Druga Strona - ¦wiat Mroku
#341
Napisano 03 maj 2012 - 10:14

Kasia R.
#342
Napisano 05 maj 2012 - 22:19
Rider i Mate starali się pomóc kompanowi w opałach. Łowca przyłożył się do strzału. Jego wzrok zrównał się z głową Kuei-jin (test udany, śmierć przeciwnika). Bełt wtopił się w podstawę czaszki celu jak gorący nóż w masło. Strażnik padł natychmiastowo. Jego kompan odwrócił się i skierował broń w stronę łowcy i wilka. Nim zdążył nacisnąć spust kolejny bełt powędrował w jego stronę (test udany). Niestety tym razem Rider nie od razu wyeliminował wroga. Kuei miał przebitą na wylot krtań, lecz jeszcze żył. Ścisnął spust i posłał serię w stronę intruzów.
Grad kul wypełnił taras na tyłach willi. Łowca instynktownie rzucił się w bok mijając kilkanaście lecących w jego stronę kul. Kowalsky również ratował się ucieczką, ale nie zdążył uniknąć ran. Dwie kule poszarpały jego prawą nogę. Wilk padł na ziemię i widząc, ze cicha robota nie wchodzi już w grę, posłał cztery pociski w stronę strażnika (test udany, śmierć przeciwnika). Kuei-jin powaliła siła uderzenia. Dwie kule trafiły w brzuch i ramię, lecz dwie ostatnie zagnieździły się blisko serca kończąc żywot tego stwora.
Kyriese nie musiał się nawet ruszyć. Rider i Mate załatwili sprawę za niego. Trójka ostrożnie weszła do pomieszczenia:

Ich oczom ukazał się spory, luksusowy salon, który stanowił reprezentatywną część budynku. Rider, Kyriese i Mate szybko znaleźli zasłonę za meblami i przygotowali się na walkę, ale o dziwo nikt nie miał zamiaru stawiać im tu oporu. Wyglądało jakby cały dół willi był opustoszały. Tylko od frontu i z góry dało się słyszeć odgłosy intensywnej wymiany ognia. Nagle telefony całej trójki zawibrowały. Przywódca ghouli wysłał każdemu z nich sms'a:
"Macie jeszcze pięć minut. Niedługo zlecą się gliny i będziemy musieli spadać do kanałów. Nie będziemy forsować budynku."
Najwidoczniej nie miał zamiaru ryzykować życiem swoich ludzi aby przeprowadzać samobójcze szturmy na pozycje Kuei-jin. Dobra wiadomość była taka, że przez co najmniej pięć minut Azjaci będą mieli pełne ręce roboty.
Na wprost Was znajdują się wielkie drzwi frontowe (wyglądają na niezabezpieczone). Na prawo schody na piętro. Na lewo rozciąga się korytarz prowadzący prawdopodobnie do kuchni i innych pomieszczeń na parterze.
>>>>>Zadania<<<<<
Wielebny Ezekiel Robbary z Miami - podobno posiada informacje o Księdze Nod mogące rzucić światło na prawdziwe intencje Rewizjonistów
><><><><>KP<><><><><
Samochód Plymouth Valiant (max 120km/h, bak 2/30)
U¿ytkownik Bishop986 edytowa³ ten post 05 maj 2012 - 22:20
#343
Napisano 07 maj 2012 - 09:29

Łowcę irytowało, kiedy widział jak wampiry żyją w takim przepychu. Te istoty powinny znać swoje miejsce i nie wychylać się. Póki nikomu nie szkodą, niech i sobie żyją, ale po cichu, w tajemnicy. Muszą obowiązywać jakieś zasady. Ci tutaj nawet nie łamali Maskarady, oni jej się śmieli w twarz.
Nie zanosiło się na to, aby ktoś miał ich tutaj odwiedzić. Szybki rekonesans wykazał, iż mają kilka opcji wyboru dalszej drogi.
- Gdybym trzymał tutaj zakładnika, posadziłbym go gdzieś na piętrze, zawsze miałby trudniej uciec - myśląc głośno w ten sposób przypominał sobie niegdysiejsze życie w szpitalu psychiatrycznym, gdzie z podobnego powodu oddział największych świrów znajdował się w górnej części budynku - Ja idę na górę, wy jak chcecie. Ale faktycznie się sprężajmy, jakby co wracamy tą samą drogą - Rider wskazał na tylnie drzwi, którymi tu weszli.
Bez zbędnej zwłoki, choć ostrożnie, wszedł na górę. Jak tylko schody się skończyły i wszedł na korytarz/przejście, skierował lufy pistoletów w przeciwległe strony, aby nie zostać zaskoczonym. Szedł pospiesznie, starając się jednocześnie nie wywoływać hałasu.
U¿ytkownik Caleb edytowa³ ten post 07 maj 2012 - 09:38
#344
Napisano 08 maj 2012 - 09:40
Kiedy Rider pobiegł na górę, sam skręcił do drzwi od kuchni i zaplecza. Liczył, że nie będzie tam nikogo ani niczego ważnego ale chciał mieć oko na schody, którymi pobiegnie reszta. Gdyby ktoś podążał za nimi na górę, mógłby zajść go od tyłu. Dlatego nie oddalał się za bardzo sprawdziwszy co jest za drzwiami, którymi wszedł. Nie omieszkał też wsunąć do kieszeni zostawionych bezmyślnie kosztowności, portfeli, pieniędzy czy telefonów. Dla dobra misji oczywiście.
Sprawdziwszy z dwururką w jednym i nożem w drugim ręku kuchnię, wycofał się na górę jeśli warunki pozwalały by pomóc pozostałym.
#345
Napisano 12 maj 2012 - 10:16
>>pó³wilk
Ten, kto siê boi, jest niewolnikiem. Seneka
Bo demokracja nie oznacza wolno¶ci tylko co¶ co jest namiastk± jej, poniewa¿ i tak w³adza robi to co im siê podoba. A ludzie nie patrz±c na nic i tak wybior± tych samych szczekaczy.
Najprawdopodobniej najlepszy program partnerski w internecie
Otrzymaj bonus do 1000 PLN ze swojego serwisu i Zarabiaj na swojej stronie
Ka¿dy mój post jest tylko moim osobistym strzêpkiem odczuæ i wra¿eñ.
Mój blog: http://alienummundi.wordpress.com/
Kasia R.
#346
Napisano 14 maj 2012 - 23:40
Czas podczas, którego mogli liczyæ na wsparcie ghouli powoli siê koñczy³. Ledwo minuty zostawa³y na to by odnale¼æ wielebnego i wydostaæ siê z siedziby Kuei-jin bez wiêkszej rozróby.
Dru¿yna podzieli³a siê. Rider i Matemaru ostro¿nie skierowali swe kroki ku schodom. Wilk ca³y czas czujnie bada³ teren. Jego pod¶wiadomo¶æ wy³apywa³a liczne sygna³y dochodz±ce z góry (test na umys³ udany). Na piêtrze kumulowa³y siê ¶wiadomo¶ci kilkudziesiêciu osób, ale nie wyczu³ tam ¿adnego cz³owieka.
Kiedy Rider zbli¿y³ siê do naro¿nika korytarza, ostro¿nie wychyli³ g³owê i wycelowa³ broñ przed siebie (test na spostrzegawczo¶æ remis). Niestety jego obecno¶æ zauwa¿ono b³yskawicznie. Na korytarzu sta³o kilku Kuei-jin uzbrojonych w broñ automatyczn±. Nim ³owca zd±¿y³ wycelowaæ schowaæ siê niepostrze¿enie a róg oni otworzyli ogieñ. Pó¼niej s³ysza³ tylko ryk karabinów maszynowych, których ogieñ skoncentrowa³ siê na miejscu, w którym sta³. Na szczê¶cie dla niego Bo¿a Opatrzno¶æ czuwa³a. Jakim¶ cudem ¿adna z kul go nie trafi³a. Co wiêcej wilk zd±¿y³ poci±gn±æ go za p³aszcz i ¶ci±gn±æ kilka stopni ni¿ej, chroni±c tym samym przed dalszymi kulami.
Zupe³nie inaczej rozwija³a siê sytuacja Kyriese. Wampir ruszy³ do kuchni z nadziej± szabrowania kosztowno¶ci tudzie¿ innych fantów. Ku swemu rozczarowaniu znalaz³ tam tylko typowe przyrz±dy kuchenne. Co innego jednak okaza³o siê wyj±tkowo ciekawym. Przeszukuj±c kolejne szuflady doszed³ go przyt³umiony d¼wiêk. Z pocz±tku by³o to jakie¶ nie¶mia³e stukanie, które z czasem przekszta³ci³o siê w do¶æ wyra¼ny ha³as, na tyle g³o¶ny, ¿e a¿ przebija³ siê przez nieustanne serie karabinów. Nosferatu przybli¿y³ siê do poka¼nej szafki pod zlewem (¼ród³a d¼wiêku) i otworzy³ j±. Ku swemu zaskoczeniu znalaz³ tam jakiego¶ zwi±zanego i zakneblowanego cz³owieka. Kiedy Nosferatu wyci±gn±³ szmatê z jego ust od razu wiedzia³ z kim ma do czynienia.
-Jeszcze tego brakowa³o ¿eby ratowa³ mnie jaki¶ krwiopijca. No nie patrz tak. Wiem co jest grane i wiem, ¿e skoro tu jeste¶ to na herbatkê nie przyszed³e¶. Dalej wyci±gnij mnie st±d!
Rider i Mate ¶ci±gnêli na siebie uwagê Kuei-jin. Stra¿nicy wiedz±, ¿e kto¶ dosta³ siê do willi i niebawem przypuszcz± szturm na parter. Najpewniej bêd± atakowaæ schodami.
Mate - test na medycynê remis (bez zmian dla zdrowia)
>>>>>Zadania<<<<<
Wielebny Ezekiel Robbary z Miami - podobno posiada informacje o Ksiêdze Nod mog±ce rzuciæ ¶wiat³o na prawdziwe intencje Rewizjonistów
><><><><>KP<><><><><
Samochód Plymouth Valiant (max 120km/h, bak 2/30)
#347
Napisano 15 maj 2012 - 10:28
Rider zwrócił się przez ramię do towarzysza:
- Słuchaj, sam widzisz co tu się dzieje. Spróbuj zaatakować ich jedną ze swoich sztuczek. Skup się, ugotuj im mózgi, oszołom. Cokolwiek. Inaczej du.pa zbita.
Czekał na reakcję wilkołaka. Rider miał zamiar szybko wykorzystać sytuację i podczas mentalnego ataku wyjść na korytarz, rozpoczynając ostrzał. Przeciwnicy z mętlikiem w głowie mieliby z pewnością o wiele mniejsze szansę na skuteczny kontratak.
#348
Napisano 16 maj 2012 - 14:29
- Wychodzimy tyłem, natychmiast. Osłaniaj tył a w razie czego szukaj wyjścia przez okno.
W tym czasie sam porzucił przeszukiwanie kuchni i uchylił lekko drzwi którymi przyszedł. Miał widok na tył schodów i uważał by nie wpaść na kogoś biegnącego na górę. Kiedy było wolne, wybiegł szybko drogą, którą przyszli. Przy schodach stanął na chwilę i wytężając swoje zdeformowane przez budowę ciała płuca zachrypiał:
- Wracajcie!
Nie chciał zdradzać imion ani szczegółów więc ograniczył się tylko do tego wezwania. Kierując się ku drzwiom, spróbował też zadzwonić do Ridera i sprowadzić resztę na dół. W razie braku reakcji pozostałych zaklął szpetnie i poszedł powoli w górę, każąc wielebnemu strzelać do każdego kto by do nich podszedł od tyłu.
#349
Napisano 16 maj 2012 - 17:11
>>półwilk<<
Ten, kto siê boi, jest niewolnikiem. Seneka
Bo demokracja nie oznacza wolno¶ci tylko co¶ co jest namiastk± jej, poniewa¿ i tak w³adza robi to co im siê podoba. A ludzie nie patrz±c na nic i tak wybior± tych samych szczekaczy.
Najprawdopodobniej najlepszy program partnerski w internecie
Otrzymaj bonus do 1000 PLN ze swojego serwisu i Zarabiaj na swojej stronie
Ka¿dy mój post jest tylko moim osobistym strzêpkiem odczuæ i wra¿eñ.
Mój blog: http://alienummundi.wordpress.com/
#350
Napisano 22 maj 2012 - 21:07
Piętro przeradzało się powoli w scenę istnej bitwy. Karabiny Azjatów szatkowały okolicę schodów. Kule rozrywały meble, doniczki, obrazy i części balustrady. Rider i Mate musieli zejść kilka schodów niżej by odłamki nie rozszarpały im twarzy. Kuei-jin utrzymywali ogień zaporowy, który miał przygotować im drogę na dół. Tymczasem telefony znowu zawibrowały.
"Wycofujemy się. Są wasi.
Teraz gdy ghoule zastosowali odwrót, uwadze Kuei-jin pozostaną tylko wrogowie w domu a to oznaczało kilkadziesiąt luf karabinów maszynowych skierowanych w jednym kierunku.
Szaman szybko przypuścił atak mentalny. W swoich myślach wygenerował sygnał nakierowany wprost na podświadomość strażników (test udany). Zza rogu doszyły ich jakiejś krzyki i jęki. Część karabinów wstrzymała ostrzał. Ten drobny trick kupił im kilkadziesiąt cennych sekund, które mogli wykorzystać na ucieczkę. Zbiegając ze schodów widzieli już Kyriese wraz z wielebnym.
-Nie chcę tego szatańskiego cholerstwa! - Robbary oburzył się wizją noszenia broni - Bierz mi to!
Ezekiel wyglądał na stanowczego człowieka i ani w głowie mu było nosić jakąś broń. Po krótkiej chwili wszyscy spotkali się na powrót w salonie kierując się w stronę tylnego wyjścia. Kiedy ich przygarbione sylwetki przemknęły przez drzwi na taras usłyszeli za sobą przeciągły dźwięk broni szturmowej. Szyby na parterze dosłownie eksplodowały zmieniając się w setki, małych i szalenie ostrych kawałeczków, które z niewiarygodną siłą cięły wszystko co stanęło na ich drodze.
Łowca instynktownie padł na ziemię ciągnąć za sobą wielebnego. Kyriese zanurkował między leżaki a Mate rzucił się tuż za nim. Na całe szczęście nikomu nic się nie stało.
Większym problemem był nieustający ostrzał, który pojawił się tuż po ostrych jak brzytwy kawałkach szkła. Kuei-jin nie lubili bezpośredniej walki, więc na razie walili na oślep starając się przygwoździć intruzów do ziemi. Azjaci byli skryci za zasłoną ścian i mebli a więc odpowiedzenie im ogniem graniczyło z cudem. Szczególnie, że powietrze na wysokości około metra miało w sobie więcej ołowiu niż tlenu.
Towarzysze leżeli plackiem na trawniku. Podniesienie głowy zbyt wysoko groziło jej utratą a kwestią czasu było aż któryś ze strażników znajdzie się na balkonie nad nimi i urządzi sobie festyn strzelania do bezbronnych celów.
>>>>>Zadania<<<<<
Wielebny Ezekiel Robbary z Miami - podobno posiada informacje o Księdze Nod mogące rzucić światło na prawdziwe intencje Rewizjonistów
><><><><>KP<><><><><
Samochód Plymouth Valiant (max 120km/h, bak 2/30)
U¿ytkownik Bishop986 edytowa³ ten post 22 maj 2012 - 21:11
#351
Napisano 23 maj 2012 - 07:00
Jeśli wrogowie nie dawali spokoju, krzyknął do pozostałych by celowali w najbardziej odsłoniętego i irytującego strzelca a sam, podniósł w górę swój kapelusz, wystawiając go w górę na sztylecie. Stare sztuczki z czasów wojny.
U¿ytkownik kdVer edytowa³ ten post 23 maj 2012 - 07:02
Kasia R.
#352
Napisano 23 maj 2012 - 08:01
Ucieczka okazała się być problematyczna. Sojusznicy wycofali się i trudno było im się dziwić. Frontalny, bezczelny wręcz atak pozwalał na chwilowe zaskoczenie wroga, jednak Kuei szybko i skutecznie przechodził do kontry. Koniec końców drużyna wylądowała na ziemi, leżąc tuż pod wystrzeliwanymi seriami kul. Tuż obok łowcy znajdował się sam wielebny Ezekiel. Nie pozostawało nic innego jak przeturlać się na bok, ku ciemności skrywanej przez grupy krzaków. Rider co chwila zerkał czy uwolniony zakładnik podąża za nim. Gdy wreszcie podczołgał się do zarośli, wymacał na ziemi większy kamień i cisnął nim do basenu. To był fortel aż nazbyt prosty, jednak możliwe, że rozgorzączkowani Kuei-jin, mogli zasugerować się, iż któryś z uciekających wskoczył tam, co zawsze dawało kilka sekund przewagi, zanim przyszłoby im sytuację sprawdzić. Jeśli zaszła taka potrzeba Rider osłaniał resztę kompani, a kiedy wszyscy wycofali się na upatrzone pozycje, ruszył (ukrywanie się) ku ogrodzeniu, pilnując się, aby nie wychodzić na towarte pola.
U¿ytkownicy przegl±daj±cy ten temat: 1
0 u¿ytkowników, 1 go¶ci, 0 anonimowych





















