Skocz do zawartości

Witaj!

Zarejestruj się, aby dołączyć do jednej z największych polskich społeczności!

Zdjęcie
- - - - -

Depresja


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#1 Kara177

Kara177

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 31 październik 2016 - 02:28

Cześć! Pisze tutaj bo sobie nie radzę i potrzebuję się "wygadać" i zobaczyć co Wy o tym myslicie. Mam 26 lat, 1,5 roku temu wzięłam ślub z chłopakiem z którym byłam 6 lat. Kocham go, ale teraz jak przyszło to życie na własną rękę bez rodziców zaczynam zauważać ze sobie nie radze. Rodzice zawsze traktowali mnie jak małe dziecko (do tej pory tak jest),zawsze próbowali mnie wyreczyc od różnych czynności mówiąc ze "ty byś nie umiala". Mam starsza siostrę która zawsze była ambitna i zdolna co sprawiało ze w szkole miała same 5. I przez to ze ja się tak dobrze nie uczyłam to zawsze były komentarze "bierz przykład z siostry".Kiedy poznałam swojego obecnego męża on studiował medycynę a ja miałam wybrać dopiero studia i zamarzyla mi się tez medycyna ale niestety się nie udało a moi rodzice nie mieli tyle pieniędzy żeby opłacić mi studia zaoczne dlatego poszłam na finanse i rachunkowość.Teraz po studiach on pracuje w szpitalu i robi specjalizacje z kardiologii. Bardzo mu zazdroszczę i często czuje się gorsza. Ja pracowałam w biurze rachunkowym ale zaszłam w ciążę i w 4 miesiącu poszłam na l4. W pracy tez nie szlo mi dobrze. Zdarzaly mi sie pomylki i slyszalam ze szefowa myslala zeby mnie zwolnic. Bylo to dla mnie bardzo przykre bo naprawde dawalam z siebie wszystko. Kilka tygodni później okazało się ze dziciatku przestało bić serce i niestety musiałam iść do szpitala na zabieg. Mąż bardzo chce dziecka a ja boje się powtórki. Minęło zaledwie 4 miesiące od tego. Kolejny temat to moi tesciowie. Zawsze jak tam jadę to jestem krytykowana, a ze to jestem gruba (chociaż zawsze byłam i jestem bardzo szczupła),ze nie umiem sprzątać tak szybko jak ich druga synowa (bo oczywiście zawsze jak tam jesteśmy to trzeba wysprzatac cały dom) i ostatnio usłyszałam coś co mnie dobiło- zebym sobie znalazła prace bo cały czas mam wakacje i jestem nierobem. Zawsze miałam niska samoocene, nigdy nie powiedziałam o sobie dobrego słowa,często płacze, miałam też myśli samobójcze i to nie jest przez to ze poronilam bo to mną bardzo wstrząsnęło ale takie odczucia miałam już wcześniej. Jestem bardzo zazdrosna o meza bo cały czas wydaje mi się ze to nie możliwe ze to mnie akurat zechciał i cały czas boje się ze znajdzie sobie lepsza. Ostatnio często się klocimy i zaczynam się bać o nasze malzenstwo. Zastanawiam się czy mam depresję, czy tylko obniżony nastrój. Boje się ze te moje huśtawki nastroju zniszczą może życie. U psychologa raz byłam ale to był znajomy męża i zaraz wszystko mu wygadał co mu powiedziałam i teraz mam traume żeby gdziekolwiek iść. Dlatego tu pisze i proszę o wsparcie. Może nie jestem sama i jest tu wiecej takich osób. Pozdrawiam
  • 0

#2 Aro7

Aro7

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 30 postów

Napisano 31 październik 2016 - 02:44

Nie jesteś sama ;) Rozumiem Cię, wiele przeżyłaś i masz prawo czuć to, co czujesz. Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa, to czy szczera rozmowa z Twoim mężem nie pomogła? Jesteście małżeństwem i na pewno znacie się doskonale, powinien Cię wesprzeć, zrozumieć i co najważniejsze - pomóc. Znasz go najlepiej więc powinnaś wiedzieć, jak na to zareaguje , jeśli jest wyrozumiały to na prawdę Ci pomoże i może Ty po prostu się tylko boisz mu powiedzieć? Jeżeli tak to przełam strach! Będzie warto :) Tylko nic nie wspominaj mu o tym, że się boisz, że odejdzie ;)


  • 0

#3 Kara177

Kara177

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 31 październik 2016 - 07:09

Probowałam z nim rozmawiać ale nie jest mi łatwo. On też ma taki charakter ze lubi wszystko przemieniac w żart i chyba to mnie w tych rozmowach najbardziej denerwuje. Musi się już stać cos strasznego albo musze się popłakac żeby on zaczął być poważny.
  • 0

#4 grabka

grabka

    Nowicjusz

  • Użytkownik
  • Pip
  • 26 postów

Napisano 02 listopad 2016 - 12:18

Twoim największym problemem jest to, że czujesz się niedoceniana we wszystkim co robisz. Nie masz wsparcia ani w swojej rodzinie, ani w rodzinie męża, a nawet w swojej własnej. Mąż robi karierę, Twoja siostra super zaradna, druga synowa też lepsza… A ty czujesz się samotna i pozostawiona ze swoimi kłopotami sama. Współczuję utraty dziecka. To na pewno była dla Ciebie straszna trauma i kolejny cios w plecy. Jedyne co możesz w tej sytuacji zrobić, to tak jak pisze Aro7, szczerze ale tak naprawdę szczerze porozmawiać z mężem. Najlepiej napisz sobie na kartce wszystko co Cię gryzie, z czym sobie nie radzisz i wyłóż kawę na ławę. Oni (Twoi bliscy) nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć jak jest Ci ciężko. Musisz stanąć na nogi i zawalczyć o swoje życie, lepsze życie. Odpuść chwilowo starania o dziecko i pozwól na regenerację swojego organizmu ale również psychiki. Z takim nastawieniem ponowne starania się o dziecko nie mają sensu. Czy zamierzasz wrócić do poprzedniej pracy? Bo nie wiem czy po tym zwolnieniu wróciłaś, czy nie. Jeśli nie, to zmień pracę. Może zainwestuj w siebie i pójdź na jakiś kurs? Na coś co Cię interesuje. Nie musisz być lekarzem aby być kimś. Kimś kto będzie doceniany. Zastanów się, może jest jeszcze coś co Cię interesuje, w czym czujesz się dobra i w czym będziesz mogła rozwinąć skrzydła. Nie patrz na innych, co myślą o Tobie, czy mówią. Rób swoje i dąż do upragnionego celu. Kiedy zobaczą, że jesteś szczęśliwa i silna- przestaną gadać, bo zaniemówią z wrażenia, a jak będą gadać, to tylko z zazdrości. Wiem, że teraz kiedy nie masz w nikim wsparcia, to co mówię, wydaje Ci się abstrakcją i rzeczą niemożliwą do zrealizowania. Ale uwierz mi, że znajdziesz w sobie siły i w końcu staniesz na nogi. Zycie jest tylko jedno i trzeba je przeżyć jak najlepiej. Lekarze to trudni ludzie (mówię to z pewnych rodzinnych doświadczeń). W pewnym momencie wydaje im się, że zbawiają świat i tylko oni się liczą. Jednak bez szeregu ludzi, którzy im pomagają w codziennej pracy- są nikim szczególnym. Także nie daj się przekonać, że jesteś w czymś gorsza. 

Skoro tak bardzo interesowała Cię medycyna, myślałaś może o pielęgniarstwie? Wiem, że to trudna i niewdzięczna praca ale jakże potrzebna. Może w tym byś się odnalazła. Albo może, coś z dziedziny rehabilitacji? Tu nie potrzebujesz studiów medycznych. Mogłabyś wtedy otworzyć swój własny gabinet i pomagać ludziom dojść do formy. Myślę, że nigdy nie jest za późno na kolejne studia i zmianę zawodu. Jesteś jeszcze bardzo młoda i dzidzia może jeszcze chwilę poczekać aż mama znajdzie swój cel w życiu ;-)

I pamiętaj, że nie jesteś sama. W internecie są jeszcze życzliwi ludzie. Głowa do góry!


  • 0

#5 Kara177

Kara177

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 07 listopad 2016 - 13:42

Dziękuję za miłe słowa. Do pracy po zwolnieniu juz nie wróciłam bo szefowa zatrudniła kogoś nowego i ze mną rozwiązała umowe. Teraz siedzę w domu i szukam pracy. Wiem ze musze porozmawiać z mezem ale bardzo się tego boje ze przez to wszystko się od siebie jeszcze bardziej oddalimy.
  • 0

#6 elian

elian

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 7 postów

Napisano 08 listopad 2016 - 12:00

Musisz konkretnie porozmawiać z mężem, bo zaczniecie się od siebie oddalać i nie skończy się to dobrze. Najważniejsza w związku jest rozmowa, bez tego ludzie się nie rozumieją i z czasem powstaje co raz więcej niedomówień i wzajemnych pretensji. Twój mąż powinien Cię wspierać, tym bardziej po tym co przeszłaś. Druga rzecz to wiara w siebie, bez tego zawsze będziesz czuć się gorsza, musisz nad tym popracować. Zrób sobie listę wszystkich swoich zalet, myśl pozytywnie. Trzymam kciuki!


  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#7 Guest_jolos_*

Guest_jolos_*
  • Goście

Napisano 19 grudzień 2016 - 12:31

Warto też zmienić sposób myślenia. Postaraj się odnowić swoje zainteresowania i pasje, rób to co kochasz nie wyłączaj się tylko na jedno :)


Użytkownik B_S_ edytował ten post 20 grudzień 2016 - 01:31

  • 0

#8 burak55

burak55

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 5 postów

Napisano 29 styczeń 2017 - 21:54

Wsplczuje ale koniecznie musisz iść do specjalisty


  • 0

#9 Loren

Loren

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 09 luty 2017 - 09:59

Wiele osób lekceważy depresję jako chorobę a później jest już zbyt późno na to, aby coś zmienić. Radzę na to uważasz. Szukaj wsparcia wśród najbliższych Ci osób.


  • 0

#10 Istny Diabel

Istny Diabel

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 201 postów

Napisano 09 luty 2017 - 16:33

Wiele osób lekceważy depresję jako chorobę a później jest już zbyt późno na to, aby coś zmienić. Radzę na to uważasz. Szukaj wsparcia wśród najbliższych Ci osób.

 

już poleciłbym od razu wybrać się do psychologa, jeżeli ktoś myśli jak depresant, albo wykrył u siebie objawy depresji. takiej choroby się nie bagatelizuje, nie odkłada na później, bo PÓŹNIEJ już może być za późno na jakikolwiek ratunek. zwłaszcza, że te choroby psychiczne, są najgorsze.


  • 0

#11 Janusz2

Janusz2

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 6 postów

Napisano 13 luty 2017 - 20:40

Z depresją to trzeba jak najszybciej kierować się do specjalisty aby stopniowo wybijał te wszystkie złe myśli z z głowy. Z takimi chorobami nie ma żartów. Co z tego że ktoś się wygada? Czy to jest warte tego aby się z tym męczyć? Najlepiej iść od razu, nim będzie za późno.


Użytkownik Janusz2 edytował ten post 13 luty 2017 - 20:41

  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#12 Roselyn

Roselyn

    Bywalec

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 170 postów

Napisano 21 czerwiec 2017 - 09:07

dokładnie, to zbyt poważny problem i samemu sobie człowiek nie poradzi.


  • 0

Janusz

Janusz
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećMężczyzna

#13 Ivona19856

Ivona19856

    Nowicjusz

  • Piaskownica
  • Pip
  • 7 postów

Napisano 08 styczeń 2018 - 12:12

Tak to jest jak człowiek zderzy się z rzeczywistością .... Ja po ślubie przeprowadziłam się do męża a tam już nie było tak kolorowo....W domu u rodziców zawsze mogłam liczyć na szczerą rozmowę, wygadanie się a tu....rozmowy o jedzeniu, o pogodzie żadnej wymiany myśli nic...no chyba, że na zasadzie czy dziś mielony czy schabowy.  Mój maż też taki był i nie mogłam znaleźć w nim kompana do "wygadania się".  Po roku mieszkania u teściów zaczęły dokuczać mi silne nerwobóle, dziwne stany lękowe.   Zapisałam się do psychologa na Lwowskiej 5  w Warszawie i opowiedziałam cała moją historie....trochę to zajęło ale nakreśliłam mniej więcej co i jak. Nie będę się rozpisywała bo to dość dużo czasu by zajęło ale powiem jedno, że tak to jest jak spotkają się dwa różne światy, które mają różne oczekiwania i różne postrzeganie życia.  Z mężem doszliśmy do wniosku, że czas zamieszkać samemu i samemu tworzyć to nasze życie....teraz jest lepiej zdecydowanie. 


  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1