickal dnia 6.04.2008, 17:59 napisał
No to może argentyńska "Antena"... Być może niewielu z was oglądało, ale proponuję to naprawić. Kolejny przykład, jak trudno zdefiniować "ambitne kino". Prosta fabuła, ale jaki awangardowy sposób realizacji. Film niemy, czarno-biały, a jednak hipnotyzująco przyciągający uwagę, i dla mnie na pewno nie nudny. Mimo uproszczeń, porusza ważne problemy i w ciekawy sposób wykorzystuje symbolikę naszej cywilizacji.
Użytkownik Qon edytował ten post 10 kwiecień 2008 - 06:20































