Skocz do zawartości


Zainteresowani.pl - mikroblogowanie w całkiem odmienny sposób. Inspiracje każdego dnia...



- - - - -

MOJA recenzja "Chorego z urojenia" Moliera


Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 milusia32

    Guru

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2039 postów

Napisano 27 czerwiec 2005 - 13:18





Wyobraź sobie, że ogłoszono konkurs na najlepsze przedstawienie sezonu teatralnego 2004/05. Napisz recenzje, która zarekomenduje w tym konkursie spektakl Pt. „Chory z urojenia”

Spektakl pt. Chory z urojenia” jest wspaniała komedią opierającą się na życiowych prawdach, które czasami nie do końca są wspaniałe i idealne. Brawurowe dialogi, pięknie skomponowana całość, dobitny dobór charakterów, które bawią widzów na całym świecie… Wdzierające się tam sytuacje są tak groteskowe, że aż nierealne – złośliwa satyra jest wprost idealnie wykorzystana. W samym spektaklu można się doszukać, bowiem wielu znaczeń, które miałyby opisać nieudolność ludzi medycyny a także naiwność prostych ludzi. Molier ośmiesza ślepą wiarę w lekarzy.
Jan Baptysta Poquelin (Molier to pseudonim sceniczny) to jeden z największych francuskich XVII-wiecznych pisarzy. Urodził się 15 stycznia 1622r. i ukończył gruntowne studia w Paryżu. Życie Moliera było pełne walk i nieustępliwej pracy: był dyrektorem swojej trupy, aktorem i autorem wielu komedii. Był on także wspaniałym twórcą komedii, nieprzywiązującym większej wagi do swoich sztuk a jego zakończenia były bardzo często sztuczne. Z czasem zdrowie poety zaczęło się pogarszać. Zmarł 17 lutego 1673 r. w wieku 51 lat na scenie kreując rolę Argana w swojej ostatniej sztuce pt. „Chory z urojenia” –najwspanialszym spektaklu.
Andrzej Grabowski w roli, Argana, bez problemu wciela się w hipochondryka, który naprawdę wierzy w swoje choroby i pragnie być absorbowany z każdej strony. Królując na tronie-fotelu z podnóżkiem na kółkach, baldachimem, pulpitem do pisania i bocznymi siedzeniami wygląda tak beztrosko… Zaraz na początku spektaklu, idealnie ukazał nam cechy osobowości Argana, który mimo swej domniemanej choroby, skąpi pieniędzy na lewatywy i inne lekarstwa. Bardzo istotnym jest faktem, że Argan poprzez bezustanne wypominanie tego, iż jest chory, mógł bez problemu rozkazywać wszystkim a reszta z uwagi na to, iż jest on chory, zgadzała się na wszystko. Każde życzenie biednego chorego było spełniane – czyż to nie wspaniałe? Molier tak genialnie stworzył postać, która była zarazem tak dobrze zrekonstruowana przez Andrzeja Grabowskiego, że samo słuchanie, zabierało dech w piersiach. Naiwne przekonanie, że młodziutka żona go szczerze kocha czy też stanowczość, która towarzyszy mu, gdy najstarsza jego córka, Aniela, którą grała Marta Waldera, która zakochana chciała poślubić Belarda - Tadeusza Kwinta.
Każda postać w sztuce, miała inny charakter, wygląd i posiadała inny, własny styl przedstawiania swojej roli. Faktem jest, iż ich gra aktorska była profesjonalnie skomponowana do tematu komedii. Ubiór, sposób poruszania się a także „umalowanie” miało też wymowne znaczenie. Pan Biegunka (Czesław Wojtała) wraz synem Tomaszem Biegunką (Błażej Wójcik) są idealnym przykładem wyrazistości ich zachowania a także wyglądu. Byli oni tak samo ubrani – strój ich był bardzo komiczny, włosy puszyste, przypominali wyglądem pajaców z cyrku. Trzeba jednak wcześniej wspomnieć, iż byli oni przedstawicielami wyższej elity(lekarzy) a Tomasz, syn Pana Biegunki, miał zostać mężem najstarszej córki Argana – Anieli. Ich komiczny występ, dopracowana i jakże imponująca postawa zostawia jednak wiele do życzenia. Gdy widzimy młodego lekarza, świeżo po studiach, który wszystkiego uczy się na pamięć to myślimy – to musi być bardzo mądra osoba. W tym wypadku wypowiedzi „lekarzy” były bardzo dwuznaczne i dawały wiele do życzenia. Tomasz Biegunka, który idealnie przygotował sobie komplementy do zadeklamowania, stał się jednocześnie przykładem ludzkiej beznadziejności poprzez swoje zachowanie, które ewidentnie było wyuczone a gdy piękne recytowanie zostało mu przerwane – nie potrafił odnaleźć się w swoich słowach.
Kolejną postacią, dla mnie najbardziej intrygująca była Antosia (Anna Tomaszewska), która towarzyszyła w prawie każdej scenie Argonowi. Potrafiła ona dopasować się do każdej sytuacji, chociaż była tylko damą do towarzystwa. Bardzo denerwowała Argona, ale tylko, dlatego ze zdawała sobie sprawę z zaistniałej sytuacji. Potrafiła zrozumieć wszystko – każda jej ”intryga” miała na celu ukazać prawdę, która w żadnym razie nie towarzyszyła w tym dramacie rodzinnym.
Kreowanie córek głównego bohatera również ma wiele znaczeń. Dwie zupełnie różne kobiety – najstarsza Antosia o spokojnej zrównoważonej osobowości i najmłodsza Ludwisia (Natalia Strzelecka) która była totalnym zaprzeczeniem siostry ponieważ wciąż skora do zabawy potrafiłą nawet z własnego ojca żartować. Nie zmienia to jednak faktu iż córki bardzo kochały swojego ojca i były mu posłuszne choć nie zawsze zgadzały się z jego prośbami czy też rozkazami.
Osoby takie jak Belina (Agnieszka Schimsceiner) żona Argana, Kleant (Bartek Kasprzykowski), Pan Czyściciel (Feliks Szajnert), Pan Wonny (Krzysztof Jędrysik) i
Pan Wiara (Rafał Dziwisz) miały w tym spektaklu bardzo duże znaczenie – nadawały smaku sztuce. W całości sprawili, iż ta komedia wynikająca ze zderzenia ludzkich charakterów stała się sukcesem nie tylko Moliera, ale również całej grupy aktorskiej, która swoim zaangażowaniem ukazała nam esencje komedii.
Pięknie wykreowana scenografia także dodawała uroku sztuce. Białe ściany poukładane w różny sposób sprawiały wrażenie labiryntów-komnat, dlatego też cała akcja działa się w jednym pomieszczeniu a aktorzy mogli wychodzić z różnych miejsc na scenie, co dawało wspaniały efekt. Padające światła na aktorów pięknie komponowały się z całą scenografia i samymi aktorami.
Pod koniec spektaklu wszystkie wątki zostały rozwikłane. Argan pobłogosławił związek swojej starszej córki z Belardem, sam przekonał się o obłudzie i hipokryzji żony a także przez strach przed śmiercią, dał sobie wmówić, że sam może zostać lekarzem, – bo przecież już tyle chorób przeszedł…
Moim zdaniem spektakl był bardzo fascynujący i dał nam w pewnym sensie obraz ludzkiej głupoty i zaniedbania. Poprzez satyryczne odruchy czy też wypowiedzi możemy wnioskować, iż nie powinno się wierzyć we wszystko, co mówią tzw. „mądrzy, wyuczeni ludzie”, ponieważ ich wiedza czasami jest niekompletna. Nie można panicznie bać się śmierci, trzeba natomiast żyć i cieszyć się życiem. Po obejrzeniu sztuki, musiałam ocierać łzy śmiechu a także smutku, – co jest dla mnie niezbitym dowodem tego spektakl był naprawdę wspaniały, fascynujący i godny obejrzenia.




Jest to recenzja NIE sprawdzona przez nauczyciela - ale dostałam z niej 5 ;) MOże się komuś przyda jako ściągawka "recenzji"

Pozdrawiam


Kasia R.

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 2899 postów
  • PłećKobieta

dentysta Gliwice





Dodaj odpowiedź



  







Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych