Gwałt
#1
Napisano 10 marzec 2010 - 23:47
Moja przyjaciółka została zgwałcona, przyznała się do tego faktu tylko mi, od razu nakazując zdeklarować się, że zachowam milczenie. Dziewczyna jest teraz w ogromnym dołku, co jest raczej zrozumiałe, mało sypia, cała w nerwach - reakcja naturalna. Non stop powtarza mi, że jeśli ktokolwiek oprócz mnie dowiedziałby się o tej sprawie, bez zastanowienia skończyłaby ze sobą. Mamy po niespełna 17 lat i zupełnie nie wiem, co zrobić - boję się, że jest w stanie dotrzymać swojej obietnicy, jeżeli zawiadomię o tym fakcie dorosłych, z drugiej jednak strony - ona potrzebuje natychmiastowo pomocy, wsparcia rodziców, którzy raczej dużej zmiany w jej zachowaniu póki co nie odnotowali.
Co radzicie, jak się zachować i który wybór będzie rozsądniejszy?
Kasia R.
Porady medyczne - lekarze czuwają 24h aby udzielić Ci najlepszej porady na Twoje problemy- ZA DARMO!
#2
Napisano 11 marzec 2010 - 00:02
#3
Napisano 11 marzec 2010 - 00:18
Mysle, ze trzeba zaczac od niej samej. Trzeba ja przekonac do rozmowy z rodzicami.
Najlepiej zeby doprowadzic do tego, ze ona sama rodzicom opowie.
Moze chetniej podzieli sie tym z matka. Trudno powiedziec, bo nie znam relacji emocjonalnych w rodzinie.
czy istnieje szansa, by kolezanka zdolala zapalac checia ukarania sprawcy.
Czy uda sie ja "przestawic" emocjonalnie. Moze warto sprobowac, ale nie mozna sie z tym spieszyc.
Pozdrawiam
#4
Napisano 11 marzec 2010 - 02:32
w Twoim uśmiechu
************************************************
....bo ona lubi usiąść na swoim parapecie, wsadzić słuchawki w uszy i patrzeć w gwiazdy.
Lubi wtedy płakać i wspominać wszystko co dobre i co złe..
bo w życiu piękne są tylko chwile.
bo ona nigdy nie zapomni tego, za czym tęskni.
bo w jej sercu zawsze będzie każda minuta jej życia.
bo ona kocha swoje wspomnienia i nikt jej ich nie zabierze.
#5
Napisano 11 marzec 2010 - 03:49
Użytkownik Monique19 edytował ten post 11 marzec 2010 - 03:51
[indent] Bądź niczym bijące źródło, nie zaś jak staw, w którym zawsze stoi ta sama woda. [/indent] — Paulo Coelho
[/indent]Kasia R.
#6
Napisano 11 marzec 2010 - 07:31
Nie możesz jej do niczego zmusić. Ona w tej chwili czuje, że ma tylko Ciebie. Potrzebuje kontaktu z Tobą, nawet jeśli nie będzie poświęcała go na rozmowy na ten temat. Jeżeli ją "zdradzisz" to wówczas ona w jej własnym postgwałtowym świecie zostanie sama, a chyba zdajesz sobie sprawę, że to byłoby dla niej w obecnym stanie za dużo.
Moim zdaniem powinnaś trochę poczekać. Gwałt to coś na tyle dużego, że Twoja przyjaciółka nie da rady myśleć o tym racjonalnie przez jeszcze całkiem długi czas. Musisz pozwolić jej choć trochę nazwijmy to "pogodzić się ze smutną rzeczywistością". W tym czasie ona będzie strasznie to przeżywać, a Ty musisz być z nią.
Kiedy zaś zauważysz, że trochę już z nią lepiej, możesz poprosić, żeby powiedziała rodzicom, poszła i poszukała fachowej pomocy. W obecnym stanie są to dla niej rzeczy, które nie mają sensu, co wyklucza możliwość zrobienia czegokolwiek z tym fantem.
O ile orientuję się w psychologii/psychiatrii to pierwszym i elementarnym krokiem do wyjścia z "dołka gwałtowego" jest powiedzenie samej sobie czegoś w stylu "zostałam zgwałcona". Twoja koleżanka pewnie neguje obecnie fakt gwałtu. To znaczy - wie, że był, ale stara się jakoś podświadomie wrócić do rzeczywistości, w którym go nie było. Próbuje żyć tak jak żyła dawniej (w sensie emocjonalnym) i odrzucić świadomość, że to się wydarzyło. Najprawdopodobniej jej się to nie udaje. Widzi, że została zgwałcona, wie o tym, ale nie chce się do tego przyznać, nie chce powiedzieć sama w sobie, że od tej pory nic już nie będzie takie jak było. Ucieka w wewnętrznie stworzony świat bajek (imaginacji) przed rzeczywistością, która ją przytłacza.
Faktem obiektywnym i bezsprzecznym jest, że ucieczka przed problemem to żadne rozwiązanie. Póki nie stanie przed lustrem i nie powie tego "zostałam zgwałcona", będzie uciekać. Kiedy już będzie w stanie się do tego przyznać, może szukać pomocy. Wcześniej to byłoby raczej bezsensowne, gdyż etap przyznania się do tragedii każdy wewnętrznie musi, niestety, przejść sam.
Niestety, większość kobiet nie mówi otwarcie o tym, że były zgwałcone i jakoś z tym potem żyją. To smutne, bo gwałt rujnuje psychikę kobiety, która potem wstydząc się bycia ofiarą czegoś takiego nie szuka w żaden sposób metody na podreperowanie swojego stanu.
I na marginesie - wiem, że Twoja koleżanka jest w bardzo trudnej sytuacji, ale moim zdaniem nic sobie nie zrobi, o ile będzie miała poczucie, że ktoś jest przy niej, że dla kogoś warto nie umierać.
Użytkownik krzysztofandraszak edytował ten post 11 marzec 2010 - 07:39
Jeżeli uważasz, że moja odpowiedź była rzeczowa i coś Ci pomogła/dała do myślenia to byłbym bardzo wdzięczny za plusika. Niby głupia rzecz, ale cieszy:)
Uwaga, wszystkie opinie są moimi własnymi, szczerymi i pełnymi serdeczności przemyśleniami. Staram się doradzać najlepiej jak potrafię, co nie znaczy, że jestem nieomylny. Czasami najlepiej przemyśleć to, co napisali inni i wyciągnąć wlasne wnioski:)
#7
Napisano 11 marzec 2010 - 12:26
Krzysztof, faktczynie, ucieczka niczego nie rozwiąże. Tak samo jak ciąganie po psychologach i zmuszanie to przypominania sobie tego jeszcze i jeszcze raz. Widzisz w tym sens? Jak napisałeś kiedyś sama się z tym żyć. Dziewczyna napewno sobie poradzi. Ja bym się skupił na znalezieniu tego czegoś co jej to zrobiło.
Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.
-Fryderyk Nietzsche
#9
Napisano 11 marzec 2010 - 13:19
Użytkownik Pain edytował ten post 11 marzec 2010 - 13:24
Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.
-Fryderyk Nietzsche
#10
Napisano 11 marzec 2010 - 15:17
#11
Napisano 11 marzec 2010 - 17:59
Myślę, że chyba lepiej zrobię nie wyjawiając sprawy i nie tracąc przy tym jej zaufania. Jeśli chodzi o rodziców - typowi pracoholicy, nie zwracają na nią specjalnie uwagi, poza dawaniem pieniędzy na markowe ciuchy i tym podobne.
Z drugiej strony - jeśli jest to osoba znajoma i nie zareagujemy, zdarzenie może się powtórzyć...
Mam mętlik w głowie, aczkolwiek bardzo dziękuję za odpowiedzi.
#12
Napisano 11 marzec 2010 - 23:20
Użytkownik Redemption dnia 10 marzec 2010 - 23:47 napisał
Widać po twojej przyjaciółce. Zgwałcona, przestraszona i wpadająca w depresje, smutny jest dzisiejszy świt. Z czasem sama uświadomi sobie że kolesiowi należy się kara, tylko oto chodzi żeby wcześniej nie wpadła na cudowny pomysł i się nie zabiła, kto wie jakie jej tam myśli chodzą po głowie, pisałaś że wspominała coś o samobójstwie. Zdecydowanie przydałby się psycholog. Jesteście przyjaciółkami więc musisz ją wspierać, na chwilę obecną myślę że nic się nie da z tym zrobić, trzeba spokojnie czekać i czuwać.
Użytkownik adwokat01 dnia 11 marzec 2010 - 12:47 napisał
Zastanawiam się czy mam płakać czy też śmiać się? obicie kolesiowi ryja jest lepsze niż kilka lat paki? po klepaniu szybko się pozbiera a po więzieniu nie sądzę, ma :cenzura:aną kartotekę do końca swojego marnego życia. Co ty jesteś kolejny wyznawca JP? policja zła i trzeba tępić. Otóż mylisz się, takich spraw nie odpuszczają, obić ryj a później koledzy dostaną zawiasy za wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę. Szkoda że o tym wie tylko przyjaciółka a sprawca jest jej nieznany. Zanim napiszesz kolejny bezsensowny post zastanów się, wiem że chciałeś dobrze.
Użytkownik sed4fg edytował ten post 11 marzec 2010 - 23:22



Lepiej być nienawidzonym za to kim się jest,niż być kochanym za to kim się nie jest.
Kurt Cobain



Człowiek osiągnął sukces, jeżeli wstaje rano i kładzie się spać w nocy, a pomiędzy tym robi to, co chce robić.
Bob Dylan



Nikt nie umiera bez utraty dziewictwa... Życie pier***i nas wszystkich.
Kurt Cobain
#13
Napisano 11 marzec 2010 - 23:43
#14
Napisano 12 marzec 2010 - 03:16
Potrzebne jest wsparcie dla dziewczyny, nie tylko rodzice i psycholog, najbliższe otoczenie, Ty włącznie.
Dziewczynie zrobi się lepiej jak to z siebie wyrzuci, złość, agresję, rozpacz.
Musi poczuć wasze wsparcie, zwłaszcza rodziców.
#15
Napisano 12 marzec 2010 - 12:30
Jedyne co można dostać u psychologa to możliwość wygadania się, poznanie jego zdania na dany temat (ewentualnie) i zapewne skierowanie do lekarza psychiatry.
Skoro ona nie chce o tym rozmawiać, to psychologów można sobie w buty wsadzić.
Taki psychiatra to już coś innego. Może zalecić jej jakieś leczenie, ale nie sądzę, aby w obecnym stanie to przyniosło efekt. Najpierw, jak już wcześniej pisałem, musi sama pogodzić się z tym, że została zgwałcona. Potem dopiero może szukać pomocy.
Jeżeli uważasz, że moja odpowiedź była rzeczowa i coś Ci pomogła/dała do myślenia to byłbym bardzo wdzięczny za plusika. Niby głupia rzecz, ale cieszy:)
Uwaga, wszystkie opinie są moimi własnymi, szczerymi i pełnymi serdeczności przemyśleniami. Staram się doradzać najlepiej jak potrafię, co nie znaczy, że jestem nieomylny. Czasami najlepiej przemyśleć to, co napisali inni i wyciągnąć wlasne wnioski:)
#16
Napisano 12 marzec 2010 - 12:48
Użytkownik krzysztofandraszak dnia 12 marzec 2010 - 12:30 napisał
#17
Napisano 12 marzec 2010 - 13:11
Wiem po sobie, choć absolutnie nie mogę porównywać sytuacji mojej do "tego", że zamknięcie się w sobie i odłączenie od świata nie pomaga a pogarsza sprawę, będzie rodzić się depresja. Trzeba jak najszybciej dziewczynę wesprzeć!!!
#19
Napisano 12 marzec 2010 - 22:03
ja bym troche odczekal i mimo wszystko probowal sie dowiedziec kto to zrobil. Ale nie walilbym argumentow typu, ze ten gostek to zagrozenie tez dla innych. W tym momencie to ona jest najwazniejsza wiec ja bym co najwyzej zapewnial ja, ze nikomu nie powiem, ale na przyszlosc dobrze by bylo, aby ktos o sprawcy wiedzial oprocz niej - no nie wiem, po prostu delikatnie bym sie staral sugerowac, ze:
a) nie powiem o sprawcy nikomu
b) chyba, ze sama to uzna za stosowne
skoro jako jedyna wiesz o gwalcie to najprawdopodobniej, jestes jedyna ktora ma jakiekolwiek szanse, aby sie dowiedziec co to za s:cenzura:... tak jak mowie - odczekalbym tyle ile mi sie wydaje. powiedzmy hmm ze 2-3 tygodnie i potem jakeis pierwsze proby w tym keirunku robil. Za duzo czasu tez nie moze minac bo im dluzej tym trudniej, a jednak dobrze miec na widoku 'cel' tego wszystkiego (czyli a) wyciagneicie twojej kumpeli z tego, b) dorwanie c.h.u.j.a
probowalbym tez ja stopniowo jakos (ale to pewnie dluzej musi minac) na rozmowe z rodzicami szykowac choc pewnie na poczatku to dalbym z tym spokoj.
ehh, masakra. nie wiem jak komus w takim wieku (bo jak mniemam to pewnie jakis rowiesnik) moze przyjsc cos takiego do glowy.
Użytkownik Greeg edytował ten post 12 marzec 2010 - 22:05
Kasia R.
#20
Napisano 13 marzec 2010 - 08:32
Użytkownik melodia dnia 12 marzec 2010 - 12:48 napisał
Widzę to tak - gdybyśmy żyli w kraju, gdzie policja i prokuratura w większości takich wypadków są naprawdę dyskretne i działają szybko, dostosowując się do sytuacji itp. to wówczas pokrzywdzona powinna to zgłosić.
Niestety, w Polsce jest szczęściem trafić na taki sposób załatwienia sprawy, a nie pechem trafić na odwrotny. Jest duża szansa, że najpierw trafiłaby na niezbyt chętnych do pomocy policjantów, a potem na prokuratora, który mógłby chociażby podważać fakt jej krzywdy itp. Poza tym - załatwianie czegoś w polskim systemie prawnym to długie lata, wiele wizyt w prokuraturze, ciągnące się w nieskończoność rozprawy sądowe (nie zawsze, ale często tak to wygląda).
Nie wiem, czy w przypadku gwałtów też tak jest, ale obawiam się, że może tak, i dlatego mam wątpliwości.
Dla naszej poszkodowanej załatwianie tego w takim systemie byłoby mordęgą i dlatego sądzę, że dla swojego własnego dobra psychicznego nie powinna jakoś za bardzo się spieszyc.
Z drugiej jednak strony - im dłużej czeka tym mniejsza szansa, ze sprawcy coś udowodnia i większa szansa, że zrobi to następnej dziewczynie, więc...
Wszystko tak naprawdę zależy od tego, jak ona sama się czuje. To tak delikatna kwestia, że nie będąc w sytuacji skrzywdzonej nie można nam cokolwiek doradzać. Wiadomo, że gwałciciel powinien być surowo ukarany, a nie kosztem całkowitego rozwalenia psychiki tej dziewczyny.
A co od osób, które mówią "dorwać i zabić ch...":
Opamiętajcie się... Jest łotrem, należy mu się kara, ale żaden człowiek w pojedynkę nie jest od wymierzania sprawiedliwości, żadna grupa od organizowania linczu. Gdyby wszyscy tak robili to w kraju zapanowałby chaos.
Polskie prawo, jakie jest każdy widzi, powinno zajmować się tymi kwestiami i o ile tak nie jest powinno zakładać jednokrotne przesłuchanie pokrzywdzonej w obecności biegłego psychologa w domu przez prokuratora i basta - pokrzywdzona nie musi mieć już więcej nic robić w kierunku ukarania sprawcy.
Użytkownik krzysztofandraszak edytował ten post 13 marzec 2010 - 08:40
Jeżeli uważasz, że moja odpowiedź była rzeczowa i coś Ci pomogła/dała do myślenia to byłbym bardzo wdzięczny za plusika. Niby głupia rzecz, ale cieszy:)
Uwaga, wszystkie opinie są moimi własnymi, szczerymi i pełnymi serdeczności przemyśleniami. Staram się doradzać najlepiej jak potrafię, co nie znaczy, że jestem nieomylny. Czasami najlepiej przemyśleć to, co napisali inni i wyciągnąć wlasne wnioski:)
Dodaj odpowiedź

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych















