Skocz do zawartości

Witaj!

Zarejestruj się, aby dołączyć do jednej z największych polskich społeczności!

* * - - - 5 głosy

Negatywny wpływ kościoła i religii chrześcijańskiej na psychike


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
44 odpowiedzi w tym temacie

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#1 Guest_dave123_*

Guest_dave123_*
  • Goście

Napisano 29 maj 2017 - 19:47

Ogólnie kiedyś w przeszłości miałem problemy z własną psychiką , nieśmiałość kompleksy , widziałem świat od strony , że ja coś muszę zrobić , albo być jakiś , że ludzie zwracają na mnie tylko uwagę itp.  Ale pracowałem nad swoją psychiką usunąłem większość kompleksów , które odbierały mi radość z życia i gdy oczyściłem swój umysł to doszedłem do wniosku , że nie czuje potrzeby chodzenia do kościoła itp. , zacząłem dostrzegać , że nauczanie chrześcijańskie daje ogromną ilość poczucia winy ,głosi się tam , że seks to zło , że w życiu trzeba pokutować , wmawia się grzechy na odgórnie wskazane rzeczy , a prawda jest taka , że każdy jest inny ma inne potrzeby co innego lubi i sprawia mu radość.

 

Przykładowo interesuje się filozofią buddyzmu , w którym nie ma coś takiego jak dobro i zło , a po prostu są konsekwencje , jak np. okłamie kogoś z czymś to nie będzie to złe ani dobre , przyniesie to po prostu pewne konsekwencje , może się okazać , że będą to konsekwencję korzystne dla mnie jak i nie. Podobnie jest z uprawianiem seksu , u nas mówi się , że przelotny seks jest zły itp. , religia chrześcijańska też to piętnuje , a prawda jest taka , że jeżeli obie strony tego chcą to jest to zupełnie ok.

 

Odbieram wrażenie , że religie we większości są po to by kontrolować ludzi , stwarzać im sztuczne problemy i kompleksy , poczucie winy. Coś na zasadzie stworzyć problem i sprzedać rozwiązanie. Duża liczba wojen i wzajemnej nienawiści pochodzi od różnic religijnych.

Ogólnie gdy przestałem chodzić do kościoła to stałem się dużo szczęśliwsza osobą

 

Co o tym myślicie ?


  • 0

#2 kdVer

kdVer

    Wyjadacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 1598 postów

Napisano 29 maj 2017 - 21:49

Najchętniej odesłałbym do "Antychrysta" Nietzschego - wspaniale ukazuje czym chrześcijaństwo NIE JEST, a za co obrywa. Gdybyś miał czas...

 

 

 

Co o tym myślicie ?

Zasadniczo się z Tobą nie zgadzam :) Tam gdzie widzisz zakaz dla zakazu, jest zazwyczaj (nie mówię, że w każdym wypadku) chronione jakieś dobro, np. godność człowieka, którą chrześcijanie wyprowadzają aż z bycia Bożym dzieckiem.

 

 

 

po prostu są konsekwencje

A w chrześcijaństwie też uznajemy konsekwencje dobre i złe btw. Nikt nie mówi, że spotka Cię zła odpłata, gdy robisz coś złego - to by byli biblijni żydzi i to z dawnych czasów. Tylko, że będąc człowiekiem, masz limity i możesz albo udawać, że ich nie ma albo je przyjąć.

 

 

 

Odbieram wrażenie , że religie we większości są po to by kontrolować ludzi

Albo po to by szukać odpowiedzi na pytania, których nigdzie indziej zadać się nie da... 

 

 

 

Duża liczba wojen i wzajemnej nienawiści pochodzi od różnic religijnych.

 

Jeszcze większa pochodzi z powodu np. braku żywności a nikt nie zaleca porzucić jedzenia.

 

 

 

Ogólnie gdy przestałem chodzić do kościoła to stałem się dużo szczęśliwsza osobą

Szczęść Ci Boże :) Na pewno nie warto chodzić jeśli nie widzisz w tym sensu. 


Użytkownik kdVer edytował ten post 29 maj 2017 - 21:49

  • 0

#3 Bianka

Bianka

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 435 postów

Napisano 29 maj 2017 - 23:11

Religie, systemy religijne, filozoficzno-religijne oprócz tam kwestii związanych z odpowiedziami na nurtujące człowieka pytania, są przede wszystkim kulturotwórcze i kładą podłoże pod rozwój poszczególnych cywilizacji. Nie powstała do tej pory w dziejach ludzkości większa i bardziej wpływowa cywilizacja niż cywilizacja chrześcijańska, zwana również łacińską, która opiera się na trzech zasadniczych fundamentach: prawie rzymskim, filozofii greckiej i etyce chrześcijańskiej. Ten system cywilizacyjny opanował 3/4 świata, od Europy, po dwie Ameryki, część Afryki a na Australii kończąc. Wpływy chrześcijańskie mona znaleźć również w Azji. Żadna inna religia nie wpłynęła na świat równie intensywnie jak chrześcijaństwo.

A jeśli chodzi o mnie, to w pewnym momencie również odpłynęłam w kierunku systemów filozoficzno-religijnych dalekiego wschodu, buddyzm, konfucjanizm. Ten drugi jest mi nawet do dziś bliski. Jednak wróciłam do chrześcijaństwa, czułam, że to jest to. I chociaż nadal zbyt rzadko bywam w kościele, to czuję silną więź, która daje mi pewien komfort stabilizacji, a to jest dla mnie kluczowe.

 

 

Podobnie jest z uprawianiem seksu , u nas mówi się , że przelotny seks jest zły itp. , religia chrześcijańska też to piętnuje , a prawda jest taka , że jeżeli obie strony tego chcą to jest to zupełnie ok.

 

Jest "zły" właśnie ze względu na konsekwencje. Są negatywne. Wymienię dwa: nie buduje zdrowych relacji międzyludzkich oraz uprzedmiotawia człowieka. I to jest niezależne od tych dwojga osób rzecz jasna. Tak samo jak niezależne są konsekwencje alkoholizmu czy innych używek. Alkoholik z reguły chce i godzi się upić do nieprzytomności i nikt mu tego nie zabroni, jednak to i tak ma negatywny wpływ na jego życie, na jego relacje, na jego zdrowie, na tym, że inne osoby mogą z tego powodu cierpieć, żona, dzieci itd. Zaś przelotny seks, o którym piszesz, tworzy m.in. patologiczne nawyki. Przykładowo taka osoba, która nie widzi w nim nic złego, a będzie chciała zbudować w przyszłości poważny związek to ów nawyki będą stanowić problem, gdyż wzrasta ryzyko zdrady. Nawet mimowolnie. W tedy ucierpi zarówno partner jak i osoba zdradzająca, ponieważ taki związek szybko legnie w gruzach.

Więc przede wszystkim trzeba spojrzeć wnikliwie na długofalowe konsekwencje jaki i ich kompleksowość.

 

Pojęcia zła i dobra, są zawsze związane z konsekwencją. Przykład kłamstwa. Ono jest, powiedzmy umownie "złe", zwłaszcza gdy przynosi korzystne konsekwencje kłamczuchowi. Niestety nie żyjemy na odludziu a w społecznościach, dlatego notoryczny kłamca, który zbija na tym profity z czasem traci na reputacji, gdyż jest postrzegany jako oszust, kanciarz i otoczenie go w sposób naturalny marginalizuje. W konsekwencji kłamca traci. A wcześniej oczywiście traciło otoczenie. Sytuacja patologiczna.

I tak to działa. A przekładając to na język nauk chrześcijańskich, no właśnie ono potępia kłamstwo, ponieważ kłamca zakłóca porządek i harmonię społeczną, co ponownie - niszczy relacje, tworzy sytuacje niezdrowe, patologiczne.


  • 2

#4 Guest_dave123_*

Guest_dave123_*
  • Goście

Napisano 30 maj 2017 - 10:44

Jest "zły" właśnie ze względu na konsekwencje. Są negatywne. Wymienię dwa: nie buduje zdrowych relacji międzyludzkich oraz uprzedmiotawia człowieka. I to jest niezależne od tych dwojga osób rzecz jasna. Tak samo jak niezależne są konsekwencje alkoholizmu czy innych używek.

 

Nie zgodzę się , wszystkie konsekwencje zależą w jakimś tam stopniu od naszych czynów , poza tym kwestią względną  jest czy zbuduje się relacje zdrowe czy nie , wszystko zależy od punktu widzenia , miałem kolegę co miał z jedną dziewczyną relacje bez zobowiązań i obie strony były z tego zadowolone. Uprzedmiotawia według religii chrześcijańskiej i zbudowanej na tym kulturze , a co za tym idzie to jest tylko ideologia , samo w sobie nie jest to ani dobre ani złe , o ile dwie strony się na to zgadzają.

 

Zaś przelotny seks, o którym piszesz, tworzy m.in. patologiczne nawyki. Przykładowo taka osoba, która nie widzi w nim nic złego, a będzie chciała zbudować w przyszłości poważny związek to ów nawyki będą stanowić problem, gdyż wzrasta ryzyko zdrady. Nawet mimowolnie. W tedy ucierpi zarówno partner jak i osoba zdradzająca, ponieważ taki związek szybko legnie w gruzach. Więc przede wszystkim trzeba spojrzeć wnikliwie na długofalowe konsekwencje jaki i ich kompleksowość.

 

Zależy od osoby , to nie jest żadna reguła , miałem innego znajomego co właśnie miał chyba w ciągu pól roku 15 dziewczyn z którymi uprawiał seks tak przelotnie a potem sobie znalazł dziewczyn na stałe i teraz wychodzi sobie np. do klubów i poznawac dziewczyny tylko jako koleżanki do pogadania , bo lubi poznawać nowych ludzi i już z innymi dziewczynami seksu nie uprawia. Większość rzeczy to kwestia decyzji.

 

Alkoholik z reguły chce i godzi się upić do nieprzytomności i nikt mu tego nie zabroni, jednak to i tak ma negatywny wpływ na jego życie, na jego relacje, na jego zdrowie, na tym, że inne osoby mogą z tego powodu cierpieć, żona, dzieci itd.

 

 

Tak , ale to nie jest ani dobre ani złe , me tylko negatywne konsekwencje , co nie znaczy , że ja popieram i lubię , gdy ktoś jest alkoholikiem . To ma po prostu tylko negatywne konsekwencje.

 

Pojęcia zła i dobra, są zawsze związane z konsekwencją. Przykład kłamstwa. Ono jest, powiedzmy umownie "złe", zwłaszcza gdy przynosi korzystne konsekwencje kłamczuchowi. Niestety nie żyjemy na odludziu a w społecznościach, dlatego notoryczny kłamca, który zbija na tym profity z czasem traci na reputacji, gdyż jest postrzegany jako oszust, kanciarz i otoczenie go w sposób naturalny marginalizuje. W konsekwencji kłamca traci. A wcześniej oczywiście traciło otoczenie. Sytuacja patologiczna.
 

 

No dobra , jak ktoś wyrządzi krzywdę innym ludziom to jest zły dla innych ludzi i może mu to przynieść negatywne konsekwencje , jak i pozytywne , dla osób które tego nie popierają będzie odbierany negatywnie , a dla ludzi co np. to popierają będzie to pozytywne , ale cały czas nie jest to ani dobre ani złe , wszystko zależy od punktu widzenia.

 

Ale tak poza tym obecny świat ma mało wspólnego z głoszonymi ideami np. chrześcijańskimi zazwyczaj jest to hipokryzja , typu ktoś sam postępuje nie etycznie , ale głównie widzi w tym innych ludzi a nie siebie.

 

A jeśli chodzi o mnie, to w pewnym momencie również odpłynęłam w kierunku systemów filozoficzno-religijnych dalekiego wschodu, buddyzm, konfucjanizm. Ten drugi jest mi nawet do dziś bliski. Jednak wróciłam do chrześcijaństwa, czułam, że to jest to. I chociaż nadal zbyt rzadko bywam w kościele, to czuję silną więź, która daje mi pewien komfort stabilizacji, a to jest dla mnie kluczowe.

 

Przeczytaj sobie książke Technika uwalniania Hawkinsa , super dobry materiał połączenie wschodnich religii z psychologią


Albo po to by szukać odpowiedzi na pytania, których nigdzie indziej zadać się nie da... 

 

Ludzie potrzebują odpowiedzi na pytania typu  gdzie mam iść w w życiu , po co jestem na tym świecie itp. i szukają jakiś ideologii , które im odpowiedzą na te pytania stworzą zasady funkcjonowania , ale to jest własnie uzależnianie się od czegoś , bo prawda jest tak , że każdy sam w sobie ma odpowiedź na te pytania i nie potrzebuje do tego np. religii. 

A w chrześcijaństwie też uznajemy konsekwencje dobre i złe btw. Nikt nie mówi, że spotka Cię zła odpłata, gdy robisz coś złego - to by byli biblijni żydzi i to z dawnych czasów. Tylko, że będąc człowiekiem, masz limity i możesz albo udawać, że ich nie ma albo je przyjąć.  

 

 

Własnie nie , bo chrześcijaństwo daje coś takiego jak grzech , czyli nie wolno tobie np. przeklinać na kogoś albo kłamać albo inne rzeczy robić , jak będzie to robić to trafisz do piekła i jesteś grzesznikiem. A prawda jest taka , że jak pomyśle sobie np.  a ten mój szef to :cenzura: itp. to tak naprawdę psuje sobie tylko swoją psychikę , czyli ogarniam się negatywnymi emocjami i nic poza tym , lepiej jest tego nie robić bo po co się denerwować , ale to tylko psucie sobie nastroju i daje to tylko jakieś konsekwencje nie jest to znowu ani dobre ani złe. Co kłamstwa podobnie to wygląda.

 

 

Zasadniczo się z Tobą nie zgadzam Tam gdzie widzisz zakaz dla zakazu, jest zazwyczaj (nie mówię, że w każdym wypadku) chronione jakieś dobro, np. godność człowieka, którą chrześcijanie wyprowadzają aż z bycia Bożym dzieckiem.

 

Godność człowieka też ma dużą względność i zależy często w dużej mierze od sytuacji i tego czego oczekują inni ludzie , lub inni ludzie się zgadzają.

 

 

Jeszcze większa pochodzi z powodu np. braku żywności a nikt nie zaleca porzucić jedzenia.

 

Większość wojen wygląda tak ludzie odczuwają frustracje i nienawiść do innych ludzi , często są to własne kompleksy do innych ludzi , do tego dochodzą jakieś głoszone idee (inni ludzie wykorzystują to , ze inni ludzie są sfrustrowani) i wtedy zaczyna się wojna .

 

Przykładem może być państwo islamskie , w krajach bliskiego wschodu we większości jest bieda ,  niskie standardy życia , więc PI daje idee , że z nami będziecie mieli co jeść , dzieci pójdą do szkoły i dorzucają do tego ideały religijne , ludzie złapią chaczyk i zaczynają być podlegli organizacji , która wykorzystała ich dla własnych interesów. Podobnie działa w wielu kwestiach kościół katolicki , tylko , że nie w brutalny sposób by kogoś zabijać , ale tak by mieć większa rzesze swoich fanów.


  • 0

#5 pan k

pan k

    Wyjadacz

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 2061 postów

Napisano 31 maj 2017 - 15:57

Negatywny wpływ ma Sekta Korporacyjna Świadków Jehowy i Zielonoświątkowcy i inne organizację udające Chrześcijaństwo .

Zieloni to połączenie Szamanizmu i Chrześcijaństwa .

Ich wiara   Doprowadza do depresji i kryzysu.

Nie otrzymały mocy Ducha świętego i nigdy jej nie dostana bo dostali ją tylko Apostołowie by móc przekazywać innych językach .

Świadkowie powodu że według nich tylko 144 tys będzie zbawione a reszta wiernych zostaje na ziemi .

Zasada wykluczenia i nawet rodzina nie może się odzywać i utrzymywać kontraktów .

Wykluczenie może być za wszystko i zakaz pytania  o nauki.

Nie można mieć innego zdania niż Strażnicza i nakaz donoszenia.

Doprowadza dzieci do depresji i większość z nich rezygnuje z tej wiary.

Zakaz przyjmowania i dawania prezentów , zakaz urodzin , zakaz obchodzenia Wielkanocy i

Bożego narodzenia  i tradycji z nimi związanych.

Lanie za nie słuchanie na spotkaniach i żadne dziecko nie wytrzyma tak nudnego spotkania.

Całkowite podporządkowanie organizacji i zakaz studiowania a najlepiej zrezygnować

z majątku i wtedy za darmo pracować w Betel a wcześniej wędrować po domach i

rozdać książki , stać na ulicy  z tymi książkami.

Psychicznie doprowadzani są przez filmiki Strażniczy do depresji bo psychologicznie

są nastawieni że ciągle robią za mało.

Chce okradać dzieci np na filmie dla dzieci który zrobili to udowadnia.

Dziecko ma pieniądze i chce kupić lody.

Dziecko myśli że jest to złe i musi dać organizacji.

Psychicznie promują by dzieci nie wydawały pieniądze a dawały je

organizacji.

Jehowi mają większości depresję a organizacja doprowadziła ich do nędzy .

Odpowiadają za nie sprawdzone daty końca świata .

Nie ważne że sami kazali im głosić koniec świata w tym dniu.

Mormonizm.

Pisma twórcy uznają poligamie za najważniejsze wierzenie i podstawę wiary.

Dzisiaj ta organizacja tego nie uznaje .

Osoba poważnie traktująca tą wiarę ma depresję bo twórca tego ruchu uznaje to za normalne

a organizacja to potępia .

Może ignorować to i ukryciu żyć zgodnie nauką lub oficjalnie wystąpić z tego ruchu i zostać radykałem


Użytkownik pan k edytował ten post 31 maj 2017 - 16:01

  • 0

#6 Mr Papuga

Mr Papuga

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 237 postów

Napisano 02 czerwiec 2017 - 10:42

Wpływ kościoła jest już znacząco mniejszy w dzisiejszych czasach. Młodzież jest o wiele mniej religijna i liberalna niż kiedyś, powoli kościół odchodzi do przysłowiowego lamusa, możecie zobaczyć chociażby jak jest już praktycznie nie istniejąca instytucją na zachodzie


  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#7 Queen_of_dreams

Queen_of_dreams

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 6 postów

Napisano 02 czerwiec 2017 - 12:26

@Mr Papuga, dokładnie tak. Obserwuję zmiany w moim otoczeniu, coraz więcej osób odchodzi od kościoła i ma odwagę na przykład przeciwstawić się rodzinie i zrezygnować ze ślubu kościelnego. Dawniej, nawet jeśli ktoś nie był wierzący, brał ślub kościelny dla świętego spokoju.

 

Ludzie potrzebują odpowiedzi na pytania typu gdzie mam iść w w życiu , po co jestem na tym świecie itp. i szukają jakiś ideologii , które im odpowiedzą na te pytania stworzą zasady funkcjonowania , ale to jest własnie uzależnianie się od czegoś , bo prawda jest tak , że każdy sam w sobie ma odpowiedź na te pytania i nie potrzebuje do tego np. religii.

Poszukiwanie odpowiedzi naturalnie wpisuje się w egzystencję człowieka, ale mam wrażenie, że religia jest rozwiązaniem "na skróty". Wszystkie odpowiedzi mamy podane na tacy i nie musimy się więcej zastanawiać.

Jeśli chodzi o kościół, swojego czasu w wieku nastoletnim miałam kumulację traumatycznych przeżyć i szukałam swojej drogi m.in. przez udział w tzw. Oazach.
Nie było to złe, psychicznie na pewno jakąś pomoc otrzymałam, ale w pewnym momencie przestało mi to wystarczać. Za dużo pojawiało się tekstów typu "Bóg tak chciał", "Bóg kieruje Twoim życiem" itd. Nadal nie rozumiem jak ludzie mogą wygłaszać takie kwestie w odniesieniu do śmierci najbliższych komuś osób.

 

Od tamtego czasu minęło kilka lat, a ja wiem, że moim życiem mogę kierować ja lub przypadek. I nie muszę dziękować sile wyższej za to, co mnie spotyka.
Odejście od religii w moim przypadku było dobrym krokiem w drodze do higieny psychicznej.


  • 0

#8 Guest_dave123_*

Guest_dave123_*
  • Goście

Napisano 02 czerwiec 2017 - 12:47

Poszukiwanie odpowiedzi naturalnie wpisuje się w egzystencję człowieka, ale mam wrażenie, że religia jest rozwiązaniem "na skróty". Wszystkie odpowiedzi mamy podane na tacy i nie musimy się więcej zastanawiać. Jeśli chodzi o kościół, swojego czasu w wieku nastoletnim miałam kumulację traumatycznych przeżyć i szukałam swojej drogi m.in. przez udział w tzw. Oazach. Nie było to złe, psychicznie na pewno jakąś pomoc otrzymałam, ale w pewnym momencie przestało mi to wystarczać. Za dużo pojawiało się tekstów typu "Bóg tak chciał", "Bóg kieruje Twoim życiem" itd. Nadal nie rozumiem jak ludzie mogą wygłaszać takie kwestie w odniesieniu do śmierci najbliższych komuś osób.   Od tamtego czasu minęło kilka lat, a ja wiem, że moim życiem mogę kierować ja lub przypadek. I nie muszę dziękować sile wyższej za to, co mnie spotyka. Odejście od religii w moim przypadku było dobrym krokiem w drodze do higieny psychicznej.

 

Bo większość religii daje szczęście , ale tylko pozorne i krótkotrwałe , gdyż każdy w jakimś tam stopniu jest inny , ma inne marzenia , pragnienia. Droga życiowa jest kwestią indywidualną 

Na dłuższą metę kościół robi pranie mózgu , takie kółko wzajemnej adoracji , ludzie tworzą istotę życia w oku religii i na tym opierają swoją drogę życia , a dzieje się to dlatego , że sami nie stworzyli swojego świata  w którym byliby szczęśliwii i jada tylko na tym co daje im świat zewnętrzny , takie programowanie otoczenia.


  • 0

#9 Kramer

Kramer

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 40 postów

Napisano 02 czerwiec 2017 - 14:20

Ogólnie gdy przestałem chodzić do kościoła to stałem się dużo szczęśliwsza osobą
 

 

Zasadniczo o to właśnie chodzi. Myślę, że bez trudu również znajdziesz osoby, które właśnie wierząc (nie mylić z chodzeniem do kościoła) czują się szczęśliwsze niż kiedyś, gdy religii nie praktykowały lub praktykowały "na wszelki wypadek", bez duchowych relacji. Osobiście nie dostrzegam wokół siebie ludzi wierzących, którym zaszkodziłoby to w jakiś sposób na psychikę. I ani mnie nie przeszkadza ich głęboka wiara ani im nie przeszkadza mój brak wiary. Wiara sama w sobie nie jest destrukcyjna, jest sposobem na życie, na poskładanie sobie w głowie fundamentów swojego istnienia. Powiedziałbym też, że Kościół też na psychikę nie szkodzi, szkodzić może za to bardzo na światopogląd i ogólnie rozumiany rozsądek. Ale to dzieje się w przypadku każdego rodzaju fanatyzmu, nie tylko chrześcijańskiego. 

 

A wracając do zacytowanego fragmentu, mam wrażenie, że sedno tkwi właśnie w słowach "chodzić do kościoła". Z jakiegoś powodu czułeś, że powinieneś chodzić do kościoła, ale inna część ciebie buntowała się przeciwko temu, bo nie potrafiłeś znaleźć w sobie sensu wiary. Dlatego owo chodzenie do kościoła cię męczyło i odetchnąłeś z ulgą, gdy uświadomiłeś sobie, że przecież nie musisz ;)


  • 0

#10 Davidas

Davidas

    Ten Nieznośny

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 339 postów

Napisano 02 czerwiec 2017 - 20:03

Wpływ kościoła jest już znacząco mniejszy w dzisiejszych czasach. Młodzież jest o wiele mniej religijna i liberalna niż kiedyś, powoli kościół odchodzi do przysłowiowego lamusa, możecie zobaczyć chociażby jak jest już praktycznie nie istniejąca instytucją na zachodzie

 

Nie będzie kościołów to będą meczety. Bo coś musi być. Natura nie zna próżni. To wiedziały już ludy pierwotne.

Są dwie opcje: albo islam albo hedonizm/nihilizm nowolewicowy, który od lat zżera Zachód i paraliżuje społeczeństwa na wszystkich szczeblach odbierając ludziom przede wszystkim wolność opierając się na relatywizmie moralnym i etyce sytuacyjnej. I przyjdzie taki okres, gdzie posiadanie Biblii będzie rarytasem, która będzie wzbudzała tęsknotę do czasów, które minęły.

Współczesna Europa wyrosła na konkretnych wartościach i 2000 lat wpływów chrześcijańskich zrobiło swoje. Dlatego nawet osoba niewierząca jest nimi przesiąknięta bo się wychowała w takich a nie innych realiach i musi się dostosować do takich a nie innych warunków. Gdyby się urodziła na Bliskim Wschodzie jej świadomość kształtowałby wpływ islamu, w Chinach buddyzmu, w Indiach hinduizmu i tak dalej. Ciekawe jest to, że Amnesty International robi zestawienia państw gdzie łamane są podstawowe prawa człowieka i państwa muzułmańskie oraz buddyjskie jak Birma, Laos czy Chiny zawsze są w czołówce.

 

Tam gdzie dana religia jest dominująca kształtuje świadomość ludzi z reguły wszystkich, bo o ile człowiek niewierzący może odciąć się od praktyk i rytuałów religijnych tak nie może się odizolować od zasad mających wpływ na kształtowanie się zasad i norm społecznych.

 

Wystarczy spojrzeć na projekt Unii Europejskiej, Schumann, Monnet, Adenauer oparli ideę zjednoczenia Europy na jej korzennych wartościach i były to wartości chrześcijańskie. Przecież trwa proces beatyfikacyjny Roberta Schumanna w Kościele Katolickim. Kiedyś wspólnota europejska była wielką wizją - dziś elity brukselskie zrobiły z niej moloch.

 

Preambuła do polskiej Konstytucji zaczyna się słowami: my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary [...] wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach" warto zaznaczyć, że tę konstytucję pisali politycy mocno lewicujący. Warto dodać, że chrześcijaństwo stworzyło na nowo pojęcie personalizmu (św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu, współcześni myśliciele chrześcijańscy), który stanął w fundamentach prawnych i współczesnych deklaracjach o prawach człowieka.

 

Żaden inny nurt religijny nie ma takiego dorobku.

Dlatego różnimy się od państw arabskich czy dalekowschodnich jak Chiny, Tajlandia, Wietnam itd.

 

Logicznym jest, że odejście od tych wartości po prostu rozwali tak mozolnie wypracowany porządek w naszej części świata.

 

 

Godność człowieka też ma dużą względność i zależy często w dużej mierze od sytuacji i tego czego oczekują inni ludzie , lub inni ludzie się zgadzają.

 

Pod tym zdaniem mogliby się śmiało podpisać Hitler, Stalin i Mao. To właśnie względność godności osoby ludzkiej stała u fundamentów największych zbrodniczych ideologii i systemów politycznych XX wieku a tym samym w całej historii. Oczekiwania i uznanie innych ludzi stworzyło prawo, które obowiązywało i wymordowało w kategoriach ludobójstwa setki milionów istnień. W III Rzeszy Żydów uznano za niewartych życia i to za aprobatą obywateli, wybrano człowieka który zagazował miliony tylko ze względu na pochodzenie. Wtedy oczekiwano zagłady całego narodu, zresztą innych nacji również. Większość wydała wyrok.
Zatem jeśli prawdziwe jest to, co napisałeś - to holocaust, mordy w ZSRR czy Chinach były ok. A naziści i komuniści byliby w pełni usprawiedliwieni. Bo skoro tak uznali...

Zapewne gdybyś był Polakiem żyjącym w czasach rzezi wołyńskiej albo byłbyś Żydem mieszkającym w Niemczech lat 30-stych XX wieku, to miałbyś zupełnie inny pogląd na te sprawy.

 

"Wszyscy  ludzie  rodzą  się  wolni  i równi  pod  względem swej  godności  i swych  praw.  Są  oni  obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa. "

http://www.unesco.pl...w_Czlowieka.pdf

 

Co wypływa wprost z nauk chrześcijańskich:

Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.

(Galatów 3:28)

 

A godność osobista też nie jest względna. Bo człowiek rozumny, który opiera się na zdrowym rozsądku szanuje swoją osobę i jej nie szkodzi. Jego przeciwieństwem jest człowiek zdegenerowany.

 


  • 1

#11 Guest_dave123_*

Guest_dave123_*
  • Goście

Napisano 02 czerwiec 2017 - 22:21

Lol jest duża różnica między seksem bez zobowiązań a mordem kilku mln. Ludzi , gdyż przy seksie bez zobowiązań nikogo się nie krzywdzi.
  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#12 Davidas

Davidas

    Ten Nieznośny

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 339 postów

Napisano 02 czerwiec 2017 - 23:21

Tak, dopóki ciebie lub twoich partnerów/partnerek nie dopadnie syfilis, kiła, chlamydioza, wrzód weneryczny, wirusowe zapalenie wątroby, HPV, rzęsistkowica, kandydoza czy AIDS. Oraz gdy nie wpadniesz na zobowiązanie finansowe (alimenty) na 18 czy 25 lat. Oraz gdy nie odbije się to na twojej psychice. Wymieniać dalej?

Odrobina faktów:

http://www.livescien...s-revealed.html

Women predominantly reported "regret at being used," with additional comments including: "I felt cheap," "horrified afterward," and "I felt degraded. Made myself look cheap and easy. Total regret."

Z badań wynika, że połowa kobiet po tego typu doświadczeniach traci poczucie własnej wartości, czuje się wykorzystana oraz łatwa. Co negatywnie wpływa na ich samopoczucie i psychikę.

http://party.pl/pora...sens-100628-r1/

"Jak się okazało, ludzie, którzy w młodości przeżywali epizody depresyjne i mieli myśli samobójcze, jako młodzi dorośli częściej angażowali się w związki bez zobowiązań [...] Z jeszcze innych wynika, a były to badania prowadzone na studentach, że osoby, które nie wchodziły w relacje, których celem był tylko jednorazowy seks, były stabilniejsze emocjonalnie od tych, które praktykowały tego typu przygody."

 

Przykład ludobójstw, który podałem miał Ci uzmysłowić do czego prowadzi poluzowanie zasad i brak obiektywnego poczucia moralności. Godność można bardzo łatwo odebrać człowiekowi.


  • 0

#13 Guest_dave123_*

Guest_dave123_*
  • Goście

Napisano 03 czerwiec 2017 - 09:52

Po pierwsze to nie jest żadne poluzowanie, a postępowanie według własnego szczęścia i też dawania wartości i szczęścia innym.
A choroby i niechciana ciąża to nie odpowiedzialne podejście do seksu, a nie że seks bez zobowiązań albo przelotny jest zły.
Ktoś nie zadbał by się zabezpieczyć typu prezerwatywy albo środki antykoncepcyjne i ma tego konsekwencje. To jest to samo co mówiłem wcześniej, czyli każdy czyn nie jest ani dobry ani zły, tylko niesie konsekwencje... , ktoś nie zadbał o antykoncepcję, więc ma dziecko. Ktoś nie użył gumek to ma hiv'a itp.
  • 0

#14 Davidas

Davidas

    Ten Nieznośny

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 339 postów

Napisano 03 czerwiec 2017 - 10:50

To jest to samo co mówiłem wcześniej, czyli każdy czyn nie jest ani dobry ani zły, tylko niesie konsekwencje... , ktoś nie zadbał o antykoncepcję, więc ma dziecko. Ktoś nie użył gumek to ma hiv'a itp.

 

Widzę żeś nieuświadomiony. Dalej, trochę faktów:

 

"Prezerwatywa nie chroni w 100 proc. przed chorobą przenoszoną drogą płciową. Dlatego nawet jeśli jej używasz, możesz się zarazić. Najważniejsze jest rozpoczęcia leczenia. Nie leczone choroby weneryczne mogą być przyczyną bezpłodności, kalectwa, a nawet śmierci."

 

"Prezerwatywy w zdecydowanej większości przypadków zwiększają ochronę przed zarażeniem chorobami wenerycznymi. Należy jednak pamiętać, że nie dają 100 proc. ochrony.Niektóre wirusy, bakterie, grzyby i pasożyty przenoszone zwykle drogą płciową, mogą także rozprzestrzeniać się w inny sposób, np. przez mikrootarcia podczas kontaktów płciowych mogą przenikać prze skórę lub błony śluzowe."

http://www.medonet.p...ul,1597498.html

 

"W dobie AIDS nie ma już bezpiecznego seksu. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w którym oboje partnerzy są dla siebie pierwszymi w życiu, a potem zachowują bezwzględną wzajemna wierność. Poza taką sytuacją seks może być tylko bezpieczniejszy."

"Konsekwentne używanie prezerwatyw daje 90 – 95% ochronę, większą, niż daje wiele szczepionek."

http://www.aids.gov....vaidsiseks.html

 

Z prezerwatywami jest jak z każdą inną antykoncepcją. Ona jedynie zmniejsza ryzyko. Niestety, nie eliminuje go. A zatem im więcej kontaktów seksualnych z przypadkowymi ludźmi, tym prawdopodobieństwo złapania jakiegoś syfa wzrasta bez względu na środek bezpieczeństwa.

 

Dobra, odniosłeś się słabo do jednego argumentu. Podałem więcej. Konsekwencje natury psychicznej. Konkretne badania. Konkretne obserwacje. Między innymi takie potwierdzające zdroworozsądkowe podejście: kobiety, które traktują swoje ciało jak wycieraczkę na której każdy facet może sobie powycierać buty - i o dziwo nie czują się po tym jak kopciuszek czy księżniczka, a czują się jak ta wycieraczka. To logiczne, ale dobrze, że znajduje potwierdzenie w badaniach.

Albo to: "Jak się okazało, ludzie, którzy w młodości przeżywali epizody depresyjne i mieli myśli samobójcze, jako młodzi dorośli częściej angażowali się w związki bez zobowiązań [...] Z jeszcze innych wynika, a były to badania prowadzone na studentach, że osoby, które nie wchodziły w relacje, których celem był tylko jednorazowy seks, były stabilniejsze emocjonalnie od tych, które praktykowały tego typu przygody." Bardzo ciekawe obserwacje.


Użytkownik Davidas edytował ten post 03 czerwiec 2017 - 10:50

  • 0

#15 bedorf

bedorf

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 11 postów

Napisano 03 czerwiec 2017 - 17:00

Podobnie jest z uprawianiem seksu , u nas mówi się , że przelotny seks jest zły itp. , religia chrześcijańska też to piętnuje , a prawda jest taka , że jeżeli obie strony tego chcą to jest to zupełnie ok.

Od kiedy trzeba być katolem aby zdiagnozować i ocenić d*podajkę? Stara zasada jak suka nie da, to pies nie ruszy. Jak daje każdemu jest d*podajką i traci swoją wyjątkowość. Też część swojej kobiecości i atrakcyjności. Kto potem taką dotknie?
 


  • 0

#16 Guest_dave123_*

Guest_dave123_*
  • Goście

Napisano 04 czerwiec 2017 - 12:32

To jest to samo co mówiłem wcześniej, czyli każdy czyn nie jest ani dobry ani zły, tylko niesie konsekwencje... , ktoś nie zadbał o antykoncepcję, więc ma dziecko. Ktoś nie użył gumek to ma hiv'a itp.

Widzę żeś nieuświadomiony. Dalej, trochę faktów:

"Prezerwatywa nie chroni w 100 proc. przed chorobą przenoszoną drogą płciową. Dlatego nawet jeśli jej używasz, możesz się zarazić. Najważniejsze jest rozpoczęcia leczenia. Nie leczone choroby weneryczne mogą być przyczyną bezpłodności, kalectwa, a nawet śmierci."

"Prezerwatywy w zdecydowanej większości przypadków zwiększają ochronę przed zarażeniem chorobami wenerycznymi. Należy jednak pamiętać, że nie dają 100 proc. ochrony.Niektóre wirusy, bakterie, grzyby i pasożyty przenoszone zwykle drogą płciową, mogą także rozprzestrzeniać się w inny sposób, np. przez mikrootarcia podczas kontaktów płciowych mogą przenikać prze skórę lub błony śluzowe."
http://www.medonet.p...ul,1597498.html

"W dobie AIDS nie ma już bezpiecznego seksu. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w którym oboje partnerzy są dla siebie pierwszymi w życiu, a potem zachowują bezwzględną wzajemna wierność. Poza taką sytuacją seks może być tylko bezpieczniejszy."
"Konsekwentne używanie prezerwatyw daje 90 – 95% ochronę, większą, niż daje wiele szczepionek."
http://www.aids.gov....vaidsiseks.html

Z prezerwatywami jest jak z każdą inną antykoncepcją. Ona jedynie zmniejsza ryzyko. Niestety, nie eliminuje go. A zatem im więcej kontaktów seksualnych z przypadkowymi ludźmi, tym prawdopodobieństwo złapania jakiegoś syfa wzrasta bez względu na środek bezpieczeństwa.

Dobra, odniosłeś się słabo do jednego argumentu. Podałem więcej. Konsekwencje natury psychicznej. Konkretne badania. Konkretne obserwacje. Między innymi takie potwierdzające zdroworozsądkowe podejście: kobiety, które traktują swoje ciało jak wycieraczkę na której każdy facet może sobie powycierać buty - i o dziwo nie czują się po tym jak kopciuszek czy księżniczka, a czują się jak ta wycieraczka. To logiczne, ale dobrze, że znajduje potwierdzenie w badaniach.
Albo to: "Jak się okazało, ludzie, którzy w młodości przeżywali epizody depresyjne i mieli myśli samobójcze, jako młodzi dorośli częściej angażowali się w związki bez zobowiązań [...] Z jeszcze innych wynika, a były to badania prowadzone na studentach, że osoby, które nie wchodziły w relacje, których celem był tylko jednorazowy seks, były stabilniejsze emocjonalnie od tych, które praktykowały tego typu przygody." Bardzo ciekawe obserwacje.
Jak jutro wyjdziesz z domu też może Ciebie potrącić auto , nie da się wszystkiego przewidzieć. Życie jest nie przewidywalne I wszystko jest kwestią jakiejś tam akceptacji.
Jak by się było tak ostrożnie i sceptycznie nastawionym do wszystkiego to byśmy do dzisiaj żyli w lesie z małpami , albo może nawet nasz gatunek by nie przetrwał.

Podobnie jest z uprawianiem seksu , u nas mówi się , że przelotny seks jest zły itp. , religia chrześcijańska też to piętnuje , a prawda jest taka , że jeżeli obie strony tego chcą to jest to zupełnie ok.

Od kiedy trzeba być katolem aby zdiagnozować i ocenić d*podajkę? Stara zasada jak suka nie da, to pies nie ruszy. Jak daje każdemu jest d*podajką i traci swoją wyjątkowość. Też część swojej kobiecości i atrakcyjności. Kto potem taką dotknie?

Aż żal to komentować to co piszesz :/
Seks to nie jest nic złego, tak samo seks bez zobowiązań, seks przelotny, seks w związku to nie jest nic złego.
Akurat wyjątkowość równieże jest kwestią względną , dla mnie wyjątkowe będą Tajki bo kilka spotkam bo jeszcze nigdy nie spotykałem się z azjatkami. Seks z nimi nawet na pierwszym spotkaniu tże myślę byłby dla mnie wyjątkowy bo również nie uprawialem nigdy seksu z azjatkami.
Dlatego wyjątkowość to kwestia względna.

Użytkownik dave123 edytował ten post 04 czerwiec 2017 - 12:22

  • 0

#17 Davidas

Davidas

    Ten Nieznośny

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 339 postów

Napisano 04 czerwiec 2017 - 14:08

Dave123 Dalej nie doczekałem się odniesienia do podłoża psychologicznego takich praktyk i różnych badań światowych instytucji. Dobra, nie musisz odpowiadać na niewygodne dla Ciebie pytania. Jednak wtedy temat, który wywołałeś staje się fikcją i jest rezultatem Twojego widzimisię a nie rozmową o faktach. Poziom forumowiska jednak spada.

 

 

Jak jutro wyjdziesz z domu też może Ciebie potrącić auto , nie da się wszystkiego przewidzieć. Życie jest nie przewidywalne I wszystko jest kwestią jakiejś tam akceptacji. Jak by się było tak ostrożnie i sceptycznie nastawionym do wszystkiego to byśmy do dzisiaj żyli w lesie z małpami , albo może nawet nasz gatunek by nie przetrwał.

 

Widzę, że się nie rozumiemy. Zobrazuję Ci to w jakiś zrozumiały sposób.

 

Różnica między seksem ze stałym partnerem a seksem z kim popadnie jest mniej więcej taka jak między gościem, który w ramach rekreacyjnych od czasu do czasu puści sobie z dymkiem jointa lub spliffa a ćpunem, który wciąga co popadnie.

Kto jest bardziej zagraża zdrowiu i życiu, ten gość z jointem czy ten ćpun?

Rozumiesz różnicę?

Do tego ten ćpun zwiększa zagrożenie nie tylko dla siebie ale i otoczenia. Podobnie jak człowiek bzykający się na lewo i prawo podwyższa zagrożenie dla swoich licznych partnerów.

 

A wracając do sedna tematu. Mam pewne rozwiązanie.

Nazbieraj trochę kasy i wyjedz do tych buddyjskich ziem obiecanych Chin, Birmy, Tajlandii i uszczęśliwiaj seksualnie tamtejszych ladyboyów. Kto Ci broni? Świat jest duży i szeroki, znajdziesz swoje miejsce :)

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia. Będziesz go potrzebował :)

 


  • 1

#18 Guest_dave123_*

Guest_dave123_*
  • Goście

Napisano 04 czerwiec 2017 - 14:55

Dave123 Dalej nie doczekałem się odniesienia do podłoża psychologicznego takich praktyk i różnych badań światowych instytucji. Dobra, nie musisz odpowiadać na niewygodne dla Ciebie pytania. Jednak wtedy temat, który wywołałeś staje się fikcją i jest rezultatem Twojego widzimisię a nie rozmową o faktach. Poziom forumowiska jednak spada.

Jak jutro wyjdziesz z domu też może Ciebie potrącić auto , nie da się wszystkiego przewidzieć. Życie jest nie przewidywalne I wszystko jest kwestią jakiejś tam akceptacji. Jak by się było tak ostrożnie i sceptycznie nastawionym do wszystkiego to byśmy do dzisiaj żyli w lesie z małpami , albo może nawet nasz gatunek by nie przetrwał.


Widzę, że się nie rozumiemy. Zobrazuję Ci to w jakiś zrozumiały sposób.

Różnica między seksem ze stałym partnerem a seksem z kim popadnie jest mniej więcej taka jak między gościem, który w ramach rekreacyjnych od czasu do czasu puści sobie z dymkiem jointa lub spliffa a ćpunem, który wciąga co popadnie.
Kto jest bardziej zagraża zdrowiu i życiu, ten gość z jointem czy ten ćpun?
Rozumiesz różnicę?
Do tego ten ćpun zwiększa zagrożenie nie tylko dla siebie ale i otoczenia. Podobnie jak człowiek bzykający się na lewo i prawo podwyższa zagrożenie dla swoich licznych partnerów.

A wracając do sedna tematu. Mam pewne rozwiązanie.
Nazbieraj trochę kasy i wyjedz do tych buddyjskich ziem obiecanych Chin, Birmy, Tajlandii i uszczęśliwiaj seksualnie tamtejszych ladyboyów. Kto Ci broni? Świat jest duży i szeroki, znajdziesz swoje miejsce :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia. Będziesz go potrzebował :)

Piszesz duże wypracowania , ale są one totalnie od rzeczy, badania nie mają tutaj nic do rzeczy. Co ty uważasz na temat seksu też nie ma nic do rzeczy. Ja pisze tobie o psychologicznym podejściu do życia , odkrywaniu co tak naprawdę się pragnie w życiu (w oderwaniu od programowania społecznego ), a ty mi jakieś dyrdymały.
Twoje porównania seksualne to jest typowo programowanie społeczne. Rozumiem uprawiał seks z 1000cem lasek i wiesz ,że zawsze było do bani? :D
Jak napiszą psychologowie badania, że najdłuższe związki są z laskami w niebieskich majtkach to też będziesz szukał lasek z niebieskimi matkami? Hehe
Nie potrzebuje szcześcia bo mam go w sobie bardzo dużo. Każda rzecz w życiu jest nowym doświadczeniem.
  • 0

#19 Roselyn

Roselyn

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 170 postów

Napisano 20 czerwiec 2017 - 12:27

ja nigdy nie doświadczyłam niczego złego ze strony Kościoła.


  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#20 Kramer

Kramer

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 40 postów

Napisano 20 czerwiec 2017 - 16:08

Przykład ludobójstw, który podałem miał Ci uzmysłowić do czego prowadzi poluzowanie zasad i brak obiektywnego poczucia moralności.
 

 

Z tego co napisałeś ( i wcześniej) można by pomyśleć, że zdegenerowani moralnie z braku religii Niemcy w jakimś referendum większością głosów zadecydowali o zagładzie Żydów. A przecież to nie tak. Naginanie praw moralnych to jedno, ale nie zapominajmy o szeroko zakrojonym i doskonale zorganizowanym terrorze wobec własnego narodu. To samo w przytoczonej Rosji i Chinach. 

Boimy się terrorysty, prawda? A sterroryzowani nawet posuwamy się do przypodobania mu się, do współpracowania z nim - to ma nawet swoją nazwę. Bo przecież nie powiesz mi, że tylko niewierzący ze zrelatywizowaną etyką zabijali i denuncjowali Żydów. Robili to tak samo ci głęboko wierzący, co więcej, w przekonaniu o słuszności swoich poczynań (jak już w historii nie raz bywało). 


  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0