Science fiction rozmaite typy książek obejmuje.
Tzw Hard SF ma jeden zasadniczy warunek: swiat przedstawiony jest inny niż obecny, ale logicznie (i najlepiej zeby również w zgodzie z obecną wiedzą nauki) możliwy do zaistnienia w przyszłosci lub w przeszłosci, z dłuższym lub krótszym uzasadnieniem.
W zwykłym SF już bardziej płynnie to wygląda. Zwykło się do tego zaliczać książki osadzone we wszelkich swiatach naukowo uzasadnionych (o całkowicie dowolnych założeniach, nawet niekoniecznie zgodnych ze współczesnym stanem nauki).
Najczęsciej jednak książki stoją w rozkroku między fantasy a SF. Np "Inne piesni" - akcja dzieje się w swiecie zbudowanym scisle zgodnie z arystotelesowską teorią budowy materii, w realiach przypominających lekko 15-17 wiek (nie jest to wiec ani hstoria alternatywna, jest calkowicie sprzeczne z obecnym stanem nauki, ale bardzo dużo miejsca jest poswiecone uzasadnieniom swiata według ichniej nauki, więc różnie tą książkę się klasyfikuje). Czy też książki w swiecie przypominajacych nasze sredniowiecze, z magią, ale z naukową jej wyjasnieniem.
Czym jest więc książka SF:
Druga wojna swiatowa, nawiedzony dom, ale "duchy" w "nawiedzonym domu" wyjasnione naukowo (a wiec nie jest to nic nadprzyrodzonego a odkryto nowe, nieznane prawa swiatem rządzące).
Inny przykład: czasy współczesne przypominające i między innymi wątek telepatii, ale z naukowym jej wyjasnieniem.
Reasumując ten post w obronie SF:
SF to nie gonienie robotów, kosmitów i inne latające spodki z bronią laserową, ale wszystko, gdzie wszystko nie występującego w naszym swiecie jest osadzone na zmyslonej naukowej podstawie.
Może to więc dziać się i w realiach przypominających epokę kamienia łupanego. Może to być sredniowiecze z naukowym wyjasnieniem smoków zionących ogniem. Mogą to być czasy biblijne z naukową podstawą cudów.
Mogą to być książki akcji, romanse, przygodówki, mogą głównie skupiać się na problemach filozoficznych, mogą ludzką psychikę rozkopywać, problemy socjologiczne, czy też na samym swiecie się skupiać i na pobudzającej wyobraźnie wymyslnych teoriach naukowych opisujących nieistniejące swiaty. Krótko rzecz ujmując - wszystkie typy fabuł się w SF bez problemu mieszczą.
Ciekawostka:
Seria "Świat dysku" Pratchetta jest zaliczana do SF. Dlaczego? Bo w pierwszej (niekomediowej jeszcze) jego książce poruszającej ten temat było naukowe jego wyjasnienie. Po prostu na swiecie były liczne cywilizacje mające umiejętnosci kreacji nowych "swiatów", a więc galaktyk, planet. Ktos tam zrobil sobie dowcip i stworzyl płaską planetę, osadzoną na żółwiu, osadzonym na 2 słoniach ze słońcem krążącym wokół niego

(jeszcze kilka innych dowcipów podobnych tam opisał, min - zakopano szczątki dinozaurów z napisem "No war!", czy też zakopano małpoluda w adidasach.
Użytkownik Addam... edytował ten post 08 październik 2010 - 19:51